Szkoła wyższa feudalna

Gdyby jakimś cudem nad Wisłę przeniósł się cały Harvard, Oxford lub Camrbidge i kilka innych z najlepszych na świecie uniwersytetów to taką uczelnię zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem należałoby natychmiast zamknąć ponieważ żadna z nich nie spełnia standardów kształcenia określonych w ustawie o szkołach wyższych i rozporządzeniu do tej ustawy oraz innych wymogów chociażby ustawy o stopniach naukowych.

Tymczasem od kilku dni Gazeta Wyborcza pisze o „aferalnej” szkole wyższej, która uczy wbrew ministerialnym standardom i która prawdopodobnie rzeczywiście oferuje studia nie najwyższego lotu. Ale ministerstwo nie wie jeszcze czy może się przyczepić do tej szkoły czy też nie. Prawo dotyczące polskich uczelni nie dość, że stanowi gąszcz niezrozumiałych przepisów to jeszcze jest nadmiernie przesterowane i scentralizowane.

Można oczywiście twierdzić, że polskie ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego z jego 118 dopuszczalnymi kierunkami kształcenia i zdefiniowanymi dla każdego z tych kierunków standardami wie lepiej, niż najlepsze ze światowych uniwersytetów uczących po swojemu i po swojemu co roku zmieniających sposób uczenia, ale tak myśleć mogą tylko ministerialni urzędnicy przekonani, że zarządzają  s y s t e m e m  szkolnictwa wyższego.

Co ciekawsze gdyby, w podobnie magiczny sposób przenieść którąkolwiek z naszych uczelni do USA to jak najbardziej mogłaby tam funkcjonować w zgodzie z amerykańskim prawem. Jednak  kwestią otwartą zostaje czy i jak szybko zostały by wyeliminowana z rynku przez …bankructwo. Ci niemądrzy amerykanie po prostu nie wiedzą, że o jakość szkół wyższych może dbać ministerstwo . Dlatego też ich uniwersytety to światowa czołówka. Podczas, gdy z Polski na liście 500 najlepszych uniwersytetwów na świecie są tylko dwa.

Same ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego przyznaje, że jest problem: „Standardy kształcenia – wprowadzone w trosce o zachowanie jakości kształcenia – znacząco ograniczyły autonomię uczelni w sferze tworzenia autorskich, innowacyjnych kierunków studiów, które stwarzałby wartość dodaną kształcenia na poziomie wyższym. Uczelnie, nawet te o najwyższym statusie, nie mają obecnie możliwości szybkiego dostosowywania oferty dydaktycznej do zmieniających się potrzeb rynku pracy. Mogą prowadzić kierunki z listy ustalonej przez Ministra, według standardów programowych określonych dla każdego z nich.”.  Ale nic nie robi z tą wiedzą. Bo, by ten problem wyeliminować musiałoby zgłosić wniosek o samolikwidację…

1 comment… add one
  • Art Sep 5, 2009, 5:19 pm

    “Ale nic nie robi z tą wiedzą. Bo, by ten problem wyeliminować musiałoby zgłosić wniosek o samolikwidację…”
    Co byłoby sprzeczne z walką o miejsca pracy 🙂
    Wiadomo przecież, że walczymy nie o pracę, a o miejsce pracy…

Leave a Comment