Niezadowolony liberał

Jestem liberałem więc powinnem być zadowolony. Polski premier wygłosił liberalne expose. Ale nie jestem. Czuje, że Polska czyli średniej wielkości prowincjonalny kraj, od kilku lat traci swoją szansę na dynamiczny rozwój i twórcze społeczeństwo. Robimy wszystko by nadal być prowincją. Wolimy wyciągać rękę po dotacje z UE, by podpacykować Polskę, niż wypracować prawdziwe źródła dobrobytu. Wolimy postawić za cudze pieniądze trochę dróg, niż zorganizować nasze uczelnie tak, by w końcu stały się prawdziwymi rynkami wiedzy. Pozwalamy by nasze uczelnie były miejscem gdzie dominuje praca pozorowana, gdzie dla większości tytuł profesora jest patentem na nic nie robienie, gdzie dla większości studentów studia to papier, który jest przepustką na rynek pracy, a ciekawe i przydatne wykłady to margines. 

Wielu politykom i obywatelom jest z tym pozornym dobrobytem fajnie. Wydaje się, że gdy weszliśmy do NATO i UE to już nic nie musimy robić. I owszem wstąpienie do UE dało naszej gospodarce rozpęd większy niż najmądrzejsi ludzie śmieli marzyć. I owszem za pośrednictwem  UE pieniądze niemieckich podatników płyną do nas w dziesiątkach miliardów Euro i niedługo przeistoczą się m.in. w drogi, ktorych tak nam brakuje. I owszem na tle PRLu to mamy raj. Ale wystarczy wyjechać tylko kawałek za nasze granice, by zrozumieć jak dużo mamy jeszcze do zrobienia.

Niestety lub na szczęscie rozpęd ze wstąpienia do UE, oraz świetna koniunktura w gospodarce międzynarodowej niedługo dobiegną do końca.  Banki zagranicą  i banki w Polsce ograniczają akcję kredytową. Głośnie o tym nie mówią, ale u siebie w firmie coraz częściej widzę, że banki baczniej przyglądają się nowym klientom i po cichu robią przeglądy ryzyka obecnych klientów.  Nasze pensje rosną, cieszymy się. Ale wzrost płac obnaży słabość rozwoju opartego o niskie płace. Niedługo fabryki będzie znacznie taniej postawić w Rumunii, Bułgarii i na Ukrainie. Inflacja, którą dzieki Balcerowiczowi zmniejszyliśmy i uczyniliśmy przewidywalną, teraz dzięki decyzjom nominatów PiS do Rady Polityki Pieniężnej przyspiesza i staje się nieprzewidywalna.  Stoi przed nami też fundamentalne wyzwanie. Jak płacić za emerytury i leczenie seniorów bez podniesienia podatków?  Od kilku lat na emerytury przechodzi wyż demograficzny urodzony w latach 1950-60.  Koszt leczenia i emerytur tych sześciu milionów Polaków będzie testem dla wydolności polskiej gospodarki, rynku usług medycznych, oraz budżetu państwa.  Niestety niewiele się robi, by sprostać tym wyzwaniom.  W ciągu najbliższych czterech lat koszty zaniechań staną się coraz bardziej widoczne. 

W sumie uważam, że wyjdzie to nam na dobre.  Niedługo zaczną się liczyć prawdziwe źródła dobrobytu: dobrze urządzone i sprawnie zarządzane państwo, oraz ciężka praca.  Jak jest urządzone nasze państwo każdy widzi. Korki w każdym większym mieście, oraz na trasach pomiędzy miastami. Senat? Głównym uzasadnieniem dla istnienia Senatu jest poprawianie ustaw spieprzonych w Sejmie. A jak pracują Polacy? W sume jesteśmy leniami. W całej Europie mamy najniższy udział zawodowo czynnych wśród dorosłej ludności. Owszem wiem, że mniejszość młodych ciężko charuje, ale w sumie jako naród jesteśmy leniami. Te braki z każdym rokiem staną się coraz bardziej widoczne. 

A co ma do tego wszystkiego Donek? Dlaczego jestem niezadowolony z jego expose? Bo nie wiem, czy jego expose składało się z dużej liczby konkretnych ogólników, czy też z dużej liczby ogólnych konkretów. Nie wiem, czy udawał że nie zrobi reform, by je potem zrobić, czy też udawał, że zrobi reformy, by ich nie robić.

0 comments… add one

Leave a Comment