Szkoła Polska 13

Jakich Polaków kształtuje polska szkoła?

Kilka dni temu pod postem "Państwo moim wrogiem 8 – Ilość Urzędników"  Marek Ł. dał ciekawy  komentarz o tym jakie postawy kształtuje szkoła. Dziś jadę tym wątkiem.

To nie przypadek, że wzrost liczby urzędników z 161 tys. w 1989 do 379 tys. w 2007 nie wywołał żadnej publicznej dyskuji. Bo spełnia on oczekiwania Polaków. Gdy jeżdżę po Polsce odnoszę wrażnie, że na prowinicji większość ponadprzeciętnie wykształconych osób uważa, że urząd lub państwowa firma to jedyne miejsce przyzwoitych zarobków i godnego traktowania pracownika.  Z drugiej strony politycy potrzebują w tzw. terenie powolnych im ludzi. Te dwie potrzeby napędzają zwiększenie liczby urzędników.

Za ten stan rzeczy, tak jak Marek Ł, bardziej na czuja, niż na podstawie niezbitych dowodów winię szkołę polską.  Bo czym jest polska szkoła? Instytucją, która w mózgach i przyzwyczajeniach młodych Polaków instaluje szkodliwy software umysłowy: kształtuje osoby do życia w autorytarnym państwie i kastowo zamkniętym społeczeństwie.

Polska szkoła przyzwyczaja do roli bezmyślengo małego i posłusznego trybika.  Spróbuj w polskiej szkole mieć własne zdanie, zwłaszcza jeśli jest ono inne niż Pani Profesor. Od najmłodszych lat, szkoła w Polsce oducza nawyku samodzielnego myślenia, oraz spokojnej dyskusji w obronie własnego widzenia świata. Słowa Pani Profesor są święte. Własnie Pani Profesor. A ja ciągle nie rozumiem dlaczego nauczycielkę w szkole tytułuje się Pani Profesor i gdy ona do nas mówi to trzeba wstać? Chodząc do szkoły w Australii dyskutowałem z nauczycielami siedząc tak jak oni. Tam jest normalne, że uczeń może mieć własne zdanie, inne niż nuaczyciel, i jeszcze  może publicznie o tym dyskutować z nauczycielem. Tam nauczyciel musi przekonać ucznia, że ma rację. Co ta różnica świadczy o nas i polskiej kulturze?

Rolą polskiego nauczyciela jest złapać ucznia na niewiedzy i za nią go ukarać. Wydaje się, że przeciętny polski nauczyciel zakłada, że dopiero jak uczniowi wlepi pałę to ten bedzie się uczył. Matura, ta przepustka do dorosłości jest skonstruowana na podobnej zasadzie kija: jakiś procent uczniów musi ją oblać. A dlaczego nie może być tak, że każdy zdaje maturę? Tylko jedni z lepszym, a inni z gorszym wynikiem? Po co komu instytucja oblanej matury? Czemu ma służyć w nowoczesnym społeczeństwie upier….. iluś tam osób na progu ich dorosłego życia? Jeśli już ktoś  raz w wieku kilkunastu lat nie zdał egzaminu z wiedzy o Mickiewiczu to przez całe życie ma być od łopaty? A co jeśli kogoś Mickiewicz, Słowacki i cała reszta naszych kiepskich wierszokletów zwyczajnie nie interesują i nie podnieca?

Nauka w polskiej szkole to praca indywidualna. Sam na sam z oceniającym autorytetem. Szkoda, że zapomnianio, że cywilizowane życie społeczne od jakiś stu lat przestało być  szczelnie podzieloną na warstwy piramidą, gdzie każdy ma swoją stałą przynależność kastową i swojego nadzorcę, lecz stało się stukturą o wiele bardziej płaską i dynamiczną, gdzie nadzorców może być kilku, lub wręcz grupa sama może nadzorować jednostkę. Dlaczego w polskiej szkole nie są powszechne wspólne prace zespołów uczniów przygotowywane bez nadzoru nauczyciela zaliczane na wspólną ocenę? W rezultacie absolwent polskiej szkoły jest pozbawiony podstawowych nawyków i umiejętności pracy w grupie. Nie potrafi zawierać kompromisów koniecznych do obrony swojego dobrostanu i pozycji w grupie. Nic więc dziwnego, że najlepiej czuje się w piramidalnej strukutrze urzędu.

