Mam dość bycia dojną krową

Drogi pracowity podatniku jesteś w mniejszości, która nie wywalczy sobie podwyżki pałką rozbitą na łbach policjantów, ani nie sięgnie strajkiem do kieszeni współobywateli. Dlatego obciążony jesteś obowiązkiem utrzymania zasłużonej większość. Właśnie odbyły się wybory i politycy obiecali zwiększenie grona załugujących na wsparcie z twojej kieszni, oraz zwiększenie wsparcia tych których już wcześniej uznali za zasługujących. Co prawda już dziś tylko połowa Polaków w wieku produkcyjnym pracuje. Ale sam rozumiesz odbyły się wybory i trzeba być solidarnym z obietnicami polityków.  Co prawda w socjalistycznej Szwecji oraz Danii solidarność nie kłoci się z tym, że trzy czwarte osób w wieku produkcyjnym uczciwie pracuje na własne utrzymanie.  Ale u nas solidarność oznacza, że każdy pracujący musi utrzymać jednego niepracującego w wieku produkcyjnym. Dlaczego ten leniwy darmozjad nie pójdzie do pracy i sam zarobi na swoje utrzymanie? Pewno dlatego, że  mamy być solidarni. Mi się to niepodoba. Sprawiedliwym będzie byśmy się  wspólnie składali na siatkę bezpieczeństwa dla tych, którym powinie się noga. Na razie jednak finansujemy hamak, w którym na twój i mój koszt bezczelnie wylegują się różne lenie. A partia rzekomo liberalna zaczyna rządy od podwyżki podatków (zwanej cofnięciem obniżki ZUS).

Politycy wmawiają nam, że podatki w Polsce są sprawiedliwe, bo nie są wyższe niż w innych cywilizowanych krajach.  Twierdzą,  że zarówno u nas, jak i za granicą państwo zabiera obywatelom mniej więcej połowę wypracowanego dochodu narodowego. Ale niestety w Polsce ciężar ten rozkłada się nierównomiernie, ponosi go mała grupa, zwłaszcza młodych pracujących podatników. Nas podatników jest niewielu, a uprzywilejowanych bumelantów ogromne rzesze. Dlatego pracowici Polacy płacą tak wysokie podatki. Na przykład, Polak mieszkający sam i zarabiający średnią krajową płaci w podatkach nakładanych na pracę (PIT oraz ZUS) 44% wypracowanych pieniędzy. Natomiast Brytyjczyk w podobnej sytuacji płaci państwu tylko 33%, a Irlandczyk zaledwie 26% wypracowanych pieniędzy. Gdzie tu sprawiedliwość? 

Sprawiedliwość to równość praw. Ale u nas nie ma równości praw.  Politycy rozdają z twojej kieszeni coraz to nowe przywileje swoim wyborcom. Właśnie z twojej kieszeni, a nie z jakiegoś mitycznego budżetu. Nie ma budżetu. To wygodna fikcja polityczno-księgowa. Realnie istnieją tylko coraz chudsze kieszenie podatników, z których wyjmowane są pieniądze na przywileje dla zasłużonych potrzebujących. Jak to – spytasz – przecież  każdy z ostatnich rządów twierdził, że obniżył podatki?! Ale to ściema. Rządzący czasami obniżają dzisiejsze stawki niektórych podatków. Ale w zamian zaraz podwyższają inne podatki, oraz te podatki, które będziesz płacił w niedoległej przyszłości. Robią to zresztą od lat. W latach 70-ych Gierek dał chłopom KRUS na koszt dzisiejszych miastowych. Jaruzelski w latach 80-ych dał górnikom, kolejarzom, hutnikom i nauczycielom przywileje branżowe na koszt pokoleń  pracujących dziś w sektorze usług oraz słabych politycznie branżach przemysłu. Chwilowi faworyci polityków konsumują, a ty płacisz. Na każdą złotówkę otrzymaną z KRUS rolnicy bez względu na to czy mają jeden hektar i dwie kury, czy też setki hektarów i dwa mercedesy  wpłacicli tylko kilka groszy. Tak samo jest z pozostałymi świętymi krowami. Gdy kopalnie miały straty to ty do nich dopłacałeś, ale gdy kopalnie zaczęły przynosić zysk, to udział w tym zysku należy się tylko górnikom. A powinno być odwrotnie.  Jeżeli twoje pieniądze uratowały miejsca pracy w kopalniach to sprawiedliwym będzie, by wdzięczny górnik dziś dopłacał do ciebie. Ale nie licz na solidarność, wdzięczność i rozsądek. Nauczyciele narzekają, że mają za niskie pensje. Ale nauczyciele nie przyznają się, że przeciętny polski nauczyciel, który tak utyskuje na niskie płace przepracuje w szkole podstawowej w przeciągu roku zaledwie 640 godzin. Nie dowiesz się od polskiego nauczyciela, że jego amerykański kolega rocznie pracuje przez ponad 1100 godzin. Dlaczego? Bo tam jest XIX wieczny kapitalizm, a u nas solidarność społeczna. 

