Lekcje z kryzysiku

Skończył się łatwy dostęp do zagranicznych pieniędzy

Na co najmniej kilka lat skończyła się era łatwego dostępu do pieniądza. To okazja do  przemyślenia budowy dobrobytu w oparciu o zagraniczny kredyt. My Polacy od czasów Gierka, z krótką przerwą na Jaruzelskiego, nadwyżkę wydatków nad dochodami finansujemy pożyczaniem.

Pożyczanie na rozwój i konsumpcję samo w sobie nie jest złe. Pod warunkiem, że jest umiarkowane i w przypadku braku dalszych kredytów można się bez nich obejść. Jednak nasze zadłużenie nie jest ani umiarkowane, ani bezpieczne. Z roku na rok, każdy Polak jest obciążony coraz większym zadłużeniem publicznym:

Zadłużenie na głowę Polaka

 Źródło: Ministerstwo Finansów

Już w przeszłych latach bieżący obsługa długu publicznego przekroczyła  10% dochodów budżetu państwa. Czyli mniej więcej tyle ile budżet państwa wydaje razem na szkolnictwo wyższe, oświatę, pomoc społeczną i ochronę zdrowia. Teraz koszt ten będzie rósł ponieważ jesteśmy coraz bardziej zadłużeni, a zadłużenie stało się coraz droższe.

Jednak na razie radzimy sobie całkiem dobrze. Rynki finansowe oceniają nas mniej więcej tak jak Grecję (zacofany kraj z dużym zadłużeniem, który zawsze zarobi na turystach), oraz Irlandię (wysepka chytrusków, którzy szybko się rozwijają dzięki zagranicznym inwestycjom ściągniętym niskimi podatkami, ale mają niebezpiecznie duży sektor bankowy, oraz gwałtownie rosnący deficyt budżetowy):

Oprocentowanie zadłużenia publicznego

 Źródło: European Central Bank;

(E) =kraj za walutę ma Euro

Kryzysik Polskę potraktował łagodnie. W porównaniu do zagranicy jest wręcz całkiem dobrze. Ale pomimo coraz mocniejszych oznak stabilizacji w USA  najgorsze w polskiej gospodarki jeszcze przed nami. Ale nie w tym  problem. Rzecz w tym, że Polska zeszła ze ścieżki szybkiego wzrostu.

CDN

0 comments… add one

Leave a Comment