Kronika sądowa – 3

Państwo zbyt zmęczone, by bronić karze tych co się sami obronili.

Każdy ma prawo do obrony. Chyba, że sprawiedliwość wymierza sędzia Brandetta Hryniewiecka. Wtedy nie masz prawa do skutecznej obrony. Według tej pani nawet jeżeli państwo nie potrafi nas zabezpieczyć przed zagrożeniem, bo policjanci na zgłoszenie o groźnym przestępcy odpowiadają, że czują się "zmęczeni" to nie możesz się skutecznie bronić. Drodzy posiadacze otwierajcie swoje sejfy dla złodzieja, czcigodne matronny rozkładajcie nogi przed gwałcicielami, rodzice poczęstujcie pedofila herbatą i landrynkami — od dziś obowiązuje lex Brandetta.

Była sobie wieś. Po tej wsi grasował recydywista. Chodził z nożem. Groził mieszkańcom. Wchodził im na posesje i do domów. Był agresywny. Feralnego wieczoru tasakiem zranił jednego mieszkańca wsi na podwórku tego mieszkańca. I zagroził jednej mieszkance, że ją w nocy zabije.

Gdy spokojni obywatele w obawie o swe życie zadzwonili po pomoc na policję państwową usłyszeli, że policjancji są „zmęczeni” a poza tym nie ma wolnych funkcjonariuszy. Porzuceni przez państwo mieszkańcy pradawnym zwyczajem zebrali się kazdy z kiejm i zatłukli recydywistę.

Teraz sędzia Brandetta Hryniewiecka wsadziła mieszkańców wsi co to nie mogli się doczekać pomocy państwowej policji do więzienia na cztery(!) lata. Bo według niej mieszkańcy wsi „chyba zapomnieli, że Józef C. (ten recydywista) był człowiekiem”. Zarzuca im, że póki go gonili z kijami to jeszcze może była obrona konieczna, ale gdy go dopadli i zaczeli tłuc to już było przekroczenie obrony koniecznej.

Uwielbiam takich pozbawionych wyobraźni i schowanych za kodeksami sędziów. Po wsi grasuje przestępca. Policja odmawia przyjazdu. Co należy zrobić? Według sędzi trzeba  zekać, aż recydywista kogo zabije. Albo tylko postraszyć recydywistę i dalej czekać, aż przyjedzie policja.  To, że postraszony recedywista zechce się w nocy zemścić, a na policję nie można liczyć to już w wyobraźni sędzi Brandetty Hryniewieckiej zmieścić się nie chce. Bo zapewne, gdy na policję dzwoni sędzia Brandetta to usłyszy "Tak jest! Pani sędzio natychmiast jedziemy!". A jeśli jakimś dziwnym trafem sędzia Brandetta usłyszy "jesteśmy zmęczeni", to zawsze może zadzwonić do przełożonych policjantów, by ci zachęcili swych podwładnych do stosownej gorliwości w trosce o bezpieczeństwo (niektórych) obywateli. Bo wiem, że gdy na policję dzwoni wystarczająco ważna osoba  to policjia jest sprawna i nawet pilnie wyjedzie po wieśmiaki.

Nie neguję prymatu państwa w stosowaniu przemocy. Ale nie przyznaję mu w tym względzie monopolu. Dobrze bowiem wiem, że społeczeństwo  jest po to byśmy nie musieli samodzielnie wymierzać sprawiedliwości. Ale jeśli państwo uchyla się od zapewnienia nam bezpieczeństwa, to nie może  potem z całą surowością karać za to, że bezpieczeństwo jednak sobie zapewniliśmy. Nawet jeśli uczynilismy to ułomnie. Każdy normalny człowiek, gdy boi się o siebie i swoją rodzinę, a państwo go olewa, najpierw usuwa źródło zagrożenia. A dopiero potem myśli co na to powie pozbawiony wyobraźni uczestnik dnia bez wokandy. Jedyny wyrok, który byłby sprawiedliwy w sprawie linczu we Włodowie to co najwyżej kara więzienia w zawieszeniu dla ludzi, kórzy musieli się bronić sami, bo państwo było zbyt zmęczone by ich obronić. Obrońcy zapowiadają kasjację do Sądu Najwyzszego. I dobrze.

 

Z cyklu Kronika Sądowa:

Nasze drogie sądy

Który sędzia, jaki wyrok?  –  Wyroki w imieniu R.P. wydają konkretni sędziowie. Jednak w naszych gazetach czytamy, że "sąd wydał wyrok" lub "sąd postanowił". To źle. Pisz maile i listy do gazet, by wymieniały z nazwiska i imienia sędziów wydających wyrok.

0 comments… add one

Leave a Comment