Nie lubię tego hasła. Ciągle oszukują nas tą sprawiedliwością i solidarnością. Oszukiwały rządy PRLowskie. Potem oszukiwały rządy III RP. A dziś oszukuje rząd PiS.  Na początku swojej kadencji rząd ten obiecał zapłacić z twojej kieszeni za wcześniejsze emerytury dla górników. Oczywiście ukryli ten wydatek przed tobą. Mimo, że Sejm nakazał ci zapłacić z twojej kieszeni za wcześniejsze emerytury górników to nikt z rządu nie powiedział tobie i mnie ile będzie to nas kosztować. Wręcz przeciwnie według oficjalnej statystyki to zobowiązanie wobec górników nie istnieje. Spytaj minister finansów, w której pozycji długu publicznego odzwierciedliła kilkadziesiąt miliardów złotych na wczesniejsze emerytury górnicze.  Zapewne odpowie metodologicznymi wykrętami o tym jak liczy się dług publiczny.  Gdybyś ty tak liczył swoje prywatne zobowiązania jak Zyta liczy nasze wspólne to byś poszedł do więzienia za oszustwa. A takie oszustwa przeciw tobie mają miejsce cały czas. Politycy niby obniżają stawki podatków, ale płacisz coraz więcej, oraz jesteś coraz bardziej zadłużony. W 2001 na każdego Polaka przypadało około 7.900 złotych długu publicznego. Ale już na koniec roku 2007 będzie to ponad 15.000 złotych! Taki przyrost długu skończy się źle. Jak pamiętasz lub słyszałeś z czasów gierkowskiego prosperity sfinansowanego długiem, oraz lat ponurego zastoju za Jaruzelskiego rosnący dług wcześniej czy później trzeba spłacić. Zrobisz to w niedalekiej przyszłości ty młody podatniku. 

Zanim jednak przyjdzie czas spłaty zbyt dużego zadłużenia nasze państwo osładza życie wybranym pieszczochom. Pracownicy wartościowych przedsiębiorstw, które były lub są prywatyzowane dostają 15% nieswojej firmy na własność, czasami jest to równowartość kilkudziesięciu tysięcy złotych. A ja nie rozumiem dlaczego. Przecież te przedsiębiorstwa państwowe były nasze wspólne. Ale ani ja, ani nikt z mojej rodziny, przyjaciół, lub znajomych nie dostał choćby jednej akcji prywatyzowanej firmy. Dostaliśmy tylko po jednym powszechnym świadectwie udziałowym, które było warte pomiędzy butelką a skrzynką wódki. I to ma być sprawiedliwość? Jedyne co ty i ja możemy zrobić to ciężko pracować. Więc od kilkunastu lat pracuję po kilkanaści godzin dziennie i przyznam, że już to odczuwam.  Gdybym był nauczycielem to po siedmiu latach pracy przysługiwałby mi roczny urlop na podreperowanie zdrowia.  Ale ja jestem samozatrudniony więc nikt nie zapłaci za mój odpoczynek. Gdybym był posłem, profesorem, ministrem to przynajmniej mógłbym na twój koszt leczyć się w rządowej klinice. Ale ponieważ, ani ty, ani ja nie mamy
takiego przywileju to pła
cimy na ZUS, a następnie, gdy tylko jest to możliwe, musimy płacić za prywatne leczenie. Czy pamiętasz kiedy ostatni raz byłeś u państwowego dentysty, bo ja nawet nie wiem czy oni jeszcze istnieją.

Ale wcale nie zazdroszczę chwilowo uprzywilejowanym pieszczochom władzy. Władza nabija ich w butelkę. System w którym pielęgniarka składa się na przywileje podatkowe profesora i twórcy kultury, profesor na wcześniejszą emeryturę nauczyciela, nauczyciel płaci podatki za rolnika, a rolnik składa się na wcześniejszą emeryturę górnika, młodzi bezdzietni na emerytury, a emeryt na becikowe jest oszustwem. W tym systemie politycy rozdają przywileje chwilowo silniejszym politycznie i bezkarnie odgrywają rolę dobrego wujka zatroskanego sprawiedliwością społeczną. Przejściowi utrzymankowie władzy wcześniej czy później zostaną przez tę lub następną władzę wyrolowani, a w między czasie zostaną upodleni wyczekiwaniem i proszeniem się o nowe przywileje od niesłownych polityków.  Już wolę sam zapracować na siebie, być dumnym z własnej kruchej niezależności, niż liczyć na status zasłużonego utrzymanka polityków.

0 comments… add one

Leave a Comment