Mam dość słuchania o konfliktach polsko-rosyjskich. Między Rosją a Polską nie ma fundamentalnej sprzeczności interesów. My potrzebujemy ich gazu i ropy. A oni potrzebują ten gaz i ropę sprzedawać.
Musimy sobie jedynie załatwić, by rosyjski gaz i ropę kupować jako Europa, a nie jako Polska. Tak by Polacy mieli taki sam dostęp i warunki zakupu jak inne kraje europejskie. W tym celu trzeba założyć kartel europejskich konsumentów gazu.
Jeśli więc już mamy z kimś realny konflikt interesów to z Włochami i Niemcami. Zamiast budować kartel europejskich konsumentów, na którym skorzystają wszyscy europejczycy Schroder i Berlusconi załatwiają obietnice tańszego i pewniejszego dostępu do rosyjskich surowców dla swoich obywateli, a przy okazji załatwiają jakieś prywatne interesy.
A prawda jest taka, że Rosjanie muszą sprzedawać gaz i ropę Europejczykom, bo tak biegną rosyjskie rurociągi i tak dyktuje geografia. Jedynym pytanie na które nie ma jeszcze odpowiedzi jest czy Rosjanie będą negocjować z każdym państwem europejskim oddzielnie i wycisną najlepsze dla siebie warunki, czy też będą negocjować z całą Europą. Więc jeśli w Polskim interesie jest kogoś przycisnąć to Włochów i Niemców, a nie Rosjan. Unia chce byśmy podpisali traktat nicejski? Nie ma problemu poprosimy najpierw o skuteczny europejski kartel konsumentów gazu, itd. itp.
A z Rosjanami należy rozmawiać. Dziwimy się teraz, że Rosjanie chcą nam zaszkodzić budując przez Bałtyk gazociąg omijający Polskę. A zapominamy jak przez ostatnie 20 lat skorzystaliśmy z każdej okazji, by przypierzyć ruskim. Nawet światłowód położony wzdłuż rurociągu był pretekstem do międzynarodowej afery, bo łamał monopol TPSA. Nie rozumiem dlaczego akurat na korzyść francuskiej TPSA nasze władze psuły polskie relacje z Rosją. Ale cóż, naiwny jestem.
Jeżeli chcemy mieć normalne relacje z Rosją – a to sie poprostu opłaci, to w relacjach z Rosją trzeba kierować się racjonalnymi zasadami, a nie odruchem dopieprzenia ruskim. Niestety jest odwrotnie. Albańczykom w Serbii pozwoliśmy na ogłoszenie niepodległości i wspieramy ją polskimi policjantami, którzy pacyfikują Serbów. Natomiast Osetyńczykom w Gruzji odmawiamy prawa do ogłoszenia niepodległości i zbroimy wojsko gruzińskie. Nikt z polskich władz nie wytłumaczył Polakom dlaczego oficjalna polska polityka uznaje, że naród albański zasłużył sobie na niepodległość i samostanowienie, a naród osetyński już sobie nie zasłużył. W Moskwie odpowiedź już znają: bo chcemy dopieprzyć ruskim. Nie rozumiem jakie wynikają z tego korzyści dla mnie Polaka.
Wolałbym więc, byśmy w naszej polityce wobec Rosji pilnowali własnego interesu, a nie odreagowywali własne kompleksy. Dziękuję więc rządowi, że nie zrobił rejtana wobec unijnych planów rozpoczęcia rozmów z Rosją.







