Małpujmy stymulację, by spowolnić wzrost

Polska gospodarka spowalnia. Adekwatną reakcją na takie spowolnienie jest poluzowanie polityki pieniężnej (czyli obniżenie stóp procentowych przez NBP), które właśnie ma miejsce, Natomiast w USA i kilku krajach zachodnich mamy recesję czyli kurczenie się gospodarki. W sytuacji recesji adekwatną reakcją jest poluzowanie polityki pieniężnej, oraz może choć nie musi być poluzowanie polityki fiskalnej (zwiększenie państwowych wydatków).

Pomimo tych istotnych różnic pomiędzy Polską a USA i innymi gospodarkami zachodnimi trwa właśnie małpowanie amerykańskiego festiwalu namawiania do rozdawnictwa pieniędzy podatników,  Prezesi banków, ekonomiści bankowi, organizacje przedsiębiorców, oraz mądrale regularnie występujące w mediach wzywają, by polski rząd coś zrobił. Dziennikarze im przyklaskują: jeśli robią coś Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi, to my też musimy coś zrobić!

A pozwól, że spytamy: niby dlaczego? Jakie są przyczyny spowolnienia wzrostu w Polsce i recesji w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, i Niemczech? Czy są identyczny lub nawet podobne? Czy rozwiązania, które zadziałają lub nie, lub wręcz pogorszą sytuację USA zadziałają w Polsce? Ale po co pytać skoro trzeba wyrobić wierszówkę i zapełnić czas antenowy. Krysys, krysyz, kryzys! Zróbcie coś! Sypnijcie kasę bankom, każcie bankom pożyczać, zmniejszcie obowiązkowe rezerwy utrzymywane przez banki, zwiększcie wydatki państwa na infrastrukturę. Prędzej, bo kryzys tuż, tuż!

Fakt, w Polsce spada eksport. Czyli zagranica mniej kupuje od nas i dlatego mamy spowolnienie. Jednak nie wiem jak sypanie pieniędzy polskim bankom spowoduje wzrost eksportu. Co się tyczy zwiększenia wydatków na infrastrukturę to rząd nie ma dużej listy sensownych i gotowych projektów infrastrukturalnych, na które można szybko wydać więcej pieniędzy. Kto zagwarantuje podatnikom, że jeśli rząd nagle przypieszy wydatki to nie skończymy z kolejną niedokończoną przeprawą przez Rospudę? No i pamiętajmy nagłe przyspieszenie wydatków infrastrukturalnych przez rząd oznacza w naszych warunkach początek budowy za 2-3 lata, czyli akurat wtedy, gdy gospodarki zachodnie już prawdopodobnie będą wychodziły z recesji.

Niebagatelna jest też pokusa korupcji. Sypanie kasy podatników polskim bankom i firmom to fajny pomysł pod warunkiem, że ja i moi przyjaciele dostaniemy część rozdawanej przez  państwo kasy. Nie wygłupiam się. Lecz pytam dlaczego politycy mają dać nasze pieniądze wybranym przez siebie bankom i spółkom?! Ja też chętnie założę bank, albo spółkę, która zasługuje na kasę podatników. A nawet niektórym wybranym politykom, ich rodzinom i poplecznikom dam miejsca w radzie nadzorczej co oczywiście nie będzie miało nic wspólnego z kasą podatników przyznaną moim spółkom.

Naprawdę nie ma z czego się smiać. Koszt pożyczania wzrósł. Polska jest wysokozadłużonym i średnio wiarygodnym krajem. A na dodatek twierdzimy, że wstępujemy do strefy Euro, co akurat wymaga od nas obcięcia wydatków. Na szczęście rynki finansowe wierzą w zapewnienia Polski o wstąpieniu do strefy Euro i pożyczają nam taniej i więcej. Przynajmniej wierzą nam na razie.

Co dalej? Dziś nik nie wie jak długo będzie trwał i jak głęboki będzie kryzys w USA i kilku innych krajach. Na podstawie przeszłych wydarzeń, które nie zawsze są dobrą wskazówką co do przyszłości możemy oczekiwać, że indeksy giełdowe jeśli już nie zaliczyły dołka to zaliczą, go w najbliższych 6-12 miesiącach. Natomiast produkcja w USA prawdopodobnie zaliczy dołek w przeciągu 12-24 miesięcy.

Tak, nawet przy tym w miarę optymistycznym scenariuszu będzie ciężko. Niektóre polskie firmy zbankrutują i niektórzy Polacy stracą pracę. Trzeba pomóc najbardziej dotkniętym przez kryzys. Po to m.in. płacimy zasiłki bezrobotnym i na ich doszkolenie lub przekwalifikowanie. Ale póki co mamy tylko spowolnienie gospodarcze. A ponieważ, gdy Polska szybko rosła zamiast oszczędzać na kryzys wydawaliśmy pieniądze poadtników na lewo i prawo dziś mamy małą przestrzeń na zwiększenie państwowych wydatków.

A poprzednie zdanie już zakłada, że większe wydatki pomogą nam – a to wcale nie jest oczywiste. Jedyne co jest oczywiste to, że zwiększone wydatki państwa polskiego oznaczają większe zadłużenie Polski, większe koszty odsetkowe, oraz ryzyko niewypłacalności. A to na pewno w przyszłości spowolni wzrost gospodarczy.

 

2 comments… add one
  • slawekk Jan 15, 2009, 3:40 pm

    Jedna z przyczyn (moze glowna) obecnego kryzysu w USA jest pobudzanie gospodarki przez Greenspana w 2001-2003 zeby wyjsc z poprzedniej recesji. Pompowanie pozyczonych pieniedzy w gospodarke zeby ja pobudzic tylko zwieksza rozmiar nastepnego kryzysu. Widzac skale srodkow zastosowanych teraz boje sie pomyslec jak bedzie wygladal nastepny kryzys…

  • Pawel Dobrowolski Jan 15, 2009, 10:56 pm

    Mam te same obawy.
    Ale zeby ni bylo ze potrafimy tylko bardzo powaznie i smetnie zastanawiac sie nad ulomnoscia polityki fiskalnej w stymulowaniu gospodarki zalaczam ponizszy cytat z Marka Fabera::
    “The federal government is sending each of us a $600 rebate. If we spend that money at Wal-Mart, the money goes to China. If we spend it on gasoline, it goes to the Arabs. If we buy a computer, it will go to India. If we purchase fruit and vegetables, it will go to Mexico, Honduras and Guatemala.
    If we purchase a good car, it will go to Germany. If we purchase useless crap, it will go to Taiwan and none of it will help the American economy. The only way to keep that money here at home is to spend it on prostitutes and beer, since these are the only products still produced in US. I’ve been doing my part.”

Leave a Comment