Dwadzieścia lat temu zmienił się nam system. Ale szkołę w warstwie zachowań społecznych do których wdraża młodzież mamy mniej więcej taką samą od 200 lat.  Gdy chodziłem do polskiej szkoły wśród uczniów żywe reakcje budził następujący ponoć cytat z ukazu cara Rosji Piotra I:

"Podwładny winien mieć przed obliczem przełożonego wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego".

Dlaczego dla moich amerykańskich, australijskich, i brytyjskich znajomych powyższy cytat jest tak obcy kulturowe, że go nie rozumieją. A wśród moich polskich znajomych zawsze wywoła żywy odzwięk?

Do jakich zachowań społecznych uczy nasza szkoła?  Czy kształtuje niezależnych, myślących, potrafiących rozsądnie bronić siebie, ale również wchodzić w potrzebne kompromisy z grupą i zwierzchnikami młodych Polaków? Czy też wdraża do ślepego posłuszeństwa, braku poczucia własnej wartości, podlizywania się władzy zwierzchniej, oraz nakazowoj-gnojącego trybu pracy z podwładnymi?

C.D.N. – tak owszem Marek Ł ma rację to co zrobiono w Polsce z mediami lokalnymi to ukatrupienie lokalnej demokracji, ale o tym za jakiś czas. 

Inne wpisy na tym blogu o polskiej szkole:

Szkoła Polska 12 – Szkoły i okręty podwodne

Szkoła Polska 11 – Zamordyzm i zakuwanie

Szkoła Polska 10 – Kanon na śmietnik

Szkoła Polska 9 – Sprywatyzujmy upaństwowione uczelnie

Szkoła Polska 8 – Porzućmy powszechny kanon lektur (na trzeźwo)

Szkoła Polska 7 – Porzućmy powszechny kanon lektur

Szkoła Polska 6 – Znowu matura

Szkoła Polska 5 – Nie ma jedynego słusznego modelu szkoły

Szkoła Polska 4 – Giertych potomek małpy

Szkoła Polska 3 – Podręczniki dla każdego c.d.

Szkoła Polska 2 – Podręczniki dla każdego

Szkoła Polska 1 – Roman Giertych ma rację

 

3 comments… add one
  • Stan Feb 26, 2009, 6:59 am

    Mam Pan poglądy skażone marksizmem. Myślę, że nabył je Pan w socjalistycznej szkole australijskiej. W naszej cywilizacji, gdy młody człowiek rozmawia ze starszą od siebie osobą, to wstaje. A nauczyciel jest od tego, żeby uczył młodszych, a nie pobierał nauki od nich. Niestety, za sprawą takich “nowoczesnych szkół” i ich wyznawców nasza cywilizacja umiera. Niech Pan spojrzy na wiek XIX. Wtedy osoby starsze, w tym nauczyciele, cieszyli sie wielkim szacunkiem, co wcale nie przeszkadzało w swobodzie myślenia i wyznawania własnych poglądów. Świadczy o tym olbrzymi postęp w nauce i technice. Dopiero od czasu pojawienia się socjalizmu społeczeństwa schamiały, bo zaczęto wpajać ludziom do głów slogan, że wszyscy są równi.

  • Pawel Dobrowolski Feb 26, 2009, 8:13 am

    XIX wiek?
    Ten czas, gdy swiat cywilizowany zindustrializowal sie i zostawil Polske daleko w tyle?
    Ten czas, gdy zarowno Marx i ksiaze Metternich musieli uciekac z Europy kontynentalnej do Anglii, bo ich poglady grozily im uwiezniem na kontynencie…

  • Marek Ł Feb 27, 2009, 12:45 pm

    Nic dziwnego, że książka “Rewolucja w uczeniu się” została napisana przez Kangury (Dryden Gordon, Vos Jeanette). Rewelacyjna książka, tylko gdy podtykam ją naszym pedagogom, to jakoś patrzą na nią bardzo niechętnie.
    Jest jeden plus tego całego “kryzysu” – PO zrezygnowało z wcielenie sześciolatków do szkół. Minus jest taki, że tylko na 2 lata. No i pani Hall Gombrowicza wywaliła z lektur, tylko jakoś nie słychać tego oburzenia, co za Giertycha, który (strach to czasem przyznać) naprawdę trochę przywrócił szkołę rodzicom (dyrektor szkoły musi teraz przedstawiać do zatwierdzenia do Rady Rodzicielskiej budżet szkoły – toż to był atak na samorządność szkół w wykonaniu Wielkiego Romana).

Leave a Comment