Po powrocie do Polski poszedłem pracować w bankowości inwestycyjnej. Łączyłem przyjemne z pożytecznym. Doradzałem przy kupnie i sprzedaży firm, w tym prywatyzacji, oraz zarabiałem całkiem przyzwoite pieniądze.
Było miło, łatwo, fajnie i przyjmnie. Aż tu pewnego dnia dostałem wezwanie do prokuratury. Na tym wezwaniu nie było informacji, o tym czy mam być świadkiem, czy oskarżonym. Po prostu w dniu takim i takim, o godzinie takiej i takiej mam się stawić w prokuraturze w Radomiu. Po szybkim prześwietleniu mózgownicy, nie mogąc w swym życiorysie odnaleźć jakiś strasznych przestępstw, zdobyłem się na odwagę stawienia w prokuraturze w Radomiu. Pojechałem w garniturze, bez szczoteczki do zębów i bez piżamy.
Miałem rację. Byłem niewinny i nic nie mogłem wnieść do śledztwa dlatego należało mnie przesłuchać. Winna była polityka i skurwienie prokuratury. Otóż miałem przyjemność doradzać przy prywatyzacji kilku zakładów tytoniowych, w tym dwóch zakładów w Radomiu. Jeden z tych zakładów został sprzedany rodzimemu polskiemu inwestorowi. Inwestor ten w przetargu zorganizowanym przez firmę w której pracowałem zapłacił najwięcej – i dlatego przetarg ten wygrał. Niestety inwestor miał ten niefart, że związek zawodowy Solidarność z tego zakładu również brał udział w przetargu i zapłacił mniej. Nie przeszkodziło to jednak związkowcom złożyć doniesnia do prokuratury o rozkaradanie majątku narodowego polegającego na sprzedaży zakładu poniżej jego wartości. Rozumiecie? Ja też nie rozumiałem. Ponieważ jednak prokurator był miłym i kulturalnym człowiekiem spytałem go na koniec, czy nie jest dziwne, że ten kto chciał kupić firmę za mniej, donosi do prokuratury, że ten który kupił firmę za więcej, kupuje ją złodziejsko tanio? Mą naiwnością musiałem chyba rozczulić prokuratora, bo powiedział: Panie wybory właśnie wygrała AWS, jeżeli ja umorzę to postępowanie to mnie zaraz nie ma w pracy, do sądu też nie pójdę, bo nie mam z czym, ale mogę za to prowadzić śledztwo, aż do następnych wyborów i wtedy je spokojnie umorzyć.
Nic na to nie powiedziałem, bo co mogłem powiedzieć? Tylko do dziś dzień nie wiem po jakiego groma ratowanie miejsc pracy w prokuraturze musi polegać na targaniu mnie na mój koszt na moim czasie na cały dzień do Radomia? I dlaczego prawo i przyjęty zwyczaj funkcjonowania państwa polskiego na to zezwalają?!
C.D.N.







Co za demagogia! W każdym kraju śledczy wzywają zarówno winnych, jak i niewinnych by ustalić obiektywną prawdę.
I w kazdym kraju prowadza oczywiscie bezsensowne sledztwa, bo tak chca politycy?
A dlaczego w Polsce zwykly obywatel nie ma przelozenia na prokurature?
Dlaczego amerykanin moze wybierac szefa lokalnej prokuratury w powszechnych wyborach? A Polak musi znosic prokuratorskie rzady jakiegos nominata Panow z Warszawy…
a jezeli moze wybrac to moze tez i żądać. poza tym prokuratorzy z sukcesami są murowanymi kandydatami do objęcia wyższych f-kcji (przykład choćby R. Giuliani). stanowi to swego rodzaju filtr kandydatów na najwyższe stanowiska. A w naszym kraju jednego dnia jestem podrzędnym działaczem partyjnym w samorządzie lokalnym a następnego dnia zostajesz prezesem banku centralnego. Coż niestety sprawdza się powiedzenie mojego starszego i bardziej doświadczonego kolegi z pracy ze muszą jeszcze pokolenia minąć zanim naszej “wadzy” schudną karki i palce u rąk.