Kilkanaście dni temu opublikowałem z kolegami artykuł w „Gazecie Wyborczej” n/t mitu solidarności międzypokoleniowej (kopię artykułu znajdziesz tutaj). Podczas pisania tekstu koledzy skreślili mi jeden akapit, który uznali za zbyt „konfrontacyjny”. Nie chciałem się z kolegami spierać o jeden akapit, ale ponieważ sądzę, że dobrze streszcza istotę konfliktu pomiędzy młodymi a starymi to zamieszczam go poniżej:
„W minionych dziesięcioleciach budżet państwa obiecał Polakom świadczenia społeczne (głównie emerytury oraz darmowe leczenie), ale nie zebrał od seniorów wystarczających oszczędności, by zapłacić za obiecane im świadczenia. „Oszczędności w ZUS” na które powołują się seniorzy nie istnieją. Składki, które seniorzy płacili przez całe życie zostały dawno temu wydane na emerytury i leczenie ich dziadków oraz rodziców. Natomiast koszt emerytur i leczenia obecnych seniorów jest na bieżąco pokrywany z kieszeni podatników. A ponieważ obecni i rychli emeryci mieli mało dzieci, to podatników w stosunku do konsumentów świadczeń jest coraz mniej.
Powyższy opis rzeczywistości oburzy wielu polskich emerytów oraz tych Polaków, którzy niebawem znajdą się na emeryturze. Stwierdzą, że całe życie ciężko pracowali i odprowadzali „swoje składki” do ZUS. Oburzenie to będzie podszyte strachem przed zwolnieniem młodych z moralnego obowiązku zadbania o starszych, jednak będzie wynikało z braku zrozumienia problemów, które stoją przed Polakami, zarówno młodymi jak i starymi.”






