Ekonomia sztuki – 3

Komponowanie współczesnej muzyki klasycznej, oraz współczesnych oper jest zajęciem tak niszowym, że prawie niestniejącym. Jest po prostu nieopłacalne. A nieopłacalne jest  ponieważ rośnie koszt pracy muzyków i aktorów, oraz żywi kompozytorzy nie wytrzymują konkurencji dawno już zmurszałych kompozytorów.

Zawody w których nie ma postępu wydajności bedą z czasem miały coraz wyższy koszt pracy (tzw. Baumol’s disease).   W rezultacie konsumowanie produktów i usług dostarczanych przez te zawody będzie (jeśli nie zmieni się poziom konsumpcji) pochłaniało rosnącą część dochodów konsumentów. Jednymi z takich „drożejących” zawodów są zawody sceniczne. Aktor i muzyk nie zwiększą swojej wydajność pracy. Wychodzą wieczorem na scenę i grają przed mniej więcej tą samą liczbą widzów. Nie mogą grać krócej, by obrobić więcej koncertów tego samego dnia. Trudno też im grać przed znacznie większymi widowniami.   Zjawisko Baumol’s disease tłumaczy również, petryfikację muzyki klasycznej i operowej. Tak naprawdę już prawie nikt nie tworzy nowych oper i nowej muzyki klasycznej na całe orkiestry. Dlaczego? Bo jest to coraz droższa zabawa, więc korzysta się z reperturu powszechnie znanego, do którego nie trzeba muzyków specjalnie przyuczać i wdrażać publiczności.

Ale  w innych zawodach wydajność cały czas rośnie. Na przykład sekretarka korzystająca z komputera, drukarki i maila jest wydajniejsza niż sekretarka korzystająca z maszyny do pisania, kalki, oraz korektora. Podobnie z takimi technologiami jak kasety wideo i DVD. Aktor filmowy kiedyś mógł być "sprzedany" tylko w kinie. Teraz również można pokazać aktora filmowego konsumentowi na jego własnym telewizorze lub komputerze. Muzyk i aktor teatralny nie korzystają z tego postępu technologicznego. Nadal tylko mogą cowieczornie wystąpić na scenie. Społeczeństwo musi z czasem płacić im coraz więcej, by nie szukali zatrudnienia w zawodach gdzie rośnie wydajność pracy. Tym samym z czasem muzyk i aktor będą drożsi do utrzymania przez społeczeństwo.

Przy rosnących kosztach osobowych teatr i opera często będą coraz droższe i coraz częściej na pograniczu opłacalności. W takiej sytuacji taniej i bezpieczniej jest wystawić opery i dawać koncert co do których  muzykę wykonawcy już opanowali w szkole, niż płacić za przyuczenie do wykonania nowych utworów.

Ponadto prawo autorskie gwarantuje opłaty za wykonanie muzyki za życia autora, oraz przez jakiś okres po jego śmierci. A to oznacza, że taniej jest wystawić opery i grać muzykę dawno zmarłych kompozytorów. Z konkurencją dawno zmurszałych kompozytorów, kompozytorzy żywi, którzy potrzebują jeść i zabawić się mają marne szanse wygrać. Dziś w internecie legalnie i za darmo możesz dostać wykonania muzyki klasycznej dla których nie obowiązuje już prawo autorskie. Umarły kompozytor nie potrzebuje wyżyć z komponowania oper i muzyki klasycznej więc łatwo wygrywa konkurencję z kompozytorem współczesnym.

Zjawisko rosnących kosztów doskonale ilustruje artykuł z weekendowego New York Timesa, który opisuje jak w musicalu West Side Story, część muzyków zastąpiono syntezatorem. Oczywiście z powodów kosztowych. Co ciekawsze w USA literatura ekonomiczna udokmentowała, że z biegiem czasu spektakle mają przeciętnie mniejsze obsady, oraz przeciętnie dłużej wiszą na afiszu (więc przeciętnie też muszą być lepszej jakości). W Polsce jeszcze żaden ekonomista nie opisał tego aspektu rynku sztuki, ale chodząc do teatru od 20 lat mam wrażenie, że coraz częściej teatry dają spektakle z małymi obsadami aktorskimi…

Inne wpisy w cyklu Ekonomia sztuki:

Finansować konsumpcję czy artystów – Brytyjski Instytut Adama Smitha proponuje, by finansować konsumpcję sztuki, zamiast finansować artystów.

Ekonomia sztuki – O tym dlaczego głodujących i biedujących artystów zawsze będzie wielu, ale zmarli z głodu się nie zdarzają, oraz o tym dlaczego prawdziwy artysta wybierze uznanie kolegów po fachu oraz koneserów nad dostarczanie rozrywki masom, ale prawdziwe pieniądze zarobi zaspokając gusty masowe.

 

0 comments… add one

Leave a Comment