Stłucz Pan termometr to poczujesz się lepiej…

Politycy europejscy wydają wojnę agencjom ratingowym. Niechybnie ściemniają. Bowiem za każdym razem gdy politycy idą na wojnę ze zjawiskiem społecznym (patrz narkotyki) to retoryka wygra ze skutecznością. Wojny można prowadzi z innymi ludźmi, nie ze zjawiskami.
 

Agencje ratingowe to firmy, które wydają opinie zwane ratingami na temat wypłacalności emitentów oraz instrumentów finansowych. Ostatnio opinie o wypłacalności państw europejskich są coraz gorsze. A czym gorsza opinia tym wyzszy koszt pożyczania dla emitenta obligacji.
 
Nic dziwnego, że politycy złorzeczą agencjom ratingowym. To natężenie politycznej retoryki sięgnęło szczytu w miniony piątek w Warszawie, gdy przewodniczący komisji europejskiej portugalczyk Jose Manuel Barroso zagroził, że agencje ratingowe potrzebują więcej regulacji a on zaproponuje nowe regulacje dla agencji ratingowych już na jesieni. Premier Tusk dołączył się do chóru wypowiedzi w swoim sympatycznym i niekonkretnym stylu: „Europa potrzebuje partycypacji w rynku agencji ratingowych”.  Hmmm, partycypacji? Europa? Jak zwykle sympatycznie, ale nie wiadomo o co chodzi.

A chodzi o to, że polityków europejskich rozwścieczyło obniżenie ratingu dla Portugali, po tym jak obiecali portugalczykom pomoc UE, a rząd w Lizbonie ogłosił plan naprawy budżetu. Te agencje są po prostu bezczelne. Jak śmiały powiedzieć, że działania tak znamienitych polityków psu się zdadzą na budę?! Jednak ja stawiam dolary przeciw orzechom, że to agencje mają rację i już niedługo okaże się, że plan pomocowy dla Portugali jest niewystraczający. I po za tym sorry, ale niewypłacalność Grecji, Portugali oraz Irlandii jest spowodowana zbyt wysokim długiem zaciągniętym przez polityków. Zwalanie winy za kryzys finansowy na agencje ratingowe jest … no właśnie zwalaniem winy. To europejscy politycy spowodowali, że banki w Europie mają za mało kapitału, państwa europejskie są za bardzo zadłużone, a agencje ratingowe mają tak duży wpływ na gospodarkę.

Tak, tak. Agencje są wytworem polityków. Do 1936 agencje ratingowe były firmami, które sprzedawały każdemu chętnemu swoje analizy na temat wypłacalności emitentów obligacji. Chciałeś kupowałeś, nie chciałeś to nie kupowałeś. Ale w roku 1936 władze amerykańskie zmusiły banki do kupowania obligacji tylko tych emitentów, którzy posiadają wysoki rating wydany przez uznane agencje ratingowe. Idąc dalej w 1975 amerykańska Securities Exchange Comission zadekretowała, że do celów mierzenia wypłacalności biur maklerskich ratingi, którymi się wolno posługiwać muszą pochodzić od uznanych przez nią Nationally Recognized Satatistical Rating Organizations (NRSRO). Inni amerykańscy regulatorzy przyjęli to licencjonowanie.  W ten sposób powstała bariera nie do przebicia. Na świecie funkcjonuje co prawda około 150 agencji ratingowych, ale tylko te największe mogą liczyć na status NRSRO. Ale by być jednym z największych trzeba być NRSRO. Popyt na ratingi agencji która nie ma statusu NRSRO jest mały.

Również w Europie władza agencji ratingowych pochodzi od polityków. I nie tylko polityków amerykańskich. Bo na naszym europejskim rynku to politycy europejscy uchwalili ustawy na mocy których, np fundusze emerytalne mogą inwestować tylko w papiery finansowe o wysokim ratingu danym przez … agencje ratingowe. I przecież to nasz Europejski Bank Centralny zdecydował, że będzie dawał bankom pieniędze w zamian nie tylko za papiery o najwyższym ratingu danym przez agencje, ale również każdym przyzwoitym ratingu, czyli tak zwanym inwestycyjny.
 
Więc nic prostszego dla polityków niż zabrać agencjom ratingowym ich władzę. Jeśli EBC chce to może również wydawać bankom pieniądze w zamian za papiery o ratingu śmieciowym, lub papierom nie posadającym żadnego ratingu. No co panowie Barosso i Tusk? Aha. Nie ma chętnych. Żadnej wojny agencjom nie wydacie. Będziecie tylko nachalnie naciskać na istniejący oligpol agencji ratingowych, by nie mówiły jak źle jest naprawdę. Bo jak nie to regulacjami obniżycie ich zyski.
 
I nie jestem żadnym argumentem, że agencjom zdarzają się pomyłki. W dniu w którym bankrutował Lehman miał on cały czas wysoki rating inwestycyjny. Podobnie Enron, który na 5 dni przed upadłością miał rating inwestycyjny.  Rolą agencji ratingowych nie jest bieżący nadzór nad wypłacalnością emitentów. Bieżący nadzór jest obowiązkiem urzędników w nadzorze finansowym. Urzedników mianowanych przez polityków. Rolą agencji jest tylko dawać oceny okresowe. Tak jak termometr sprawdzany co kilka tygodni, w zimie pokaże niższe odczyty, a w lecie wyższe, choć nie zawsze ten odczyt sprzed kilku tygodni będzie aktualny, oraz regularnie spóźni się ze wskazaniem wiosny i zimy.

I drodzy politycy proszę nie szczuć nas prymitywnym antyamerkanizmem. Owszem z czterech wiodących agencji trzy są amerykańskie. Bo tam w USA jest największy na świecie rynek finansowy. Trzeba było nie tłamsić europejskich rynków finansowych nieprzemyślanymi regulacjami oraz niszczyć regularnymi wojnami to może europejski rynek finansowy byłby większy od amerykańskiego. I proszę pamiętać, że trzecia wiodąca agencja ratingowa Fitch jest własnością firmy francuskiej. Oui, c’est vrai. To żaden amerykański spisek tylko nieodpowiedzialność polityków doprowadziły do kryzysu. Ja rozumiem, że dla was polityków fajniej by było działac tak jak w Chinach. Tam Chinczycy nakazem polityków stworzyli kolejną  znaczącą agencję ratingową. W odróżnieniu od czterech wiodących międzynarodowych agencji chińska agencja ratingowa Dagong obniżyła rating dla Wielkiej Brytani, oraz poddała w wątpliwość długoterminową wypłacalność USA – słusznie zresztą. Lecz co charakterystyczne chiński Dagong ma wyższy rating dla Chin niż inne wiodące międzynardowe agencje ratingowe…
0 comments… add one

Leave a Comment