Szkoła Polska 12

Szkoły i okręty podwodne

Drobne różnice w urządzeniu relacji pomiędzy obywatelami niosą ogromne konsekwencje w ich losach. Poniżej przeczytasz o czterech okrętach podwodnych, oraz naszych polskich szkołach. Wydarzenia zgoła inne, ale mechanizmy nimi rządzące podobne.

W roku 1939 zatonął na głębokości 210 stóp (ok 70 metrów) amerykański okręt podwodny Squalus. Po 39 godzinach każdy z 33 marynarzy, który przeżył zatonięcie został wyciągnięty z zatopionego okrętu na powierzchnię. Po 113 dniach od zatonięcia okręt podniesiony został z dna i przetransportowany przez marynarkę amerykańską do portu.

W roku  2000 na głębokości 350 stóp (ok 106 metrów) zatonął rosyjski okręt podwodny Kursk.  Z 23 marynarzy, którzy przeżyli zatonięcie, żaden nie został uratowany. Wyciągnięcie okrętu dokonane zostało na polecenie Rosjan przez statki holenderskie.

Dlaczego Rosjanie nie potrafili w 2000 roku zrobić tego co Amerykanie potrafili w 1939? Amerykanie posiadali w swoich bazach specjalistyczny sprzęt ratunkowy zdolny do wyciągania załóg zatopionych okrętów podwodnych, a Rosjanie takiego sprzętu nie posiadali. Ale dlaczego taka różnica w osprzętowieniu?  

Squalus nie był pierwszym amerykańskim okrętem podwodnym, który zatonął. Przed nim zatonęły w 1925 okręt podwodny S-51 ze stratą 33 marynarzy, oraz w 1927 S-4 ze stratą 34 marynarzy. Marynarze S-51 utopili się od razu. Natomiast marynarze S-4 podobnie jak ci z Kurska umierali powoli. Ich horrendalna śmierć wywołała falę artykułów, oraz naciski obywateli i polityków, które spowodowały, że Department of the Navy zorganizował prace na sposobami ratowania marynarzy zatopionych okrętów podwodnych, oraz wykorzystał prace prowadzone samodzielnie przez marynarzy bez polecenia dowódców.  Wolna prasa i władza obywateli nad decydentami politycznymi i wojskowymi, oraz samodzielna inicjatywa uratowała marynarzy Squalusa. Jak dobrze wiemy władze rosyskie, które na codzień niepodlegają naciskom obywateli, oraz krytyce wolnej prasy nisko sobie cenią życie własnych marynarzy i wojskowych, oraz alergicznie reagują na przejawy samodzielnego działania.

A teraz o szkołach. A ściślej o urządzeniu społecznym uroczo zwanym wywiadówką. Nie wiem jak tobie, ale mi to słowo kojarzy się jak najgorzej, nawet w wieku 36 lat. W Warszawie mamy jedną (wedle mojej wiedzy) szkołę, gdzie na wywiadówki rodzice przychodzą razem z dziećmi i wspólnie omawiają postępy w nauce.  Jest to szkoła amerykańska. W pozostałych tradycyjnych polskich szkołach rodzice przychodzą do nauczycieli sami. Wysłuchują komunikatu o tym jak się sprawuje ich dziecko. Przy czym nie mając pojęcia co myśli o przekazywanym przez nauczyciela komunikacie ich dziecko, mogą co najwyżej notować i dopytywać o szczegóły. Potem wracają do domu i komunikują dzieciom ocenę nauczycieli. Dziecko zostawiane jest z jednostronnym komunikatem, i zazwyczaj przynajmniej w części się z nim nie zgada  – bo jak może zgodzić się z takim jednostronnym komunikatem, który nie pozostawia miejsca na jego odczucie, a zazwyczaj też nie zawiera wskazówek co do dalszego postępowania (oprócz absolutnie nieprzydatnego: musisz się więcej uczyć).

Teraz pytanie do Ciebie, który rodzaj wywiadówki uczy dzieci brania odpowiedzialności za swoje działania, komunikowania swoich odczuć osobom stojącym wyżej w hierachi społecznej, samodzielnej oceny swych sukcesów i porażek, oraz ich prezentowania w niekonfrontacyjny sposób, a  który rodzaj wywiadówki wychowuje dzieci w kulturze chłopa pańszczyźnanego i biernego oporu?

Szkoła Polska 11 – Zamordyzm i zakuwanie

Szkoła Polska 10 – Kanon na śmietnik

Szkoła Polska 9 – Sprywatyzujmy upaństwowione uczelnie

Szkoła Polska 8 – Porzućmy powszechny kanon lektur (na trzeźwo)

Szkoła Polska 7 – Porzućmy powszechny kanon lektur

Szkoła Polska 6 – Znowu matura

Szkoła Polska 5 – Nie ma jedynego słusznego modelu szkoły

Szkoła Polska 4 – Giertych potomek małpy

Szkoła Polska 3 – Podręczniki dla każdego c.d.

Szkoła Polska 2 – Podręczniki dla każdego

Szkoła Polska 1 – Roman Giertych ma rację

 

 

0 comments… add one

Leave a Comment