Obywatel Pieczarka – 3

Ostatnim głosowaniem późną nocą tuż przed weekendem Sejm przyjął poprawkę senatora Marka Rockiego zgłoszoną chyłkiem na ostatnim etapie uchwalania ustawy o zmianach w ustawie. Wrzutka Rockiego istotnie ograniczy obywatelom dostęp do informacji publicznej. “Zrobimy więcej” chwalą się w haśle wyborczym… afer chyba, bo teraz trudniej wytropić będzie złodziejstwo i marntrawstwo władz.

Platforma nasze narodowe mniejsze zło zachowuje się jak nocny złodziej. Sejm kilka tygodni temu odrzucił poprawkę ograniczającą dostęp do informacji publicznej. Więc senator Marek Rocki — wbrew konstytucji, bo konstytucja senatorom pozwala poprawiać a nie zmieniać treść ustawy — zgłosił chyłkiem, bo tylko do protokołu i na dodatek na ostatnim etapie uchwalania ustawy poza wszelkimi konsultacjami społecznymi zmianę do ustawy o dostępie do informacji publicznej.

No cóż. Dobrze, że mamy od dziesięciu lat ustawę o dostępie do informacji publicznej. Szkoda, że ta ustawa daje obywatelom tak mało siły w starciu z urzędem o informację – bo zawiera liczne zapisy pozwalające urzędnikom odmawiać i odwlekać udostępnienie informacji. A jeszcze bardziej żal, że po nocnym głosowaniu Platforma ponoć Obywatelska jeszcze bardziej utrudniła nam dostęp do informacji o działaniach władzy.

Buta Platformy która klaskała ciesząc się z odebrania nam dostępu do informacji to lekcja dla tych z nas, którzy cenią swą wolność. Bo wolność dostępu do informacji nigdy i nigdzie nie jest dana raz i na zawsze, lecz rośnie i kurczy się wraz z poczuciem bezpieczeństwa oraz determinacją obywateli do sprawowania nadzoru nad władzą. W roku 1975 w artykule prasowym podsumowującym dziesięć lat funkcjonowania amerykańskiego Freedom of Information Act John Moss facet, który przekonał Amerykanów do uchwalenia Freedom of Information Act ocenił, iż: „ustawa ta od razu uwolniła dla obywateli wiele informacji. Ale również spowodowała tendencję do tworzenia bardziej wyszukanych form odmawiania dostępu do informacji”.

Władza nigdy i nigdzie nie ustaje w tworzeniu wyrafinowanych powodów dla których, należy ponoć ograniczyć dostęp do informacji. W tych samych USA w roku 1987 administracja Regana domagała się od Kongresu, by ograniczył dostęp do informacji o NASA gdyż japońscy naukowcy wykorzystują wnioski o dostęp do informacji publicznej, by wykradać tajemnice wahadłowców kosmicznych. Po kilku latach okazało się, że rzekome japońskie zagrożenie była tak naprawdę próbą ukrycia przed dziennikarzami informacji o kulisach wypadku wahadłowca Challenger w roku 1986.

W Polsce jesteśmy w podobnej sytuacji. Uchwalona dziesięc lat temu w 2001 roku ustawa o dostępie do informacji publicznej uczyniła wiele informacji dostępnymi obywatelom, ale również spowodowała tworzenie nowych wybiegów i sztuczek mających pozbawić nas dostępu do informacji publicznej. U nas, gdy urzędnik się uprze to by wydobyć informacje musisz dwa razy przejść ścieżkę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Za pierwszym razem skarżąc urzędnika za bezczynność, by zmusić go do działania. Za drugim razem, by udowodnić, że informacja, której żądasz jest informacją publiczną. Trzeba być pozytywnie pierdolniętym, by w takim stanie prawnym domagać się od władzy informacji. Jeśli się uprzesz dwa raz przebić do NSA to choć działasz w interesie publicznym zrobisz to na własny koszt. Nie ma w Polsce żadnej możliwości zwrotu realnych kosztów dla obywatela, który wygrał dostęp do informacji publicznej na drodze sądowej.

A teraz zmiany wprowadzone przez uczciwego i dbającego o dobro wspólne senatora Marka Rockiego znacznie ograniczą i tak wąski dostęp do informacji publicznej.

p.s. nie dajcie się oszukać Rockiemu, on się teraz tłumaczy, że chodziło w tej poprawce o to, by państwo nie musiało udostępniać swoich analiz i ekspertyz przed procesem sądowym lub negocjacjami – facet kłamie, obecny stan prawny w razie potrzeby pozwala nadać takim dokumentom klauzulę tajności co automatycznie wyklucza dostęp do nich na czas obowiązywania klauzuli. Poprawka Rockiego to klasyczny gniot prawny, zgłoszona w ostatniej chwili, napisana bardzo mgliście i niechlujnie więc trudna do interpretacji – co oznacza tylko dodatkowe kłopoty dla nas w pozyskaniu informacji o nich… 🙁

p.s. 2 — w najbliższych wyborach do Senatu kontrkandydatem Marka Rockiego jest Andrzej Celiński, który głosował przeciw odebraniu nam prawa do informacji o poczynaniach władzy oraz głośno w Sejmie orędował przeciw temu ograniczeniu. 🙂

0 comments… add one

Leave a Comment