Do tej pory uczelnie miały lata tłuste. Rosła ilość młodych osób, oraz rósł odsetek studiujących. Klientów było w bród i nie trzeba się było o nich starać:

Źródło: Główny Urząd Statystyczn
Ale nadchodzą lata chude. W roku akadmickim 2008/2009 14 sposród 94 wyższych uczelni podległych MNiSW odnotowało deficyt na łączną sumę 105 mln złotych. A wraz ze spadkiem liczby studentów będzie tylko gorzej. I problem wcale nie dotyczy wyłącznie prywatnych uczelni utrzymujących się z czesnego. Ale również dotyczy uczelni państwowych, które choć mają dotacje z budżetu to również mają większe koszty stałe w postaci licznych budynków, oraz przerostów zatrudnienia.
Zamiast wprowadzić normalność, czyli pozwolić na upadłość niewypłacalnych uczelni państwowych minister Kudrycka wymyśliła, że uczelnie państwowe, które mają zbyt duży deficyt zamiast rektora z profesorskiego wyboru dostaną rektora z ministerstwa na trzy lata restrukturyzacji finansowej uczelni. Przy okazji w ministerstwie myślą jakby wprowadzić wskaźniki dopuszczalnego zadłużenia dla uczelni państwowych, tak żeby się one za bardzo nie zadłużaly.
No cóż zazwyczaj najlepszą zachętę do utrzymania dyscypliny finansowej jest groźba bankructwa. Ministerstwo uważa jednak, że uczelnie państwowe są równiejsze od uczelni prywatnych, oraz innych podmiotów świadczących usługi na rynku edukacji. Więc teraz kombinuje jak tu wymyslić protezy groźby upadłości. Pożyjemy zobaczymy jak skuteczna będzie to działalność…
Inne wpisy o uczelniach:
A co o naszych uniwersytetach myślą studenci? – Polacy chętnie wyjeżdżają na studia poza polskimi uczelniami, ale z zagranicy już niewielu szuka okazji studiowania w Polsce.
Nasze kiepskie uczelnie – Wedle wszystkich dostępnych mierników jakości polskie uczelnie na tle uczelni międzynarodowych wypadają słabo.







Lata idą dla uczelni może i chude, ale za to studenci mają ofertę, że hoho. jak szedłem w 2000 r. na studia to na mój kierunek było 6 osób na miejsce, w obecnym już zaledwie 1,2 – czyli praktycznie każdy kto chciał to się dostał.
kolejni politycy i urzednicy chronią tych “ważnych” w spoleczenstwie