Koniec kryzysiku – 3

Media swoje, a rynki swoje.

Wczorajsza Gazeta Wyborcza wieszczyła, że “Kryzys dopiero się zaczyna”.  Cytuje, Krzysztofa Rybińskiego, byłego wiceprezes NBP, a teraz partnera w Ernst & Young: „Obecny kryzys narasta znacznie szybciej niż wielka depresja lat 30. To niepokojące zjawisko. Nie wiemy jeszcze, dokąd nas doprowadzi.”

Tyle gazety. Teraz fakty. 

Nie wiem co pan profesor miał na myśli. Mogę tylko zauważyć, że PKB USA  w 1930 spadło o ponad 8%, bezrobocie wzrosło o 5,4% pkt. procentowych (z 3,1% do 8,6%). Natomiast w 2008 PKB USA wzrosło o 1,1%, a bezrobocie wzrosło o 2,4% pkt. procentowych z (4,9% do 7,6%). Teraz w 2009 w trzecim roku kryzysu bezrobocie wynosi w USA ok 8,6%, podczas gdy na koniec 1931 trzeciego roku wielkiej depresji bezrobocie wynosiło 15,8%.

Media znowu są spostrzegawcze inaczej. Kryzys płynności na rynkach finansowych zaczął się w sierpniu 2007. Gdy w sierpniu 2008 kryzys został powszechnie rozwijał się on w najlepsze ijuż od roku. Teraz rynki finansowe powoli wracją do normy. W styczniu globalna emisja brutto obligacji korporacyjnych wyniosła US$ 131 miliardów, czyli o ponad 150% więcej niż przeciętnie dla stycznia w latach 2000-2008. Owszem ciągle panuje jeszcze brak zaufania. Pożyczanie dokonuje się pomiędzy bankami głównie wewnątrz grup bankowych, a finansowanie ze strony państwa ciągle odgrywa ważną rolę.

W takich czasach jak te, gdy szeroka opinia publiczna maluje świat w czarnych barwach aktywa są najtańsze. Spółki notowane na światowych giełdach zaczynają już być tanie:

Wskaxnik PE dla miedzynarodowych giełd.  

 Źródło: BIS Quarterly Review, March 2009

Wielu inwestorów to zauważa. Znany mi fundusz inwestycyjny z Londynu w tym roku przejął kilka firm za bardzo godziwe wyceny skupując ich długi za ułamek wartości nominalnej. Z moich informacji wynka, że w Polsce szykuje się kilka zdjęć spółek z giełdy po obecny zaniżonych wycenach.

Owszem wiele złych doniesień przed nami. Obniżanie zadłużenia wbrew woli zadłużonych wielu z nich wywróci

Tego typu informacje będą przeważać w mediach. Jeszcze trochę strat trzeba ujawnić w bilansach. Kilka dużych i znanych zagranicznych firm i banków się wywali, a sporo ludzi  jeszcze straci  pracę. Ludzie tracący pracę będą newsem. Ci ją utrzymujący będą niezauważeni. Jakbym chciał na siłę straszyć mógłbym opowiedzieć o kilku polskich dużych i znanych firmach, którym kończy się gotówka.  Lub o bankach finansowanych długiem w zagranicznej walucie, który trzeba zrolować w tym roku. Albo o rządzie, który ma problem z sfinansowaniem wydaktów na rynku dłużnym.

Ale nie chce mi się na siłę gromadzić tych smutnych anegdot. Bo szeroki trend wskazuje na początek stabilizacji. Dla mniejszości, która ma otwarte oczy widoczne jsą uż pierwsze symptomy normalizacji. Za jakiś czas ta wiedza przefiltruje do większości. A dołki gospodarcze kończą się wtedy, gdy większość przestaje się bać, że może stracić pieniądze, i zaczyna się bać, że straci okazyjne zakupy.

Inne wpisy na tym blogu o końcu kryzysiku:

Koniec kryzysiku to nie początek prosperity

Koniec Kryzysiku

 

7 comments… add one
  • Paweł Gościcki Mar 10, 2009, 12:39 pm

    Nie wypada na tak poważnym blogu mylić procenty z punktami procentowymi. To razi 🙂
    “bezrobocie wzrosło o 5,4% (z 3,1% do 8,6%).” — wzrosło o 5,4 punktu procentowego. De facto wzrosło o 153% (czyli 2,5 razy).
    “bezrobocie wzrosło o 2,4% z (4,9% do 7,6%)” — 2,4 p.p. i o 55% (czyli 1,5 krotnie).

  • Pawel Dobrowolski Mar 11, 2009, 7:46 am

    Racja zaraz poprawie…!
    Chociaz przyznam, ze chyba toczymy przegrana bitwe, bo kazda redakcja gazetowa w ktorej drukowalem cokolwiek zawsze mi przerabiala w druga strone z punktow procentowych na procenty.

  • Adam Mar 11, 2009, 1:31 pm

    Witam,
    No cóż, muszę przyznać, że podzielam Twoją opinię. Kryzys to teraz słowo klucz, a informacje o tym która firma ilu pracowników wywaliła jest poczytne.
    W moim przypadku jedyny kryzys jaki odczułem to taki, że miałem zmienić pracę a tego nie zrobiłem bo firmy wstrzymały rekrutacje 🙂

  • slawekk Mar 11, 2009, 6:12 pm

    A ja jestem odmiennego zdania. Mysle, ze sytuacja gospodarki USA i reszty swiata przypomina sytuacje pacjenta ze zlamana noga, ktory dostal zastrzyk znieczulajacy i mysli, ze sie czuje juz lepiej.
    Problem ktory lezy u podstaw tej recesji to “zombie banks” – banki ktore sa tak naprawde bankrutami, ale nie upadaja, bo sa sztucznie utrzymywane przy zyciu pieniedzmi podatnikow i zmianami w przepisach o rachunkowosci. Recesja sie nie skonczy dopoki ten problem nie zostanie rozwiazany.
    Wersja w mediach jest ze nie mozna dopuscic do upadku “zombie banks” bo jakby upadly to bylaby ogolna katastrofa. Ja mysle, ze jest druga mozliwosc – nie upadaja, bo maja poparcie silnego lobby. Efekty ewentualnego upadku sa przesadzane w mediach w podobny sposob i z podobnych przyczyn jak oszacowanie rozmiarow obecnego “kryzysu” (co ilustruje jak zwykle ciekawy post pana P.D.)

  • Marek Ł Mar 11, 2009, 7:47 pm

    Ten kryzysik jeszcze przeciągniemy. U nas to się zacznie po 2015 r., jak boom z lat 50 poodchodzi masowo na emerytury 🙁

  • Zembooo Mar 12, 2009, 12:18 pm

    Czy aby porównując obecne bezrobocie z czasami wielkiego kryzysu, nie powinno się uzywać tych samych metod pomiaru bezrobocia? Tu znalazłem trochę ‘wyprostowanych’ danych: http://doxa.blox.pl/2009/03/Bezrobocie.html

  • Adam Mar 12, 2009, 1:10 pm

    No ciekawe stanowisko Slawekk. Też jestem ciekaw co by było gdyby banki upadły. Przytoczę Nassima Taleba: “(…)a situation in which profits were privatized and losses were socialized. We taxpayers have the worst.”
    A w ogóle w kontekście kryzysu trafiłem na to:
    http://www.nytimes.com/2009/01/04/magazine/04risk-t.html?_r=2&partner=rss&emc=rss&pagewanted=all&goback=.hom

Leave a Comment