Jestem i będę niesympatyczny

Słyszę ostatnio coraz częściej, że jestem na blogu niesympatyczny, że narzekam, marudzę i się czepiam. Może. A nawet owszem tak! Marudzę i będę dalej marudził, bo jestem małosilny, by zmienić te elementy naszej rzeczywistości, które utrudniają Polakom osiągnięcie należnego nam miejsca na drabinie rozwoju cywilizacyjnego. Znam Polaków. Widzę indywidualny wysiłek, który wkładany w polepszenie naszej egzystencji. Naprawdę ciężko pracujemy. Ale widzę też, jak to co wspólne ogranicza nas w osiągnieciu wyższego dobrostanu. Swoje frustracje związane z tymi obserwacjami wystukuje na klawiaturze. Lepsze to niż picie, bo czasami ktoś coś odpowie lub dopowie.  W ten sposób uczę się i rozwijam. A może nawet tę indywidualną niemoc przekuwam na wspólną moc. Pożyjemy, zobaczymy.

Po za tym gdybym miał się z czego cieszyć i chwalić to bym to robił. Ale gdzieś tak od 13 lat, czyli od  zwycięstwa SLD a potem Kwacha, chęć ulepszenia tego co wspólne zamarła w Polsce. Każdy z nas – no może trochę przesadziłem – ale na pewno większość z nas wkłada indywidualnie wielki wysiłek w poprawę swego dobrostanu. Symptomem tego są nasze wysiłki mieszkaniowe. Jak Polska długa i szeroka ludzie remontują i upiększają swoje mieszkania, odkładają na mieszkanie, czekają na lub własnie kupili mieszkanie. Ale ten indywidualny wysiłek nie wystarczy. Zderzy się niedługo ze wspólną niemocą.  I nie jest to wina jakiś polityków, urzędników, układów. Lecz jest to wina nas Polaków. W tym ciebie i mnie. Polacy, czyli ty i ja, budzą się ze zwykłej sobie apatii wtedy, gdy jest już za późno.  

A już jest zapóźno, by na przykład naprawić polskę energetykę. To wyłączenie prądu, które dotknęło kilka tygodni temu południową Warszawę, oraz brak prądu w Szczecinie kilknaście tygodni temu to zwiastun nadchodzących kłopotów z prądem. Za jakieś trzy lata wyłączenia prądu staną się regułą. Wiadomo było o tym od kilkunastu lat. Polskę elektryfikowano w latach 60-ych i 70-ych. Od tamtego czasu niewiele zrobiono. Przepracowane kotły w elektrowniach i całe bloki energetyczne niedługo trzeba będzie wymieniać. Ale na razie nikt nie złożył na nie zamówień. Taki kocioł do elektrowni buduje się do dwóch lat… .  Ja już do domu kupiłem sobie jeden mały generator prądu. A w przyszłym roku kupię taki spory dislowski na którym cały dom będzie mógł chodzić przez kilka dni. Jeśli macie dom radzę wam zrobić to samo. Bo tak mniej więcej w okolicach Euro 2012 w Polsce zacznie brakować mocy wytwórczych prądu, oraz spolegliwych linii energetycznych.

Enregetyka to nie jedyne zapóźnienie rozwoje wychodowane na nasze życzenie. Jest już za późno na małobolesne rozwiązanie wielu innych problemów. Chociażby takich jak sfinansowanie kosztu emerytur i leczenia starzejącego się społeczeństwa, oraz na małobolesną naprawę polskich uniwersytetów i szkół. Za 5-10 lat trzeba będzie podnosić podatki, by sfinansować emerytury i leczenie, drastycznie obcinać zakres usług medycznych obiecanych przez państwo, oraz poziom emerytur wypłacanych w przyszłości. I nie winmy sympatycznych głuptasów typu Cymański, Komorowski, Chlebowski. Nasi wiodący politycy są tacy mili, sympatyczni i pozbawieni rządzy naprawy naszej rzeczywistości, bo miły i nierozgarnięty polityk, który nic od nas nie wymaga jest towarem, który dobrze się sprzedaje. By stać się tak miłym i sympatycznym Donek zanim został premierem przeszedł niezłe pranie osobowości przy pomocy nawybitniejszych polskich psychologów. PISuary teraz też kombinują jak zrobić, żeby Kaczor dał się lubić. Na razie kombinują przy wizerunku medialnym.  Nie tędy droga.  Z  trudem kreowanego wizerunku zawsze wyjdzie Kaczor. Szkoda czasu. Najpierw zabierzcie Kaczora do psychologów niech mu ustawią osobowość. Potem róbcie wizerunek.

