Europa! Ale jaka? – 5

Co zrobić z państwem bankrutem w UE?

Wartość waluty papierowej zawsze zależy od wypłacalności państwa emitującego tę walutę. Jednak gdy walutę emituje grupa suwerennych państw sytuacja się ciut komplilkuje. Wszystkie państwa odpowiadają za jej wartość zarządzając własną wypłacalnością, ale pozbawione są sposobu zmuszenia pozostałych państw do gospodarnego zachowania. Tworzy to pytanie: czy kraje europejskie, które gospodarzą się poprawnie mają obowiązek ratować kraje, które są utracjuszami? 

Jak to w Europie nie wiadomo, a o wszystkim zadecydują politycy z Europejskiej wierchuszki. Gdy tworzono Euro narzędziem dyscypliny miał być Europejski Pakt Stabilności i Wzrostu, zobowiązujący państwa do utrzymania deficytu i długu w ryzach. Ale Francja i Niemcy nachalnie go łamiąc przed krajowymi wyborami na początku tego wieku ubiły twiarygodność tego mechanizmu. Co prawda  Komisja Europejska co roku nadal wszczyna ileś tam procedur nadmiernego deficytu, ale większość wątpi, że jakby przyszło co do czego to Komisja odważy się nałożyć grzywnę na państwo cżłonkowskie. Teraz pozostaje jeszcze zasada z Traktatu z Maastricht, która zabrania ratowania państw bankrutów, (art 103 Traktatu ustanawiajacego wspólnotę europejską) będących członkami strefy Euro. To miał być taki straszak, dyscyplinujący do rozsądnego zachowania gospodarczego.  Ale istnieją jak to w prawie europejskim wyjątki od  zakazu ratowania państw bankrutów (art 100 Traktatu ustanawiajacego wspólnotę europejską).  Praktyka pokaże czy będzie ratunek, czy też nie będzie i na jakich warunkach. Wiele wskazuje, że Grecy już niedługo dadzą nam okazję do przetestowania tych zasad…

Grecki dług publiczny do PKB na koniec 2008 wynosiił ok 100%. A ich tegoroczny deficyt budżetowy wyniesie 8% PKB. Grecy, by finansować wydatki budżetu potrzebują pozyskać pieniążki z zagranicy. Ale zewnętrzny dług Grecji (publiczny i prywatny) wynosił już na koniec lipca ponad 163% PKB co stanowi wzrost o 16% w porównaniu do lipca ubiegłego roku i wynika wyłącznie ze wzrostu zadłużenia sektora publicznego.

W przeszłości Grecy problem kryzysu finansowego załatwiali dewaluacją. Spadała wartość waluty krajowej, rósł eksport i wszystko było prawie OK. Prawie bo dewlauacja zwiększała inflację, która działała jak podatek nałożony głównie na biedniejszych. Ale że oni widzieli drożyznę, a nie podatek to politykom uchodziło to w miarę bezkarnie.

Teraz mają jednak problem z takim długiem i z takim deficytem niedługo dojdą do poziomu, gdzie rynki prywatne będą finansowały ich po coraz wyższym koszcie. IMF szacuje, że do 2014 grecki dług publiczny do PKB sięgnie 134%. Ja nie powiem w którym momencie, ale gdzieś niedługo już sam koszt finansowanie będzie wyższy niż Grecy będą w stanie unieść.

Formalnie rzecz biorąc prawo unijne zakazuje oraz dopuszcza ratowania jednych krajów przez pozostałe. Grecy właśnie pokazują, że się nie przestraszyli straszaka i liczą na ratunek podatników pozostałych państw. Kraje strefy Euro, a może i inne kraje UE raczej wspomogą Greków z obawy, że w wypadku braku pomocy kryzys się rozszerzy się na inne mniej rozsądne kraje. Zapewne w takiej sytuacji postawią warunki ograniczające suwerenność Greków (podwyższyć podatki, obciąć wydatki). Jeśli nie będą one zbyt uciążliwe wartość Euro będzie osłabiona…

 

W cyklu "Europa! Ale jaka?":

Nein! Nie będziemy utrzymywać całej EuropyNiemcy zmienili konstytucję.  Zmiana germańskiej konstytucji tylko i aż ograniczyła możliwość pożyczania przez władze publiczne. Spowoduje to większe ciśnienie w Europie. Co zrobić jeśli zbankrutuje któryś kraj? Do Niemców nie polecimy po pieniążki, bo właśnie  sprytnie związali sobie ręce.

Igrzyska dla luduZamiast załatwić konkrety typu, by nasi rolnicy dostawali tyle samo dotacji co ich unijni koledzy nasze władze walczą (a jakże!) o prestiż i mgliste wpływy.

Francuzi chcą zharmonizować podatki  –

Europa! Ale jaka?

0 comments… add one

Leave a Comment