Państwo polskie moim wrogiem

Po ostatnim wpisie o nieprzydatności polskiej kultury zostałem opieprzony za napadanie na Polskę i Polskość. Nie tylko przez człowieka z internetu, ale również przez swoich znajomych.  Ponoć przesadzam, ponoć nie szanuję tego co mam, ponoć nie rozumiem ograniczeń w ramach, których nasze państwo może działać.

Nie będę wam w odpowiedzi abstrakcyjne tłumaczyć dlaczego państwo polskie nakłada na mnie i na was zbyt dużo obciążeń. Groziło, by to kolejnym wpisem z ekonomii naszych urządzeń polityczno gospodarczych. Za to opiszę jak za mego dorosłego życia państwo polskie usilnie starało się i nadal stara się zostać moim wrogiem. 

Po liceum nie poszedłem na studia ponieważ poziom polskich uczelni miałem za marny. Do dziś zresztą za taki go uważam. Postanowiłem więc nauczyć się ekonomii za granicą. Zaryzykowałem i udało. Dostałem się na Harvard. 

Lecę do USA. Ale już czekając na lotnisku Okęcie na samolot do Stanów po raz pierwszy zostałem przestępcą. Miałem w kieszeni 2000 dolarów. Wywożenie twardej waluty było wtedy zabronione. Byłem lekko świadom tego przepisu, ale jak każdy normalny człowiek swoje pieniądze wsadziłem do swojego portfela. Błąd! Ledwie przeszedłem odprawę paszportową, a do poczekalni wpadli celnicy i kilka osób zgarneli do rewizji. Najadłem sie niezłego strachu. Na szczęscie do kontroli brali tylko pasażerów z ubioru, zachowania i fizjonomi wyglądających na należących do klutury Jackowa lub Green Point, oraz co ładniejsze panie. 

Po przylocie do USA uczelnia poprosiła mnie, bym otworzył sobie konto w banku. Taka amerykańska konieczność. Bez konta nie dałoby się deponować czeków za pracę na uczelni, ani otrzymać pożyczki na zakup komputera.  Oczywiście złamałem po raz kolejny prawo dewizowe. Polak, wówczas nie mógł bez zezwolenia polskich władz otwierać konta w banku za granicą, ani zaciągać pożyczek za granicą bez zezwolenia NBP.

To był jednak dopiero początek mej przestępczej kariery. Rok studiów na Harvardzie kosztował wtedy około 25 tysięcy dolarów. Suma dla mnie wówczas niewyobrażalna – dziś też duża. Sfinansowałem ją w części pożyczką (ooops, znowu prawo dewizowe!), oraz bezzwrotnym grantem z uczelni. O grancie tym oczywiście nic nie powiedziałem polskiemu fiskusowi. Do głowy mi nie przyszło, że powinnem od tych kilkunastu tysięcy dolarów grantu zapłacić podatek. Po prostu nie uważałem za sprawiedliwe, by w sytuacji gdy sam własnym trudem dostałem się na dobrą uczelnię i uzyskałem finansowanie swoich studiów to państwo jeszcze ma zabrać mi cześć finansowania na te studia. Oczywiście wełudg państwa polskiego byłem przestępcą. 

C.D.N.

3 comments… add one
  • x-blog Jul 27, 2008, 12:06 pm

    Dlaczego ubierasz się w szaty ofiary? Pojechałeś za granicę i tam podczas studiów pracowałeś. Nie zapłaciłeś należnego podatku. Jesteś przestępcą podatkowym!

  • bogdan dzudzewicz Jul 27, 2008, 9:44 pm

    poprzedni wpis ciekawy i prowokujący, jak to zwykle (może się zbiorę, żeby skomentować), ale ten, to na razie tylko ładny. co do pit, to zależy, kiedy byłeś w USA, bo PIT wszedł w 1991.

  • dobrowol Jul 28, 2008, 7:01 am

    Tak owszem, wedlug przepisow polskich bylem przestepca podatkowym. Wyjechalem do USA w 1991 – nawet nie wiedzialem, ze wprowadzaja PIT. Ale teraz juz sie to przedawnilo 🙂
    Nie to jest jednak wazne. Wazne i smutne zarazem jest, ze przepisy polskie regularnie daja panstwu polskiemu okazje traktowac nas Polakow jak przestepcow chociaz nie robimy nic zlego.
    Zauwazcie ze podobny problem dotyczy Polakow, ktorzy wyjechali do Wlk Brytanii. Pracowali tam i uczciwie placiali tam podatki, ale do glowy im nieprzyszlo ze maja jeszcze zaplacic podatki w Polsce. Nawet nasze panstwo zrozumialo, ze przegielo: najpierw podpisalo kiepska umowe o unikaniu podwojnego opodatkowania, wiec teraz dla wyjezdzajacych zagranice robi specjalne przepisy o umorzeniu niezaplaconych podatkow.
    Polacy z Wlk Brytanii dostana spec umorzenie. A moje niezaplacone podatki umorzyly sie same wraz z uplywem czasu… poslowie nie musieli swojego cennego czasu zajmowac moja osoba i mogli sie zajmowac zwyczajowymi glupotami.

Leave a Comment