Tylko taki narwaniec jak Rokita, który miał ambicję coś zmienić nie zajmował się takimi pierdołami jak wizerunek i ustawianie osobowości. Czym się to skończyło wiemy. Odstawiony został na boczny tor. Zamiast niego mamy premiera, którego głównym zadaniem jest uroczyste otwieranie kolejnych boisk piłkarskich. Stało się tak, nie tylko dlatego, że Rokita nie potrafił tworzyć własnej ferajny do zdobycia władzy, i że bardziej zależało mu na tym by być najmądrzejszym, niż najsympatyczniejszym. Ale również dlatego, że panuje wśród nas ogromna niechęć do naprawy tego co wspólne. Rokita zrozumiał swój błąd jakieś trzy lata temu. Tuż przed wyborami po których przestał być kandydatem na premiera usłyszałem od niego, że do zdobycia władzy i sprawowania władzy potrzebni są różni ludzie. Natomiast Polacy jeszcze nie zrozumieli swojego błędu. Potrafimy się zjednoczyć emocjonalnie przeciw rozpasaniu ekipy Millera i Kwacha, oraz przeciwko wybuchowi kaczystowskich złości, zawiści i urawniłowki. Ale nie potrafimy zjednoczyć się za czymś. Ten blog nie jest pierwszym miejscem z którego słyszałeś o tym, że jest za późno na naprawę polskiej energetyki. Gazety i inne media nadają o tym od kilku lat. Ale olałeś ten komunikat. Niedługo będziesz nad nim myślał przy świeczkach.

Z życzeniami sympatycznego niedzielnego wieczoru.

6 comments… add one
  • Aleksandra Przegalinska Sep 9, 2008, 3:39 am

    Wiesz, Paweł, chwilami można odnieść wrażenie, że jesteś jakąś emanacją najgorszej i skądinąd stereotypowej polskiej cechy – WIECZNEGO MARUDZENIA I ZRZĘDZENIA. Nie będę tu pisała o energetyce, bo musiałby to być obszerny elaborat, który wyjaśniłby Ci, co aktualnie dzieje się w tym sektorze. Zamiast tego dwa zdania na temat kraju, do którego w swoich wywodach wciąż odnosisz się jak do wzorca – USA. Jestem tu od dwóch miesięcy. Jeśli chodzi o kwestię dowodów osobistych, która tak Ci doskwiera w PL, a których tutaj nie ma. Co z tego, że nie ma, skoro jest Social Security Number, po który stoisz w niemożebnie długiej kolejce tylko po to, żeby w dzielnicy Queens dowiedzieć się, że skoro jesteś biały i blond, to może sobie załatw na Manhattanie, bo tu dostajesz REFUSAL. Na szczescie przeprowadzam się niebawem na East Village, może tam mnie polubią. Nie podoba Ci się Polska papka telewizyjna? Przepraszam, a co jest tutaj? Nigdzie pod względem poziomu nie ma równie ogłupiających programów. Nigdzie w Polsce nie zdarzyło mi się również, aby zajęcia salsy przedłużono o pół godziny, w czasie której trzeba było czekać w kolejce i podpisać kwit, że się tu przyszło na własne ryzyko. Służba zdrowia…kolejny temat rzeka – pochwalam prywatyzację, ale płacenie kilku TYSIĘCY dolarów za jedną wizytę u dentysty uważam za chore. Nie będę już nawet rozpisywać się o tym, jak wygląda to społeczeństwo, jaki poziom wiedzy sobą reprezentuje i jak bardzo, gdzieś głęboko w środku, jest wystraszone i rasistowskie. A mimo to mogę przyznać szczerze – Stany Zjednoczone są fascynujące, Nowy Jork jest najwspanialszym miejscem, w jakim zdarzyło mi się mieszkać i cieszę się, że zostaję tu kolejny rok. Kiedyś chciałabym w Twoim zrzędzącym blogu chociaż dwa takie zdania przeczytać o Polsce. Mam nadzieję, że to jest możliwe.

