Wielka depresja się nie powtórzy. Współczesna podaż pieniądza nie jest uzależniona od ilości złota. Depozyty obywateli w bankach są ubezpieczone. Banki centralne wiedzą, że w wypdaku spowolnienia pożądanym jest pewne poluzowanie polityki pieniężnej. A politycy się chyba nauczyli, że nacjonalizm gospodarczy będzie szkodliwy dla wszystkich.
Ale narzędzia do leczenia obecnej choroby gospdarczej wykorzystywane są źle i przesadnie. Nadchodzi dekada wysokiego zadłużenia, wysokiej inflacji, wysokich podatków, oraz powolnego wzrostu gospodarczego. Jeśli potrzebujesz historycznych analogii myśl stagflacja i myśl lata 70-te w USA.
Obecny kryzys wybuchł przedewszystkim dlatego, że pomiędzy 1995 a 2005 Greenspan wsypał zbyt dużo pieniędzy w gospodarkę. Zaczął w 1997-8 podczas kryzysu azjatyckiego, kryzysu w Rosji, oraz upadku funduszu LTCM. Potem sypał dalej w 1999 w oczekiwaniu na zatrzymanie się komputerów w związku z problemem 2000 roku. Zwiększył jeszcze pompowanie pieniądza po pęknięciu bańki internetowej w 2001. I zupełnie popuścił po ataku na World Trade Center w Nowym Jorku. Drugim powodem recesji była nieudolność nadzorców rynków finansowych – ale o tym innym razem.
Wiele państw powtarza teraz błędy Greenspana. Rzady kilku państw zachodu wydają pieniądze, których nie mają, a banki centralne USA i Wlk. Brytanii drukują pusty pieniądz. Wszystko po to by niby uratować gospodarki przed deflacją, lub depresją.
Jednak przywrócenie stabilnego wzrostu nie wymaga ujemnych stóp procentowych i deficytów budżetowych na poziomach znanych dotychczas z trzeciego świata. Stabilny wzrost nadejdzie wtedy, gdy długoterminowe zadłużenie państw będzie na rozsądnym poziomie, regulatorzy zajmą się regulowaniem zamiast kombinowaniem, a banki centralne nie będą drastycznie zwiększać niepewności gospodarczej drastycznie i nieprzywdywalnie zmieniając stopy procentowe i drukując pusty pieniądz. Owszem w okresach spowolnienia przydatne jest rozsądne poluzowanie polityki pieniężnej, oraz fiskalnej. Ale stóp nie można obniżać tak bardzo, że potem trzeba będzie je drastycznie zwiększać, a deficyt budżetu nie powinien przekroczyć 5% PKB. Wolno rosnące państwa euroipejskie nie powinny mieć zadłużenia większego niż 40-60% PKB, a szybciej rosnące państwa anglosaskie nie powinny mieć zadłużenia większego niż 70-90% PKB.
Niestety modna obecnie i bardzo nierozsądna polityka gospodarcza polegająca na wydawania pożyczonych pieniędzy, a gdy tych zabraknie na ich drukowaniu w krótkim okresie może pomóc rozwiązać obecne problemy, ale grozi wywołaniem jeszcze większego kryzys za kilka lat. Olbrzymie wydatki państwowe i zerowe stopy procentowe mogą na krótką chwilę zwiększyć popyt. Ale bardzo szybko podmyją zuafanie do wypłacalności rządów, oraz wywołają obawy o rosnące zadłużenie. Konsumenci znowu przestaną kupować. Rynki przestaną pożyczać, a jeśli już to na bardzo wysokim oprocentowaniu. A wszystko to będzie się działo przy jeszcze większym niż obecnie poziomie zadłużenia państw dotkniętych kryzysem.
Gdy już minie ostra faza obecnego kryzysu polegająca na spadku produkcji i wyczekiwaniu niewypłacalności instytucji finansowych gospodarcze pobojowisko będzie nieciekawym obrazkiem: wysokie zadłużenie, wysokie podatki, wysoka inflacja, niski wzrost gospodarczy, oraz kryzysy niewypłacalności wielu państw.
Wyższe zadłużenie.Zadłużenie państw dotkniętych kryzysem finansowym zazwyczaj podwaja się w trzy lata. Spadają dochody podatkowe, wzrastają wydatki, oraz ratuje się banki. USA i Irlandia z planowanymi deficytami na poziomie przekraczającym 10% PKB już niedługo to zrobią. Te państwa rosną szybkoi mają relatywnie nieskie podataki więc może sobie poradzą ze spłatą zwiększonego zadłużenia . Ale państwa takie jak Włochy i Grecja, gdzie wzrost jest niski, podatki wysokie, a już istniejące zadłużenie publiczne bliskie 100% PKB będą miały kłopoty z jego spłatą.
