Państwo polskie moim wrogiem – 8

 Ilość urzędników

Kilka lat temu, gdy społecznie przygotowywałem program gospodarczy dla PO zwróciłem uwagę na rosnącą ilość urzędników. Zaproponowałem, by zlikwidować powiaty, które są niepotrzebnym szczeblem administracji dublującym to co robią gminy i województwa. Zostałem szybko zrugany.  Dopiero potem dowiedziałem się, że polskie partie nie maja w terenie swoich struktur. Ale za to mają swoich urzędników na etatach opłacanych przez podatników.

Od tamtego czasu regularnie sprawdzam ilu w Polsce mamy urzędników. Co roku od 1990 przybywa nam urzędników:


Jest to niesamowicie szkodliwe. Każdy dodatkowy urzędnik to nie tylko większy wydatek, ale również człowiek, który będzie kombinował jak wykazać swoją przydatność. A to zazwyczaj  kończy  się włażeniem państwa w moje życie, czego nie lubię. Ponadto na prowinicji młodzież wręcz woli pracować w urzędach niż w sektorze prywatnym — bo większy prestiż, bo bardziej eleganckie warunki pracy…

Rząd Tuska wprowadza oszczędności.  Zobaczymy w przyszłym roku, czy oszczędził też na etatach w administracji. Czy też jak jego poprzednicy utrwalił sieć wpływów partii politycznych w społeczeństwie polskim…

5 comments… add one
  • Marek Ł Feb 16, 2009, 12:29 pm

    Jako prowincjusz (Olsztyn) powiem wręcz, że duża część młodzieży (łącznie z tymi, którzy deklarują “lyberalne” poglądy) wręcz marzy o pracy na państwowym. A na jeszcze większej prowincji (tak gdzieś 50 km. od Olsztyna na północ lub wschód) to jest to jedyne stabilne miejsce pracy. A na tej prawdziwej prowincji, to dopiero urzędnik może dużo 🙁

  • Pawel Dobrowolski Feb 16, 2009, 7:04 pm

    Do tej pory sadzilem, ze tylko ja mam takie niestandardowe obserwacje. A tu prosze!
    Nie rozumiem natomiast skad sie to zjawisko parcia na prace na panstwowym bierze.
    Czy to wplyw historii. Bo po objeciu wladzy przez Pilsudczykow wyksztalcilismy burokratyczno wojskowy model elit. Czy to jakiegos bezpieczenstywa, prestizu i lekkosc pracy — na prowincji szczegolnie po remontach lat 90-ych najfajniesze biura sa zazwyczaj w urzedach, a pracuje sie tam w godzinach urzedowych no i byle za bardzo nie podpasc to w urzedach raczej nie zwalniaja.
    Czy to moze tez trudnosc zalozenia czegos wlasnego w obliczu lokalnych ukladow, gdy sie nie jest jakos w te uklady dobrze wmontowany.
    Nie wiem, pojecia nie mam.
    Ale fakt, ze jak jezdze po Polsce to zastraszajaca ilosc mlodziezy prze na urzedy. Mocno niepokojace zjawisko…