  • Pawel Dobrowolski Sep 9, 2008, 11:52 pm

    Halo, hello!
    Niedlugo mam 40-ke. Automatycznie z tego tytulu nabywam prawo do zrzedzenia.
    A powiedz mi, nam i reszcie swiata co się dzieje w energetyce. Sluchamy? Stawiam swoja skrzynke wodki, za twoje niedopowiedzenie, ze za malo i za pozno. Pogadamy jak regularnie będę nam wylacza prad. Szesnasty stopien zasilania? Mi cos to mowi.
    Social Security? Mam. Zmarnowalo mi to w 1991 dwie godzin. I już. A dowody osobiste mialy być nowe. Ale już (tak jak mowilem) zaraz będą nowsze. I mamy obowiazek, bo byle stojkowy gowniarz w mundurze ma ponoc prawo zgarnac mnie z ulicy dlatego, ze upieram się legitymowac zielonym dowodem w kartonowej okladce. Niech probuje szczescia. Ja do niczego nie potrzebuje plastikowego dowodu osobistego, to to durne panstwo urzadzone nie dla mnie upiera sie przy wyrzszosci plastikowego dowodu.
    A w tym strasznym USA które jest takie zle i krwiozercze prawo jadzy lub rejestracje dostajesz bez kolejek. Nawet w internecie możesz się umowic na konkretna godzina. Dlaczego by tak u nas nie mozna…?
    Nie będę pisal superlatyw o Polsce. Wystarczy, ze tu jestem. Musialbym pisac o tym dlaczego fajnie jest w mojej wsiowej OSP, dlaczego ciesze się ze widze jak mlodzi Polacy pracuja nad soba. I takie inne się rozczulania.
    Napisz mi i nam dlaczego mamy taka zajebista energetyke. Dlaczego nie skonczy się gwaltownym podwyzszaniem cen i przerwami w dostawach pradu.
    Sciskam i pozdrawiam,
    Pawel
    p.s. i koniecznie napisz nam czy tu wrocisz, czy tam zostaniesz i dlaczego…

  • Aleksandra Przegalinska Sep 10, 2008, 5:07 am

    Tobie wciaz umyka jakos jedna zasadnicza rzecz, która sprawia, że Twój blog jest suchy jak wiór i sprawia wrażenie jakby pisał go siedemdziesięciolatek opędzający się kijem od młokosów: że gdzieś może się człowiekowi podobać nie ze względu na regulacje, administrację, rejestrację, organizację czy inną ację, tylko np. ze wzgledu na możliwość słuchania najlepszego jazzu na żywo, ze względu na fantastyczne jedzenie, przepiękną architekturę, sympatię, z którą się człowiek spotyka etc. Z tych powodów aż chce się być w Nowym Jorku. Z tych właśnie. Studiuję w The New School for Social Research, która jest bodaj najbardziej europejskim uniwersytetem w Stanach – pełno tu bałaganu administracyjnego, ludzie uczą się na moich studiach filozofii kontynentalnej, nie ma żadnego kampusu, tylko jest kilka budynków przy piątej alei, jest hałas, sa improwizacje jazzowe, są spotkania i rozmowy. To właśnie mi się tu podoba. I z podobnych względów podoba mi się Warszawa. Tam oczywiście jest inna architekura, inna muzyka i inni ludzie – ale wszystko równie wartościowe. I jest tam, czyli w Warszawie człowiek, który na mnie czeka – to chyba najważniejsze. Nie wiem, czy dla Ciebie taki aspekt rzeczywistości jest interesujący. Obstawiam, że w ogóle nie, że Ty tego aspektu życia nie postrzegasz jako istotnego. Ale to jest moja odpowiedź. Zostaję tu rok, bo warto. I wracam do Warszawy, bo też warto.

