Cuda nie dla nas

Polakom obiecano cuda. I na razie muszą nam wystarczyć obietnice cudów.  Natomiast w krajach, z których mamy zwyczaj się naśmiewać relizowane są cuda, o których Polacy mogą tylko marzyć.  

W Bułgarii, którą kojarzymy z paniami stojacymi na poboczach dróg właśnie wprowadzono 10% podatek liniowy.  Tak, tak kochani 10%!  Nasza PO pomysł podatku liniowego porzuciła, bo koalicjant nie pozwolił. A drastycznie liberalna i niska stawka 15%, którą PO chciała nas uszczęśliwić wynosi 150% tej stawki, którą będą płacić Bułgarzy! Tym samym Bułgarzy dołączyli do Litwy, Słowacji, Estonii i Rosji, w których liniowiec już obowiązuje. Polska też kiedyś dołączy do tego grona, ale w międzyczasie państwo wyciągnie Polakom z kieszeni kolejne miliony, a wiele przemysłów przenoszących się z zachodu znajdzie sobie miejsce u naszych sąsiadów.

Nam pozostają jedynie obietnice premiera Tuska o spłaszczeniu podatków. Sam podatek spłaszczony niewiele ma wspólnego z podatkiem liniowym.  Różnica między płaskim a spłaszczonym podatkiem jest mniej więcej taka jak pomiędzy krzesłem a krzesłem elektrycznym.  Do obliczenia podatku liniowego potrzebne jest jedno mnożenie zarobków przez stawkę – dla pracowników nawet nie jest potrzebny PIT, bo pracodawca prześle podatek prosto do urzędu skarbowego. Kilkanaście milionów Polaków zaoszczędzi kilka godzin na wypełnienie PIT.  Ludzie obciążeni podatkiem liniowym przestają kombinować z jakich ulg mogą skorzystać, by płacić mniej. Urzędy przestaja kontrolować podatników, czy nie oszukali na ulgach i sprawniej kontrolują płacących podatki, bo wystarczy tylko ustalić ile podatnik zarobił i ile zapłacił. A przy okazji kilkadziesiąt tysięcy pracowników skarbówki przestaje być potrzebnych. Przy podatku spłaszczonym nie ma ani jednej z właśnie opisanych korzyści. 

Natomiast w Rumunii, którą kojarzymy z ubóstwem jeszcze większym niż w rodzimym PGR dziś w niedzielę odbywa się referendum, w którym Rumunii odpowiedzą na pytanie: czy wolą głosować na listy partyjne, czy też na konkretne osoby w jednomandatowych okręgach wyborczych. Wszystkie sonadże wskazują, że od poniedziałku w Rumunii będą obowiązywały wybory według jednomandatowych okręgów wyborczych.

Nas PO mamiła poparciem jednomandatowych okręgów wyborczych. W expose premiera nie było o tym ani słowa. O wprowadzeniu JOW wspominał tylko Ludwik żelazny Dorn, który właśnie grabi sobie wyrzucenie z PiS.  Co ciekawsze o rumuńskim referendum nie ma w naszych mediach chociażby najmnieszej wzmianki.  Wystarczy, że w Rumunii urodzi się ciele z dwoma głowami, lub będzie wypadek w kopalni to będziemy mieli relację z Rumunii w głównych wydaniach dziennika. Ale o takim drobiazgu jak referendum o zmianie systemu wyborczego, które pozbawi elity polityczne znacznej części władzy nie ma w naszych wolnych mediach ani słowa…

0 comments… add one

Leave a Comment