Podczas, gdy na świecie straszy kryzys u nas straszą dziennikarze.
Tydzień w mediach zaczął się od okładki Neewsweeka „złoty w opałach”, oraz okładki Wprost sugerującej, że będziemy płacić za Euro 6 złotych. Skoro dziennikarze jednomyślenie wieszczą upadek złotego to niechybnie złoty zacznie się wzmacniać. No i zaczął.
Teraz medialnym tematem dnia są opcje. Zawsze, gdy niewiedza spotyka się z wyrachowaniem skutki będa opłakane. Jednak w dużej części przypadków problem opcji jest właśnie rozwiązywany. Banki dają kredyty na spłatę opcji. Pozycje opcyjne zamykane są pieniędzmi z kredytów. Teraz ci co grali na opcjach będą przez wiele lat te kredyty spłacać. Albo i nie. Ale na razie banki w bilansach zamiast wątpliwych opcji mają kredyty na których nie ma opóźnień w spłatach.
Co prawda kilka dużych firm państwowych grało i przegrało na opcjach. A kilku oligarchów swoim firmom kazało grać w opcje, a teraz opowiadają, że zarządy przekroczyły swoje kompetencje. Ale firmy, których pozycje opcyjne przekraczają wartość firmy to margines.
Niedługo zapewne usłyszymy o deweloperach. Szykuje się korygowanie ich sprawozdań finansowych. Wielu deweloperów, gdy klient wpłacał zaliczkę jako sprzedaż księgowało cenę całego mieszkania. Ale teraz klienci wolą stracić zaliczki, niż kupować za drogie mieszkania. Deweloperzy chodzą po mieście i by ratować się przed brakiem kasy na spłatę banków wyprzedają niezabudowane działki.
Ale u nas ciągle jest lepiej niż za granicą. W USA pożyczki konsorcjalne, duże pożyczki od kilku banków, którymi firmy finansowały swoje duże wydatki, spadły w tym roku do $93 miliardów, w porównaniu do $218 miliardów za ten sam okres 2008. W Rosji żadna firma nie wyemitowała obligacji na zagranicznych rynkach od sierpnia 2008. Dobrze, że na razie mamy takie niby problemy jakie mamy…







Jak ktoś napisał w innym miejscu: wczoraj wydałem 100 zł na grę w totka; nic nie wygrałem, więc państwo powinno mi zwrócić 100, bo Lotto przekonywało mnie, że wygram milion.
Że takich mądrych inaczej mamy przedsiębiorców (biorą się za opcje) to aż strach myśleć.
Panie Pawle, dopiero znalazłem niedawno Pańskiego bloga (z rekomandacji RG), nieźle się to czyta wszystko (lecę od począku, by nadrobić) – gratuluję trafnych uwag i niezłych statystyk.
“Skoro dziennikarze jednomyślenie wieszczą upadek złotego to niechybnie złoty zacznie się wzmacniać. No i zaczął”.
No i zaczął!!!??? Panie Pawle nie znam się na ekonomi i nie chcę z Panem polemizować, ale wychodzi na to, że w swoich analizach kursowych nie uwzględnił Pan istnienia spekulantów walutowych i ich roli.
P.S. Ciekawy jest pogląd Rafała Ziemkiewicza http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/przeproscie-oszolomow,1255345
Pozdrawiam!