Wolność słowa – 7

Durniów mamy  za sędziów Trybunału Konstytucyjnego

Podwyższona ochrona polityków przed słowną napaścią z tytułu zajmowania jakiegolwiek urzędu jest sprzeczna ze współczesnym pojmowaniem demokracji. Polityk wchodząc na arenę publiczną nieuchronnie i za własną wiedzą wystawia się na ogląd, ocenę i krytykę obywateli. Zdolność obywateli do obserwowania i oceniania osób publicznych sprawujących władzę jest niezbędna do sprawnego funkcjonowania współczesnej demokracji.
 
Niestety osoby zasiadające w Trybunale Konstytucyjnym uznały w swej mądrości, że prezydentowi RP należy się podwyższona ochrona przed napaścią słowną: 

Sorry. Drodzy sędziowie TK nie macie racji. Prezydent zasługuje na mniejszą ochronę przed słowną napaścią niż zwykły Jan Kowalski. W demokratycznej republice prezydent nie jest niepodważalnym autorytetem, nie jest legatariuszem władzy suwerennej, którego krytykowanie równe jest zbrodni lèse-majesté (obrazy majestatu). Prezydent jest po prostu urzędnikiem obdarowanym doraźną władzą polityczną i administracyjną.  Lokator pałacu prezydenckiego podlega krytyce na równi z tobą i ze mną, a nawet większej krytyce ponieważ sprawuje swój urząd w imieniu każdego z nas. A jeśli prezydent poczuje potrzebę obrony swego imienia to ze względu na uprzywilejowany dostęp do mediów łatwiej jest prezydentowi niż zwykłemu obywatelowi na forum publicznym udowodnić, nieprawdę zniesławiających informacji, oraz odeprzeć prawdziwe ale nieuprawnione zarzuty.

Sędziowie TK uzasadniają swoje niemądre stanowisko w spób zupełnie anachroniczny:

Trybunał twierdzi, że jesli dotkniemy prezydenta jakimś grubym słowem, to załamie się porządek społeczny i niebezpiecznie będzie wyjść na ulice. To jest pogląd zgoła średniowieczny. W średniowieczu bowiem wszelkie napaści i gwałty w bezpośredniej bliskości monarchy karano znacznie surowiej niż gdy króla nie było w pobliżu. Chodziło nie tylko o utrzymania fizycznego porządku z obawy o bezpieczeństwo króla, ale również o ochronę ładu społecznego, którego król by gwarantem i najwyższym objawem.

By jakoś się zmieścić w normach europejskich sędziowie TK silą się na rozróżnienie pomiędzy zniewagą (bluzgi typu ”prezydent jest łobuzem”) a zniesławieniem (podanie nieprawdziwej informacji typu „prezydent jest łapówkarzem”) i twierdzą, że ich wyrok dotyczy tylko zniewagi:
Owszem kultura wypowiedzi jako ograniczenie wolności wypowiedzi odgrywa istotną rolę w normach europejskich, ale tylko w odniesieniu do krytyki sędziów, którzy ze zrozumiałych powodów korzystają z podwyższonej ochrony przed napaścią słowną. Nieudolne rozciąganie przez nasz Trybunał tej podwyższonej ochrony na polityków jest błędem i stoi w sprzeczności z normami europejskimi. Dyskusja w demokracji może nieraz być gorąca. Zmuszanie obywateli do pilnowania kultury wypowiedzi ograniczy skłonność obywateli do pożądanego krytykowania władz.

Przyznam, że o wiele bliższe są mi normy amerykańskie niż rodzime gderanie o obroni czci i majestu prezydenta. Tam gdy prezydent Theodore Roosvelt pozwał gazetę, za nieprawdzie doniesienie o tym, że jest alkoholikiem ława przysięgłych uznała gaztę za winną ale orzekła grzywnę w wysokości sześciu centów…
 
 
Inne wpisy o wolności słowa:
 
Dziewięć absurdów kodeksu karnego24 maja 2011- Dziewięć artykułów kodeksu karnego ograniczających wolność słowa, które należy usunąć.

Prezydent bez podwyższonej ochrony  – 19 luty 2007 – Nasz kodeks karny to relikt, który nie przystaje do współczesnej Polski.  Na XIX wieczną modłę daje prezydentowi Polski nieuzasadnioną ochronę przed krytyką

Milcz gówniarzu – 29 grudnia 2006 – czy uczeń ma prawo krytykować system oświaty bez obawy o represje ze strony nauczycieli. Czy też uznajemy zasadę: gówniarze mordy w kubeł i ani mru mru dopóki nie opuścicie szkoły.

Łamię ciszę wyborczą – 25 listopada 2006  – Mam prawo do wolnej wypowiedzi, więc uporczywię łamię głupawy przepis o ciszy wyborczej.  Nie ma w demokracji żadnej konieczności by na dzień przed wyborami pozbawiać mnie prawa do wolnej wypowiedzi. Jak się komuś moje zachowanie nie podoba to proszę postawić mnie przed sądem.

Jesteśmy Polakami, gwałćmy ciszę wyborczą – 11 listopada 2006 – Cisza wyborcza jest bezprawiem, które należy gwałcić przy każdej okazji.  Moje prawo do wolnej wypowiedzi można zawiesić tylko, gdy jest to niezbędne dla dobrobytu demokratycznego społeczeństwa.

Magdalena Młoda-Zamordystka – 30 września 2006 – Zamordyzm, etatyzm i obskurantyzm wyłazi z moich współobywateli.  A co najprzykrzejsze wyłazi z młodych Polaków.

 
0 comments… add one

Leave a Comment