  • Pawel Dobrowolski Sep 10, 2008, 8:38 am

    Wiekszosci jazzu nie znosze. Natomiast wiem, ze jest bliski zwiazek pomiedzy warunkami ekonomicznymi i rozkwitem sztuk wszelakich. Bardzo skomplikowany zwiazek, bo czesto upadek ekonomii sprzyja rozkwitowi niektorych form kultury.
    Wierze, ze zawirowany roznorodny dynamiczny klimat tworzy najlepsze warunki dla tworczosci. Za malo mam tego klimatu w Warszawie. Nie wiem skad sie bierze tworczy duch czasow, dlaczego nagle wybuchaja, a potem zazwyczaj powoli dogorywaja. Chcialbym przezyc rozkwit intelektualny i tworczy Warszawy i calej Polski. Fascynuja mnie czasy, gdy arystokracja snobowala sie na wiedze naukowa i posiadanie wlasnych laboratoriow naukowych. Bardziej mi to odpowiada niz chwalenie sie domkiem na przedmiesciach i samochodem.
    Francja w wieku XVIII, Berlin na poczatku XX wieku, Paryz konca XIX wieku i momentami na poczatku XX wieku to fantastyczne miejsca w ktorych chcialbym zyc. Nie wiem jak spowodowac, by Polacy byli bardziej otwarci, tolerancyjni i tworczy – by bylo tu bardziej dynamicznie, tworczo, kolorowo i ciekawie.
    Natomiast tak sie sklada, ze potrafie dodawac i odejmowac. Potrafie kojarzyc. Mam m.in. pojecie o branzy sprzetu energetycznego. Wiem ze kociol czy turbine projektuje sie do roku, a buduje do dwoch lat. Wiec nawet gdyby dzis nasz przemysl energetyczny badz panstwo zlozylo zamowienia na bloki energetyczne to nowe najwczesniej pojawily by sie w 2011. A to zaklada, ze sa wolne moce produkcyjne na kotly i turbiny. A nie ma ich. Koniec okresu eksploatowania poszczegolnych blokow energetycznych budowanych glownie w latach 60-ych i 70-ych szybciutko sie zbliza. Nasze nie odnawianie linie przesylowe sa coraz starsze. Obawiam sie ze w ciagu 3-5 lat zaczna nam regularnie przerywac dostawy pradu. Szczecin i Warszawa to pierwsze zwiastuny nadchodzacych wiekszych klopotow. Dlatego powtarzam, stawiam swoja skrzynke wodki, przeciw twojemu fantowi, ze dzisiejsze zaniechania do roku 2012 +/- rok wychoduja pelzajacy kryzys energetyczny.
    Moze przypominanie o zaniechaniach w sprawach wpsolnych to suche jak wior myslenie i pisanie. Za to wesolo i ciekawie bedzie gdy cale dzielnice polskich miast i wiele wsie beda siedzialy przy swieczkach. Wtedy bedzie mozna sobie posluchac jazzu przy swieczkach. Wyciszyc sie i pomyslec nad zyciem, lub wprost przeciwenie wykorzystac ciemnosci by sie nakrecic i czerpac z zycia chochla zamiast lyzeczka.
    A teraz ide juz do apteki po flaszke geriavitu, bez ktorego dzien nie jest taki sam…

  • Aleksandra Przegalinska Sep 11, 2008, 6:06 am

    paweł, wkleiłam sobie tę wymianę zdań na mojego bloga. http://www.szorstkaprzyjazn.blogspot.com. Uwazam, ze jest socjologicznie interesująca.mam nadzieje, ze nie masz nic przeciwko. pozdrawiam

  • Pawel Dobrowolski Sep 11, 2008, 8:33 am

    Pewno, wklejaj.
    Milo mi, ze wspolnie bedziemy straszyc w kolejnym zakatku internetu.

Leave a Comment