Od układu do elit

Układ – mocniejszy lub słabszy, bardziej pasożytniczy lub bardziej użyteczny – istnieje w każdym społeczeństwie. Ci na górze piramidy społecznej trzymają z innymi z góry piramidy społecznej – między innymi po to by utrzymać swą pozycję materialną i społeczną. Czym bardziej otwarte i sprawiedliwe jest dane społeczeństwo tym bardziej utrzymanie się na szczycie społeczeństwa zależy od talentu i pracy, a mniej od trzymaniu się razem z podobnymi do siebie.

Poza Polską na układ mówi się elita. To, że w Polsce na elity mówimy układ świadczy, że w oczach wielu z nas polskie elity nie mają legitymacji do bycia elitami.  Powiązania pomiedzy ludzmi  polityki, administracji, specsłużb i biznesu to najczęściej przywoływany przykład układu. Wykorzystanie tego układu do osiągnięcia prywatnych korzyści, często na szkodę współobywateli należy ukrócić. Ale należy również ukrócić trzymanie się razem profesorów uczelni, którzy dzierżą swe pozycje pomimo swej miernej wartości intelekutalnej. To samo należy zrobić z radcami i adwokatami, oraz z innymi korporacjami zawodowymi. Należy również takim jak ja ograniczyć możliwość dojścia do państwowych usług medycznych poprzez znajomości wśród lekarzy.

W dużej mierze nasz układ, czyli nasze elity zasłużyły sobie na powszechną pogardę.  Nasze elity są bardziej zamknięte, paskudne i samolubne niż układy w wielu najbardziej rozwiniętych materialnie społeczeństwach. Jednak recepta na ukrócenie pasożytniczych i szkodliwych cech układu jest inna niż się powszechnie sądzi. Nie jest nią ani tępienie elit (nawet tych marnych, które posiadamy), ani nie jest nią tworzenie kolejnych tajnych policji do tropienia patologi wśród elit. Jedynym skutecznym narzędziem dostosowania układu do potrzeb obywateli jest stworzenie warunków do powstania nowych elit w konkurencji opartej o pracę i talent. Tylko ograniczenie interwencji władzy w życie i zarobkowanie obywateli do minimum uzasadnionego dobrem wspólnym obywateli stworzy zdrowy mechanizmy wyłonienia elit. Wszelkie inne rzekome sposoby likwidacji układu wykreują jedynie nowy układ, nowe administracje, nowe tajne policje, oraz ograniczą ze względu na ich totalitarne metody wolność obywateli. 

Ograniczenie uznaniowej władzy urzędników i polityków ograniczy pole szkodliwego działania układu, oraz ograniczy uczciwym obywatelom powody do korzystania z usług układu przy obchodzeniu szkodliwego prawa, oraz odbierze powody szukania dojścia do potrzebnych obywatelom usług i zasobów.

Współcześnie obywatele, współżyją z układem i nie zmienią tego PISowskie polowania.  Mnie CBA nie złapie, gdy wręczam gotówkę znajomym lekarzom, bo odwdzięczam się lekarzom w inny sposób. A gdy już będę musiał przakazać gotówkę znajomym lekarzom, lub ich znajomym to mam takie możliwości wynikające z zażyłości towarzyskiej, że CBA i Mariusz Kamiński są mi niestraszni. Dopóki ja i inni uczciwi obywatele będziemy musieli korzystać w codziennym życiu z układu dopóty nie zniknie tolerancja dla układania się z układem, która umożliwia przetrwanie szkodliwych zachowań układu. Kaczyńscy teoretycznie mają rację, że wręczenie łapówki lekarzowi jest takim samym przestępstwem jak wręcznie łapówki prokuratorowi lub policjantowi. Ale na razie w praktyce większość Polaków łapówkę dla lekarza nazywa dowodem wdzięczności. 

Obecny porządek prawny tworzy układ.  Istotą afery z odrolnianiem gruntów w którą usiłowano wplątać Leppera było to, że minister w Warszawie podejmuje decyzje o odrolnieniu gruntów w odległych wsiach. Co ma minister do sposobu użytkowania działki na dalekiej wsi? Jakie mądrości posiedli urzędnicy poza daną gminą, które pozwalają im w imieniu obywateli dalekiej wsi decydować jaki jest najlepszy sposób wykorzystania działki na dalekiej wsi. Lepper sam się przyznał, że jego ministerstwo na rozpatrzenie wniosku o odrolnienie ziemi ma 30 dni, a często załatwia te sprawy w 300 dni!  Decyzje o odrolnieniu powinny podejmować lokalne społeczności – obywatele danej gminy, jej urzędnicy oraz wybierani lokalnie politycy – w postaci gminnego planu zagospodarowania przestrzennego. To lokalna społeczność wie co straci i zyska, jako całość, oraz co stracą i zyskają jej poszczególni obywatele, gdy pozwoli lub zabroni budować na lokalnych gruntach rolnych. Gdy odbierzemy urzędnikom lub politykom będącym poza zasięgiem lokalnej społeczności możliwość decydowania o przeznaczeniu gruntów zmnieszy się możliwość oraz akceptację dla wręczenia łapówek. 

Od 1989 powoli i niekonsekwentnie przechodzimy od zamkniętego porządku społecznego i reglamentacji praw przez elity do otwartego porządku społecznego gdzie o awansie decydują praca i talent, a dobra i usługi reglamentuje rynek. Czym szybciej pokonamy drogę od rynku socjalistycznego do wolnego rynku, czym szybciej pokonamy drogę od zamkniętego porządku społecznego do otwartego porządku społecznego  tym szybciej będziemy mieli elity zamiast układu.

0 comments… add one

Leave a Comment