Wyższe podatki. Obecne podatki są w całym zachodnim świecie za niskie, by spłacić obecne oficjalnie podawane zadłużenie. Nic nie mówiać o istniejących, a nie zaksięgowanych zobowiazaniach takiech jak emerytury starzejących się zachodnich społeczeństw. By spłacić gwałtownie rosnące zadłużenie państwa będą podwyzszać podatki, zmniejszać wartość zadłużenia inflacją, oraz ogłaszać niewypłacalność.
Wyższa inflacja. Prawie nikt nie pamięta, że inflacja w USA na przełomie lat 70-ych i 80-ych wynosiła kilkanaście procent. Podniesienie inflacji na ten poziom przez 2-4 lata oznacza zmniejszenie zadłużenia publicznego o połowę. To rozwiąznie będzie kusiło wiele coraz bardziej zadłużonych rządów. Niektóre ulegną tej pokusie.
Niewypłacalność. Wolniej rosnące, bardziej zadłuzone państwa coraz bardziej ryzykują, że zabraknie im pieniędzy na spłatę długu w terminie jego zapadalności. Grecja w tym roku musi spłacić zadłużenie w wysokości 20% swojego PKB. Może ktoś im pożyczy nowe pieniądze na spłatę starego zadłuzenia, a może nie. Tak czy inaczej Grecja i inne państwa będą płaciły coraz wyzsze stopy oprocentowania.
Powolny wzrost. W czasach niepewności konsumenci oszczędzają a firmy nie inwestują. Świat zachodni czeka prawdopodobnie 10 lat podwyższonej niepewności gsopdoarczej. Spadki na giełdach i spadki nieruchomości zmnieszyły własność konsumentów. W USA konsumenci poniesli straty przekraczające 70% PKB. Dopóki tych strat nie odrobią będą mniej wydawać i więcej oszczędzać. Unia Europejska jest niedokończonym projektem. Na jej obszarze funkcjonuje jedyna znana światu unia pieniężna, kóra nie jest równocześnie unią fiskalną. W Unii nie ma wspólnego rynku finansowego, tylko krajowe rynki podlegające różnym regułom. Nie ma też współnego rynku usług i rynku pracy, co uniemożliwia elastyczne reagowanie na obecny i inne kryzysy. Rosja, która ma wszelkie cechy kleptokracji opartej o przemysły surowcowe przejadła ponad ćwierć rezerw walutowych w jeden kwartał. Jej budżet ondotowuje deficyt i może zabraknąć pieniążków, by kupować spokój społeczny i przyzwolenie na zamordyzm. Chiny, kraj wielu narodów i języków, oraz innych konfliktogennych podziałów w dobie globalnego spowolnienia ma problemy z modelem wzrostu opartym o przerabianie chłopów na bardziej wydajnych robotników — więc zupełnie racjonalnie w tym roku chińskie władze zwiększyły wydatki na wojsko. Jednak strzelanie do obywateli nie jest najlepszym sposobem zapewnienia wzrostu gospodarczego.







Ciekawe przemyślenia, wczoraj właśnie czytałem w the economist o pomyśle drukowania pieniędzy. To jest bardzo krótkowzroczny pomysł i tak jak piszesz, może się źle skończyć.
Jak zawsze masz spororacji i jak zawsze pozwalam sie z toba nie zgodzic w kilku kwestjach :).
PO pierwsze nie bylbym tak konserwatywnie przywiazany do kwestii oszczedzania. Odmienna jest pozycja i funkcja pieniadza teraz od tej z epoki preglobalizacyjnej. (malo czasu wiec nie bede rozwijal watku).
pieniadz nie ma tej wlasciosci tezauryzacyjnej, ktora posiadl historycznie. Kiedy byl ekwiwalentem zlota sprawial, iz im wiekszy kryzys tym wiecej mogles za niego potencjalnie kupic.
W chwili obecnej (za wyjatkiem krotkotrwalej painiki na gieldzie) przy czekajacej nas szlejacej inflacji nie bedzie racjonalne odkladnie jego duzych pokladow na kontach bankowych.
Mamy do czynienie z inymi spoleczenstwami (tez nie rozwine, bo nie ma miejsca) inna przestrzenia gospodarcza innym tempem przeplywu informacji (sic!). Wszystko to (dalej skracam) prowadzi do tego, ze w epicentrum kryzysu, podstarzala gwiazda pop, o watpliwej reputacji, sprzedaje w 4 (cztery) godziny 750 000 (milion bez cwierci) biletow na koncerty. Wiem ,ze przyklad troche glupi, ale wiem ze jestes bystry i zrozumiesz moje przeslanie.
Z niepoprwnie optymistycznym pozdrowieniem , Grzegorz