  • Marek Ł Feb 17, 2009, 9:40 am

    Urząd daje pewny pieniądz, a dla ludzi, którzy są wychowywani (prowincja) w kulcie państwowego – to jedyne miejsce, skąd mogą naprawdę wziąć normalne pieniądze (czyli powyżej 1000 zł netto – to są normalne pieniądze Polski C). Do tego trzynastki, dodatki, pakiet socjalny. Alternatywą jest ciężka praca u znienawidzonego prywaciarza (w prowincjonalnej szkole pani nauczycielka wbije do głowy, kto jest wrogiem LUDu).
    Przykre to strasznie, bo młodzież nam deprawują, a narybek PSLu w małych miejscowościach naciska na stanowiska (proszę sobie wyobrazić, że w miejscowości liczącej 2000 mieszkańców jest 120 dorosłych członków, płacących składki, PSL).
    Zaczynam myśleć, że Polska nigdy się nie zmieni. Dopóki poważne partie mówią, że walkę z kryzysem można wygrać zadłużając nasze dzieci i wnuki (deficyt), a druga partia, że zawartych umów nie trzeba dotrzymywać (opcje), dopóty nie będzie lepiej. Bo skoro ktoś tak mówi, to jest popyt na taką myśl. A przypuszczam, że ten popyt znajduje się 100 kilometrów od miast wojewódzkich (nikogo oczywiście nie obrażając i nie uogólniając).
    Pozdrawiam jeszcze raz Panie Pawle i w wolnym czasie przeszukuję całe archiwum.
    Z jednym się nie zgadzam – oddanie ośrodków tvp samorządom! Pisał Pan, że odrobina konkurencji (ośrodków między sobą) doprowadziłob do poprawy jakości programów serwowanych przez te ośrodki. Być może tak by faktycznie było na Śląsku, może w Wawie, 3mieście itp. Ale małe ośrodki (Kielce, Olsztyn, Białystok) po prostu skazane byłyby na pełną służalczość wobec swojej władzy. Pomimo iż z definicji państwowego i centralizacji nie lubię, to w przypadku ośrodków – albo prywatyzacja, albo to co teraz. Oddanie tego samorządom skończyłoby się całkowitym zakończeniem jakiejkolwiek debaty w tv.
    Przykład – gdy w moich ukochanym Olsztynie całe miasto już wiedziało, że poprzedni prezydent CJM molestował urzędniczki w trakcie pracy i dopuścił się gwałtu na ciężarnej kobiecie (przynajmniej taki jest w akcie oskarżenia), to największa lokalna gazeta (i jedyna lokalna gazeta, nie licząc dodatku do Wyborczej) słowem się nie zająknęła, a całą aferę opisano dopiero w ogólnopolskiej Rzepie. Lokalna gazeta przez 2 tygodnie od już nagłośnienia (przez nawet tvn i tvp) ciągle milczała. Po czym przystąpiła do ataku na oszczerców znieważających prezydenta. Gdy został zakuty w kajdany, dopiero nieśmiało napisało o sprawie. Powód? To prezydent miasta zleca, gdzie mają się ukazywać ogłoszenia o przetargach, a to mniej więcej 30% wpływów z reklam.
    Dalej jest jeszcze gorzej. W Giżycku tamta pani prezydent trzyma w ręku lokalną tv kablową (właśnie dzięki systemowi ogłoszeń miejskich). Nie ma szansy nawet na cień krytycznego słowa wobec władz.
    Przepraszam za zbyt długi post. Po prostu nie można lokalnym politykom oddawać żadnych mediów. A w dobie internetu (co by nie mówić to Biuletyny Informacji Publicznej w necie akurat świetnie działają) powinno się zakazać drukowania i zlecania ogłoszeń – to jest strasznie korupcjogenny system.
    Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie i życzę wytrwałości w zmienianiu rzeczywistości i walce o Polskę liberalną 🙂

  • DRS Feb 24, 2009, 12:34 pm

    Tak. Mnie też to zszokowało, jak również pensje średnie urzędników, które są wyższe od pracowników sektora prywatnego. Można łatwo obliczyć ile średnio dostaje urzędnik na podstawie GUS miesięcznie… Sektor publiczny rocznie podatników kosztuje 104 mld zł w samej pensji. Odpowiedzialność żadna, pensja pewna i tyle. Urzędnicy to właściwie dodatkowi emeryci i renciści.

  • Pawel Apr 29, 2009, 10:57 am

    Zgadzam sie z opiniami, natomiast nie widze nikogo kto by chcial cos z tym zrobic:(
    Wielu ludzi to widzi, wiekszosc z nich korzysta z internetu, ale nikt z nich nie proponuje zeby sie razem zebrac i powiedzic: DOSC!! jednym glosem. Niestety ja rowniez nie naleze do takich ludzi, za to chetnie poparlbym odpowiednia inicjatywe. Zarowno materialnie jak i osobiscie, jesli bylo by to konieczne by spelnic wymogi formalne (np. przy zakladaniu stowarzyszenia jest wymagane chyba 20 osob)

Leave a Comment