Na razie Polska radzi sobie całkiem nieźle – 3

Jest dobrze, ale najgorsze przed nami

Dostaje ostatnio maile z zapytaniem, skoro jest tak dobrze jak pisze, to dlaczego jest tak źle? Kochani!  Nie dajmy się zwieść chhwilowemu spokojowi. Polska jest w naprawdę bardzo dobrej sytuacji w porównaniu do reszty świata. Tam jest recesja, spada ilość kończonych mieszkań, i sprzedaż samochodów. U nas jest tylko spowolnienie, mieszkania oddawane są do użytku w rekordowej liczbie, a sprzedaż  samochodów trzyma się mocno.  Dane, które to pokazują i komentarz, który umieszczam ilustruje obecny dobrostan i dużą niepewność co do przyszłości.

Jednak Polska nie jest wyspą, to co się dzieje dookola nas wpłynie na Polskę. USA i Europa Zachodnia nie wyjdą z recesji dopóki nie zadecydują jak ulokować stratę w bankach. W USA sporo już zapłacił podatnik. Teraz czekają na to, że konsument amerykański zacznie znowu pożyczać , by kupować domy, samochody, AGD, akcj, itp, i przywróci banki do życia.  By to ułatwić zaczynają ordynarnie fałszować sprawozdania finansowe banków.  Może im się uda. Zwłaszcza na krótką metę. W Europie, gdzie banki są w jeszcze gorszej sytuacji niż w USA, a ich sprawozdania zawsze miały ukryty spory rozjazd z rzeczywistością kryzys bankowy jeszcze przed nami.

Więc cały czas powtarzam: jest dobrze, ale najgorsze, o którym nie wiemy jak złe będzie, jeszcze przed nami. Spójrz chociażby na problemy konsumentów ze spłatą zadłużenia. Polacy od mniej więcej 2006 na potęgę zadłużają się w bankach (patrz wykres poniżej), oraz u dostawców dóbr typu AGD i samochody.

 

Źródło: NBP

Jednak od końca zeszłego roku gospodarka  spowolnia, a w przyszłym roku może nawet wejdzie w recesję. Wzrost zadłużenia w pewnej części przełoży się na wzrost osób, które nie są w stanie uregulować swoich długów. Pierwsze oznaki już mamy. W najbliższych kwartałach coraz większa liczba Polaków odkryje, że jest nadmiernie zadłużona w stosunku do swoich możliwości spłaty. Można wręcz już twierdzić, że od października 2008 rozpoczął się przyrost zadłużenia z którymi nie radzą sobie dłużnicy (patrz wykres poniżej).

 

Źródło: NBP 

O zbliżającej się fali zbytnio zadłużonych konsumentów świadczy tempo przyrostu należności zagrożonych (suma należności poniżej standardu, wątpliwych, oraz straconych). A zwłaszcza świadczy przyrost należności wątpliwych i poniżej standardu, które po długim okresie stabilności rosną i z których wiele po upływie czasu przeistoczy się w należności utracone (w uproszczeniu klasyfikacja należności zagrożonych działa tak: poniżej standardu=krótki okres braku spłaty, wątpliwe=średni okres braku spłaty, stracone=długi okres braku spłaty).

To by było tyle na razie. Więc, teraz życzę Radosnych Świąt!

2 comments… add one
  • Grzegorz Apr 16, 2009, 6:28 pm

    “By to ułatwić zaczynają ordynarnie fałszować sprawozdania finansowe banków” – sam wcześniej sugerowałeś, że w czasach kryzysu należy luzować kontroling, zaś w czasach prosperity zacieśniać. Teraz oburzasz się, że się Wuj Sam do tego (słusznie!) stosuje 🙂 Grzegorz

  • Pawel Dobrowolski Apr 16, 2009, 11:26 pm

    Musze uwazac co pisze, bo widze ze czytasz uwaznie i na zrozumienie. 🙂
    Odpowiem tak: dom mozna gasic zalewajac go woda z wozu gasniczego i przy okazji go to woda troche niszczac; ale mozna rowniez ugasic przerywajac waly przeciwpowodziowe i przy okazji zalewajac cala okolice.
    Regulator instytucji finansowych w czasie kryzysu powinien im dac troche luzu w kalsyfikowaniu aktyw i nie powinien za glosna sie tym chwalic.
    Ale psucie calego systemu ksiegowosci by pozwolic bankom przeklasyfikowac aktywa, kiedy rynek dokladnie wie co oni robia to juz lekka przesada.

Leave a Comment