Ci straszni spekulanci
Niewyrafinowane umysły dla skomplikowanych wydarzeń potrzebują prostych wytłumaczeń. Ostatnio zawrotną karierę zrobił spekulant, a raczej słowo SPEKULANT. Tak, tacy ludzie istnieją. Dzięki nim rynek jest efektywniejszy. Choć czasami spekulanci mogą bezwzględnie wykorzystać kłopoty uczestników rynku, by zarobić. Posuwając się przy tym do działań małoetycznych, takich jak dezinformacja w postaci prasowych artykułów mniej lub bardziej sponsorowanych.
Gazety prowadzą domorosłe poszukiwania spekulantów. Dziś premier Marcinkiewicz, jutro jakiś inny były ważny Polak obecnie zarabiający w zachodniej instytucji. Poniżej znajdziesz trzeźwy opis przyczyn dotychczasowego spadku złotówki. Żadne z prawdziwych wytłumaczeń nie jest tak urokliwie proste jak spekulant, ale za to bardziej ugruntowane w danych:
1. Wypływ kapitalu. Polska jest średniowiarygodnym krajem. W czasach większego ryzyka sprzedaje się mniej wiarygodne i bezpieczne aktywa, a kupuje się bardziej wiarygodne i bezpieczne aktywa. Proszę zauważyć, że od lipca 2008 zarówno rachunek finansowy, oraz saldo błędów i opuszczeń (czyli przepływy które NBP widzi ale nie jest w stani zakwalifikować do konkretnej kategorii) spadały:
2. Opóźnienie w cyklu obnizek stop procentowych w stosunku do Fed, ECB. Amerykański Fed, oraz Europejski Bank Centralny znacznie wcześniej niż NBP zaczęły obniżać stopy. W rezultacie powszechnie uważano, że NBP będzie to opóźnienie w obniżce stóp nadrabiał. A stopy procentowe to cena za pieniądz krajowy. Obniżka stopy procentowej zazwyczaj obniża wartość waluty krajowej względem walut zagranicznych. Oczekiwanie obniżek stóp przez NBP, które miałoby obniżyć koszt pożyczania dla firm podczas spowolnienia, to również oczekiwano spadku złotego:

Ostatnio mój kolega Rafał Antczak, zwrócił uwagę bodajże w Pulsie Biznesu na to, że oczekiwanie dalszych obniżek stóp procentowych osłabia złotego. Zrobiła się chryja. Ale w rezultacie na razie Rada Polityki Pieniężnej chyba ma zamiar powstrzymać się od dalszych obniżek stóp procentowych.
3. Mamy płynny rynek, który jest substytutem inwestowania w cały region. Polska jest w lepszej sytuacji od większości państw naszego regionu. Ale ponieważ wejście i wyjście z inwestycji w innych państwach nasz regionu jest trudniejsze inwestorzy szukający lub uciekający od ryzyka wschodnio europejskiego inwestują lub uciekają z inwestycji w regionie poprzez inwestowanie/deinwestowanie w Polskę. Sytuacja u kilku naszych sąsiadów takich jak Węgry, Rumunia, Bułgaria, Łotwa, Litwa i Ukraina jest o wiele gorsza. Z powodu ryzykownie wysokiego finansowania konsumpcji, inwestycji i budżetów państwowych pieniędzmi zagranicznymi w okresie przed ograniczeniem płynności większość państw naszego region raczej kiepsko radzi sobie z obecnym ograniczeniemi dostępności finansowania. Jest naturalnym, że w takim okresie inwestorzy będą uciekać od ryzykownych aktyw.
4. Niekompetencja nadzoru finansowego 1. Nasz nadzór pozwolił, by osoby fizyczne które zarabiają w złotówkach brały wieloletnie kredyty w walucie zagranicznej. Owszem poszczególne osoby miały niższe raty kredytów. Ale te indywidualne działania w swej sumie tworzą ryzyko dla całego systemu bankowego. W krajach rozwijających się kryzysy walutowe zdarzają się raz na 10-20 lat. Jest oczywistym, że to co się dzieje teraz musiało się stać wcześniej lub później. W grudniu 2007 kredyty walutowe do gospodarstw domowych stanowiły 33% wszystkich kredytów do gospodarstw domowych. Po spadku złotówki w grudniu 2008 kredyty walutowe do gospodarstw domowych wynosiły 46% wszystkich kredytów do gospodarstw domowych. To już nie jest zabawa, bo tzw. spekulanci wiedzą, że przy takim rozjazdzie waluty zarobkowania oraz waluty kredytowania jest pewien poziom spadku złotówki po którym gospodarstwa domowe przestaną na bieżąco regulować swoje zobowiązania do banków. A gdy ten stan się utrzyma wystarczająco długo to cały system bankowy w Polsce zbankrutuje. Sam wiesz do czego taki błąd może zachęcić tzw spekulantów jeśli będą chcieli ostro pograć.
5. Niekompetencja nadzoru finansowego 2. Nasz nadzór finansowy każdą sprzedawaną strukturę opcyjną badał od strony prawnej zanim dopuścił ją na rynek. Ale nie przyszło im do głowy, że trzeba też prowadzić statystykę ilości oraz rodzaju opcji w obiegu, by na bieżąco nadzorować i prognozować jej implikacje dla stabilności systemu bankowego. Dziś nikt tak na prawdę nie wie ile wynosi wartość umów opcyjnych będących w obiegu. Nikt też nie ma pojęcia ile może wynieść wartość opcji obecnie w obiegu gdy złoty spadnie do 5,5 lub wzrośnie do 4,5. To znaczy, nikt oprócz kilku instytucji finansowych w Londynie, które będąc stroną większości umów mogą takie prognozy zrobić z dużą dozą poprawności. Teraz nadzór stara się to nadrabiać wysyłając co jakiś czas listy do instytucji finansowych z prośbą o opisanie wartości opcji na jakiś dzień. Ale z takimi informacjami nadzór nie jest w stanie prognozować wartości opcji w przyszłości przy różnych kursach złotówki.
6. Ryzyko niepozyskania finansowania przez polski rząd. Pisałem już o tym na początku lutego. USA i Europa Zachodnia znacznie zwiększają swoje pożyczanie na rynku finansowym. Polska jako średniowiarygodne państwo jest pod koniec kolejki do pożyczania. Jeśli nie pożyczymy na sfinansowanie naszego deficytu to naprawdę będzie kryzys. Zabraknie na płace nauczycieli, policjantów, pielengni
arek, wkład własny do proj
ektów unijnych, itp. Jest oczywistym, że na spowolnienia i kryzysy państwo powinno w czasie szybkiego rozwoju odkładać rezerwę z nadwyżki budżetowej. Nie mamy takiej rezerwy, to teraz ryzykujemy, że może w którymś momencie zabraknąć pieniędzy w budżecie na wszystkie zaplanowane wydatki.
7. Spekulanci. Gdyby w stosownym czasie nadzór bankowy zakazł lub znacznie organiczył udzielanie kredytów walutowych osobom fizycznym, gdyby nadzór finansowy na bieżąco monitorował wartość kontraktów opcyjnych i ograniczył ich stosowanie, gdy przekroczyły bezpieczny dla systemu bankowego poziom, gdyby w poprzednich latach szybkiego wzrostu kolejne rządy odkładały rezerwę z nadwyżki budżetowej zamiast ciągle wydawać więcej niż wpływąło z podatków to dziś żaden spekulant nie miałby czego szukać przy złotówce. A tak to my sami jesteśmy sobie winni a nie jacyś tam spekulanci.






