Dla większości Francuzów Napoleon jest bohaterem narodowym. Dla Hiszpanów Napoleon to morderca kobiet i dzieci. Mordujących i gwałcących Francuzów uwiecznił Goya w cyklu grafik Okropności wojny (trzy z nich daję poniżej).

Ale współcześni Hiszpanie nie żądają od Paryża wygumkowania Napoleona z podręczników. My również mamy bohaterów, których nie zamierzamy „konsultować” z sąsiadami. Ukraińcy mogliby zapytać: dlaczego zbrodnie AK na ukraińskich cywilach albo brutalna polityka Józefa Piłsudskiego wobec Ukraińców nie dyskwalifikują ich w naszych oczach? Na takie pytanie większość Polaków ucieka w relatywizm moralny. Bo AK zamordowało mniej cywilów niz UPA, itp. A my tak jak Ukraińcy, Francuzi i inne narody mamy niezbywalne prawo dobierać sobie takich bohaterów jakich chcemy! Dobrze by było byśmy innym to samo prawo uznawali.
Czepiamy się Ukraińców. A pokorni jesteśmy wobec Niemców. Niemcy nazwali koszary w dwu miejscowościach (Schwielowsee/Geltow i Oldenburg) za generałem Henning von Tresckow. Dla nich to bohater i dowód na walkę Niemców z Hitlerem. Dla nas – zbrodniarz wojenny, który podpisał rozkaz o porywaniu polskich dzieci w ramach Heuaktion.
Jeśli nie mamy urojeń wyższościowych wobec Ukraińców, ani kompleksów niższości wobec Niemców to po awanturze o ukraińską jednostkę wojskową imienia bohaterów UPA zrobimy Niemcom awanturę o koszary nazwane imieniem zbrodniarza wojennego! Zrobimy?
Oczywiście, że nie. Domaganie się czystek w panteonach wszystkich innych narodów byłoby niemądre, ale przynajmniej spójne. Zostaniemy przy wersji niemądrej i niespójnej: pretensjach kierowanych wyłącznie do Kijowa.
Obstawiam, że żadnego z tych konkretów polscy politycy w najbliższej dekadzie nie załatwią. Łatwiej się kłócić o symbole.
Na Ukrainie są realne interesy oligarchów do obrony. To oni są właścicielami Ukrainy. U nas właścicielem państwa jest inteligencja, która nie ma twardych interesów. Kapitałem inteligencji jest środowiskowa sieć, w ramach której jedni inteligencji rozpoznają drugich jako inteligentów. W razie niesprzyjającej sytuacji inteligent może wyjechać na staż do zagranicznej uczelni czy redakcji. Jego dzieci odziedziczą normy zachowania, minimum wiedzy i kontakty potrzebne do odziedziczenia wzajemnego rozpoznawania inteligenckiego statusu.
Ze względu na inteligencką hegemonię, nasza polityka nie ma stanowczości. Są gesty symboliczne, które mają udawać stanowczość. Ich funkcją jest przebierać pozy i stroić miny, które przypiszą inteligenta do frakcji salonu do której chce należeć. I bardzo szybko się rozmyją w obliczu ukraińskiej stanowczości.






