Deflacja – 2

Deflacja nie taka straszna

Eurostat znowu ogłosił spadek cen w Eurolandzie. Komentatorzy straszą nas deflacją.  Ale wcale nie jest tak źle. Co prawda jak wspomniałem w poprzednim wpisie o deflacji spadek cen jest we współczesnej gospodarce groźniejszy niż inflacja (wzrost cen). Jednak z tym straszeniem deflacją co poniektórzy przesadzają. Nie każdy spadek cen jest niebezpieczny!  Główne zagrożenie kryje się w spadku cen wywołanym spadkiem popytu, oraz spadkiem cen nieruchomości.

Największe zagrożenie kryje się w spadku cen nieruchomości. Nieruchomość to specyficzny towar.  Nie dość, że w większości krajów stanowi 60%-80% wartości aktywów gospodarstw domowych, to wartość nieruchomości wyznacza ilość kredytu, który zaciągnąć mogą firmy i gospodarstwa domowe.

Spadek cen nieruchomości (w gospodarce gdzie większość rodzin posiada dom lub mieszkanie) powoduje, że ludzie czują się biedniejsi. Więc mnie kupują, a więcej oszczędzają i recesja już jest gotowa.

Ponadto i co groźniejsze banki pożyczają tym, którzy mogą przedstawić zabezpieczenia. A nieruchomości są najczęstszym zabezpieczniem. Gdy rośnie cena nieruchomości banki mogą pożyczać więcej. Często tym samym powodując wzrost cen nieruchomości! Natomiast, gdy spada cena nieruchomości to banki mogą pożyczać mniej, lub wręcz muszą zmniejszyć wartość udzielonych kredytów (lub podnieść swój kapitał). Często tym samym pogłębiają spadek cen nieruchomości, co prowadzi do dlaszeo ograniczenia akcji kredytowej, kolejnych spadków cen nieruchomości, itd.

Ale ze wskaźnika cen konsumenckich niewiele dowiemy się o tym najbardziej groźnym rodzaju spadku cen. W większości krajów, w tym w Polsce, ceny nieruchmości nie są częścią wskaźnika cen konsumenckich.

Jeśli zaś chodzi o spadek cen dóbr i usług konsumenckich to obawiać się należy bardziej spadku cen spowodowanego spadkiem popytu. Bowiem spadek cen ze względu na wzrost podaży jest zazwyczaj zjawiskiem pozytywnym. Czy ktoś płacze nad tym, że ceny elektroniki użytkowej spadają od lat? Nie! I słusznie, coraz większa ilość dostawców opanowuje techniki produkcji laptopów, telewizorów, itp, więc ceny spadają, a konsumenci mogą kupić więcej lepszych produktów za mniejsze ceny, czyli są bogatsi. Przy rosnącej gospodarce wielu klientów raczej nabywa towary, których wcześniej nie kupowali powodując tym samym wzrost ich cen. Więc spadek jednych cen uruchamia wzrost innych. A ogólny wskaźnik cen w średnich ukrywa to zjawisko.

Dopiero spadek cen spowodowany spadkiem popytu ma prawdziwy potencjał nagłego uruchomienia skłonności do oszczędzania, bo ludzie czują się biedniejsi, co może powodować dalszy spadek cen, itd. 

Więc spoko. U nas na razie nie ma najgroźniejszych form deflacji mających potencjał uruchomienia spirali spadku cen. Wskaźnik inflacji rosnie po dewaluacji złotego (towary importowane zdrożały o ok 30%!), a spadek cen nieruchomości został prawdopodobnie wyhamowany rządowym programem rodzina na swoim (więcej o "rodzina na swoim" znajdziesz w ciekawym wpisie Emila Szweda). Na razi więc nie przejmujmy się nagłówkami straszącymi DEFLACJĄ.

 

Poprzedni wpis w cykul "Deflacja":

Deflacja – 4 grudnia 2008

Zazwyczaj ekonomiści uważają deflację za groźniejszą od inflacji. Od czasu upowszechnienia pieniądza papierowego świat zna głównie inflację. Nasze gospodarki w mniejszym lub większym stopniu przygotowane są do radzenia sobie z umiarkowaną inflacją.

1 comment… add one
  • Marek Ł Jul 16, 2009, 9:05 am

    Mnie tam spadek cen niestraszny. A szczególnie spadek cen mieszkań. W 2003 r. moje obecne mieszkanie było warte 50 tys. Wyremontowaliśmy je z żoną, w trakcie górki z początku 2008 r. wyceniono je na 180 tys. Czy poczułem się przez to bogatszy – ani trochę. Czy pobiegłem do banku wziąć pod nie kredyt – też nie. Czy dziś mnie martwi, że jest wyceniane na 120 tys. – wcale, bo nie chcę go sprzedawać. Wręcz przeciwnie – liczę, że zaraz kupię sobie działkę budowlaną za rozsądną cenę, a nie po 250 zł/m 20 km od 200 tysięcznego miasta. I kredyt mi do tego też niepotrzebny, bo “dobry zwyczaj – nie pożyczaj”

Leave a Comment