Rekordy w mieszkaniówce
Polska gospodarka rośnie w wolniejszym tempie, ale rośnie. Co prawda najgorsze w gospodarce jeszcze przed nami. Lecz w porównaniu do tego co się dzieje w innych krajach pogrążonych w recesji na razie radzimy sobie naprawdę całkiem nieźle. A już w porównaniu do tego co wypisują gazety i wygadują dziennikarze mediów elektronicznych jest bardzo dobrze.
W gazetach czytamy o upadających deweloperach, oraz o przerywanych budowach. Owszem znam kilku dużych deweloperów, którzy utracili płynność i są utrzymywaniu przy życiu przez banki. Ale na razie bieżący rok jeżeli chodzi o mieszkania oddane do użytku jest wprost rekordowy:

Źródło: Główny Urząd Statystyczny
Wykres wraz z danymi możesz ściągnąć klikając tutaj.
Powyższy wykres przedstawia mieszkania oddane do użytku (miesięcznie i narastająco). Ta krótka czerwona kreska nad wszystkimi innymi kreskami to mieszkania oddane do użytku w styczniu i lutym bieżącego roku. I co? W mediach kryzys, a w realu rekordowa ilość mieszkań oddanych do użytku.
Nie wiemy co będzie w przyszłości. Na razie buduje się i oddaje się do użytku więcej mieszkań niż w uprzednich latach. Choć w poprzednim roku nieznacznie spadła zarówno ilość wydanych pozwoleń na budowę, jak i rozpoczętych budów. Czyli standard dla naszej gospodarki: cały czas rośnie choć trochę wolniej.
Tak w szczegółach to GUS szacuje, że w końcu grudnia 2008 r. w budowie było 687,4 tys. mieszkań, tj. o 1,4 % więcej niż w końcu grudnia 2007 r. Jednak w 2008 r. wydano pozwolenia na budowę 220.372 mieszkań wobec 236.731 mieszkań w 2007 r. co stanowi spadek o 6,9%, oraz rozpoczęto budowę 174.686 mieszkań, tj. o 10.431 mieszkań, czyli o 5,6% mniej niż w 2007 r.
Dlaczego mamy taki rozjazd pomiędzy realem, a jego opisem w mediach? Każdy deweloper lub spółdzielnia, którzy zbankrutują się medialni, a każde mieszkanie oddane do użytku nie jest newsem. Jest to ważne bo w Polsce deweloperzy i spółdzielnie budują poniżej 40% mieszkań. Natomiast 50-60% mieszkań jest budowane przez inwestorów indywidulanych. I tu chyba jest wyjaśnienie czarnowidztwa: upadłość nielicznych dużych deweloperów jest widowiskowa, a dziesiątki tysięcy pojedyńczych budów zakończonych sumptem rodzin je budujących pozostaje medialnie niezauważone.
Inne wpisy na tym blogu o tym jak przyzwoicie z kryzysem radzi sobie Polska:







Z budową jest nieźle, ze sprzedażą znacznie gorzej. Co mnie nie martwi, bo przymierzam się do kupna większego mieszkania w przyszłym roku (owszem na kredyt, ale wynajem pierwszego będzie mi spłacał kredyt drugiego). U mnie w mieście ceny już o ok. 20% niższe od tych z początku zeszłego roku, a na jeden telefon można jeszcze spokojnie kolejne 10-15% złapać (plus oczywiście już darmowe miejsce parkingowe i darmowa piwnica, a nie jak niedawno 15 tys. za parking i 5 tys. za piwnicę).
Myślę , że mogło by być jeszcze lepiej z gospodarką, gdyby parlament ZROZUMIAŁ, że przetrzymywanie w komisjach noweli prawa budowlanego jest swego rodzaju zdradą racji stanu. Prawo budowlane uchwalają już 1,5 roku !!! Zatrudnienie w administracji rośnie, procedury są archaiczne, śermiężne, śmieszne momentami.