Oczywiście jest w tym co piszesz wiele racji ale….. Kiedyś byłam jednym ze współwłaścicieli Przedstawicielstwa Republiki Białorusi (no przyznaję, że dość dawno temu – jakieś 17lat więc i nasz kraj innymi prawy się rządził). Białoruś nie Rosja jednak chyba „troszeczkę” podobny sposób spojrzenia na świat ;-). Próbowaliśmy pohandlować sobie w barterze my coś a oni coś za to coś. Rozmowy handlowe superancko wódeczka na stole panowie rozmawiają (jednym z panów a jakże ministr), panienka Beata do garów (znaczy po zakąskę dziewcze ma lecieć – poleciało bo naiwne jeszcze było). Wszystko świetnie dogadane umowy podpisane i …. tam wszystko inne co trzeba załatwione, towar wysłany, czekamy na nasz wymiennik, czekamy…., czekamy…., czekamy…., monitujemy…, czekamy, itd., itp. w końcu transporcik przyjeżdża i …….cóż za niespodziewanka zamiast rowerków dziecięcych (na to po długich negocjacjach się zgodziliśmy bo na gotówkę nie było co liczyć a rowerki gdzieś tam się wyprzeda) zobaczyliśmy kartony a w nich посуда. (znaczy dość wątpliwej urody filiżaneczki i talerzyki) No cudnie było naprawdę. Do dziś nie wiem czy nasi „barterowcy” rzeczywiście nie wiedzieli o co nam chodzi i dlaczego nas to jakoś nie za bardzo zachwyciło czy tylko udawali.To i kilka kolejnych sytuacji nauczyło mnie jednego. Nie próbować zrozumieć i nie ufać. Stąd teraz mam wielkie wątpliwości do negocjacji. Z drugiej strony zgadzam się, że uprzedzenia istnieją (ciekawe czemu) i bardzo chciałabym uwierzyć, że uda się je przezwyciężyć.
a czy nie lepszą alternatywą byłoby inwestowanie w technologie gazyfikacji węgla, którego mamy sporo i współpraca z USA w kwestii energii ondawialnej (która będzie z pewnością na agendzie administracji O). Patrząc na to co robią ruscy i jak zakochani sa w nich zarówno Sarkozy jak i Berlusconi to trochę nie wieżę w europejski kartel. Niemcy i tak beda chcialy doprowadzic do konca budowę gazociągu i nic w stanie nie jest tego zmienic. A gadanie o solidarności europejskiej jest śmieszne. EU to gra interesów, i niekończące się bicie piany, po którym każdy wraca do stolicy i działa we własnym a nie europejskim interesie.
Jeśli patrzeć na relacje z Rosją z punktu widzenia optymalych w danej chwili (poczatek XXI w.) to masz rację. Trzeba z nią gadać. Genaralnie jednak, przyznaj, że jako kraj, partner, członek społeczności międzynarodowej to oni (jako państwo polityczne) są PRYMITYWEM, reliktem dziewiętnastowiecznym, i wariatem stojącym na środku pokoju (czytaj PEACE) z odbezpieczonym granatem w ręku i obłędnym spojrzeniem w oczach, reszta zaś świata stara się tego nie widzieć, żeby nie posrać się w majty, bo to na prawdę strach pomyśleć co taki ADHD może zdziałać ze swoim arsenałem.
Adam, o energetyce wiem nie wiele. Ale jedno jest pewno. Polska wlasnie staje sie importerem wegla. Wiec gazyfikacja wegla chyba nie jest droga do bezpieczenstwa energetycznego.
Halo! Beata! Grzegorz! Nie namawiam do zbytecznego ufania. Namawiam do wykorzystania egoizmu i interesu. Poki co Rosjanie zyja ze sprzedawania ropy i oplaca sie im sprzedawac rope do nas.
Paweł, ale chodzi tu o uniezależnienie się od gazu ruskiego bardziej aniżeli import węgla. Poza gigantycznym konsumentem węgla są elektrownie ale to jest zupełnie inny temat.
Nie chodzi tu o zaufanie, bo to choc mile, w relacjach handlowych musi byc ograniczone.
Chodzi, by uznac ze jestesmy wspozalezni od siebie. Rosja swoje surowce musi sprzedawac. Duza czesc surowcow sprzedaje do nas. My tych surowcow potrzebujemy.
Owszem mozemy sie uniezaleznic i trzeba byc gotowym to zrobic. Ale unizaleznienie czyli import ropy i gazu z odleglejszych miejsc niz Rosja bedzie nas kosztowal.
Czy wyobrazacie sobie premiera, ktory mowi Polakom. Drodzy rodacy od dzis uniezalezniamy si eod rozyjskiego gazu, kupujmey u Arabow w zwiazku z czym ceny gazu podnosimy o 30-40%???
Wspozaleznosc to nie jest latwa sytuacja. Ale nie ma powodu by czynic ja trudniejsza zakladajac ze Rosja to odwieczny wrog, ktorego nalezy zaje… (choc tak naprawde to tylko mozemy im wyrzadzac drobne zlosliwosci).