Europa! Ale jaka? – 9

Uratujmy Grecję, pozwólmy jej zbankrutować.

Drodzy eurosocjaliści proszę nie strugać dobrych Europejczyków, bo to właśnie wy psujecie wspólnotę i narażacie ją na rozpad. Po pierwsze, dobry Europejczyk przestrzega prawa UE i nie będzie ratował Grecji. Prawo unijne wyraźnie stanowi w artykule 103 traktatu ustanawiającego wspólnotę, że jedne państwa nie będą ratować innych przed bankructwem. Więc proszę nam nie mówić, że nie możemy tylko brać, ale też musimy dawać. Proszę najpierw przeczytać i zrozumieć zobowiązania, które połączyły Europejczyków.

Owszem prawo UE dopuszcza ratowanie finansów jednych państw przez pozostałe, ale jedynie w wypadku katastrof naturalnych lub kryzysów wynikających z nadzwyczajnych przyczyn będących poza kontrolą państwa nimi dotkniętego. Jeśli któryś eurosocjalista nie wierzy, to niech przeczyta i zrozumie artykuł 100 traktatu ustanawiającego wspólnotę. Jak na razie nie słyszałem, by Grecję nawiedziły tsunami, trzęsienie, powodzie lub huragany. A życie ponad stan jest jak najbardziej pod kontrolą żyjących ponad stan.

Po drugie najlepsza forma pomocy dla Grecji to pozwolenie na bankructwo i umorzenie w ten sposób znacznej części długu greckiego. Dziś dług Grecji sięga około 160% greckiego PKB. To jest kwota, której Grecja nie jest i nie będzie w stanie spłacić. Nigdy.

Tym którzy powołują się na to, że nam Polakom zachód pomógł w spłacie długów Gierka przypominam, że owszem pomógł, ale poprzez umożenie blisko połowy naszego zadłużenia. Jesli rzeczywiście chcemy pomóc Grekom to pozwólmy im nie wywiązać się ze spłaty znacznej częsci ich zadłużenia. Obniżeni zadłużenia Grecji z 160% do 80% PKB jest pomocą która Grecji rzeczywiście się przyda.

Po trzecie dawanie Grekom kolejnych pożyczek i gwarancji rządowych tylko pogarsza sytuację. Pieniądze od rządów stoją wyżej w hierarchi spłaty, niż pieniądze z rynku finansowego. Czym więcej finansowania z innych państw i instytucji międzynardowych uzyskają Grecy tym bardziej ryzykowne dla sektora prywatnego jest pożyczanie Grecji. Każde Euro, które Polska pożyczy Grecji wpycha się w kolejce do spłaty przed pieniądze sektora prywatnego. Czym więcej rządy i instytucje międzynardowe pożyczą Grecji, tym mniejsza szansa, że Grecja powróci na międzynarodowe rynki finansowe i uzyska tam normalne finansowanie.

Kolejne kredyty od państw i  instytucji międzynarodowych Grecję tylko pogrązają. Ratują natomiast banki niemieckie, francuskie i inne, które pozyczały Grecji zarabiając na wysokich odsetkach od ryzykownego greckiego długu. Ryzyko okazało się realne. Jeśli teraz politycy europejscy chcą by europejcy podatnicy ratowali te banki to niech to nam otwarcie powiedzą i uzasadnią. Ale Grecją prosze sobie gęby nie wycierać.

Po czwarte, finansowanie ratunkowe daje się tylko tym, którzy chwilowo utracili płynność (nie są w danej chwili w stanie regulować rachunków), a nie daje się tego finansowania niewypłacalnym (tym których długi są wieksze od ich majątku i przyszłego dochodu). Z długiem w wysokości 160% oraz niewydajną gospodarką Grecy są w oczywisty sposób niewypłacalni. Dodatkowe pieniądze ma sens dać im tylko po obniżeniu greckiego długu do poziomu, który mają szansę spłacić, oraz pod warunkiem przeprowadzenia reform, które pozwolą Grekom zarobić na własne utrzymanie.

I po piąte wreszcie, uratowanie Grecji pieniędzmi europejskich podatników rozwali Euro. Zachęci bowiem kolejne kraje do życia ponad stan i wymuszenia pieniędzy podatników z innych krajów europejskich. W ten sposób albo razem zbankrutujemy, bo w kolejce już czekają Irlandia, Portugalia, Hiszpania i inni. Albo fala uzasadnionych nacjonalizmów sprowokowanych ratowaniem utracjuszy rozwali euro i przy okazji zagrozi dalszemu istnieniu UE. Jeśli Euro ma mieć przyszłość to nie można uratować Grecji pieniędzmi europejskich podatników. Grecy muszą przejść przez czyściec reform, prywatyzacji majątku państwowego, i obniżonych standardów życia, by w końcy być gotowymi zarabiać na swoje utrzymanie. My to ćwiczyliśmy w latach 90ych i wyszło nam na dobre.

W cyklu "Europa! Ale jaka?":

Apolitycznie polityczny Europejski Bank Centralny – 18 kwietnia 2011 – Apolityczny Europejski Bank Centralny podejmuje polityczne decyzje o tym, które kraje uratować i jakim kosztem. Polityczne działania ze strony apolitycznego ponoć EBC tworzą ogromny potencjał do europejskiej awantury. Jeśli chcemy ratować na koszt europejskich obywateli wzajemnie powiązane instytucje to trzeba obywatelom o tym powiedzieć, zamiast chyłkiem podejmować polityczne decyzje przez instytucje nie powołane do tych celów.

Polska nie potrzebuje europejskiego nadzoru bankowego – 18 luty 2011 – Komisja Europejska dąży do stworzenia europejskiego nadzoru bankowego. Nadzór taki nie istnieje obecnie, gdyż ratowanie banków wymaga pieniędzy podatników. A w UE pieniędzmi podatników władne są póki co dysponować państwa członkowskie. Komisja jednak działa.

Protestanci, kontra południowcy – 1 lutego 2009 – Jeżeli przy okazji  sfinansowania Greków zostaną weymitowane obligacje UE, za które solidarnie odpowiadać będą wszystkie państwa UE, lub strefy Euro to w postaci posiadaczy tych obligacji zostanie stworzona silna grupa interesów zainteresowana istnieniem UE, oraz wzmocniona zostanie rola władz centralnych UE, które będą decydowac o tym na jakie cele będą w przyszłości emitowane kolejne obligacje, i jak w UE rozkładał się będzie ciężar spłaty tych obligacji.

Co zrobić z państwem bankrutem w UE? – Wartość waluty papierowej zawsze zależy od wypłacalności państwa emitującego tę walutę. Jednak gdy walutę emituje grupa suwerennych państw sytuacja się ciut komplilkuje. Euro jest walutą zarówno oszczędnych Niemców, jak i nieodpowiedzialnych Greków.

Nein! Nie będziemy utrzymywać całej EuropyNiemcy zmienili konstytucję.  Zmiana germańskiej konstytucji tylko i aż ograniczyła możliwość pożyczania przez władze publiczne. Spowoduje to większe ciśnienie w Europie. Co zrobić jeśli zbankrutuje któryś kraj? Do Niemców nie polecimy po pieniążki, bo właśnie  sprytnie związali sobie ręce.

Igrzyska dla luduZamiast załatwić konkrety typu, by nasi rolnicy dostawali tyle samo dotacji co ich unijni koledzy nasze władze walczą (a jakże!) o prestiż i mgliste wpływy.

Francuzi chcą zharmonizować podatki  –

Europa! Ale jaka?

0 comments… add one

Leave a Comment