Co się dzieje na rynkach finansowych? – 11

Ciach, ciach, ciach — obcinamy wydatki. 

Cięcia wydatków rządowych, to dobry ruch wyprzedzający, przed możliwym ograniczeniem dostępności finansowania z rynków finansowych.

Ekonomiści powtarzają  od dawna, że w czasie wzrostu rząd winnien mieć nadwyżkę przychodów nad wydatkami. Z tej nadwyżki należy gromadzić oszczędności, by w czasie recesji wyższymi wydatkami rządowymi stymulować gospodarkę. Gadał dziad do obrazu, a obraz nic. Nie mamy nadwyżki z czasów dobrobytu. Kołodko, Belka i Gilowska wydali nasze rezerwy na czas kryzysu.

Gdy jednak w obliczu kryzysu średniowiarygodne kraje nie mają rezerw, a wydają więcej niż tworzą to muszą ciąć wydatki.  W innym wypadku o wiele brutalniej zrobi to za nie rynek finansowy. Na szczęście Rostowski z Tuskiem są tego świadomi. Niestety opocycja i większość dziennikarzy nie ma o tym pojęcia.  Rostowski ogranicza wydatki państwa, a gazety piszą że armia polska się zawali. I za przykład dają nam inne kraje, które zwiększają wydatki. Otóż wolę żeby zawaliła się armia, niż zbankrutowało państwo. A pożyczać w dobie kryzysu to mogą kraje wiarygodne takie jak USA i Niemcy, a nie ubogie i małowiarygodne takie jak Polska. Polska jest na końcu kolejki do pożyczek.

My Polacy nadwyżkę wydatków nad dochodami finansujemy pożyczaniem. Jest bardzo możliwe, że rynek finansowy zmusi nas do jeszcze większego ograniczenia niż te obecnie planowane. W tym roku same rządy Europy Zachodniej będą chciały pożyczyć ok 3 bilionów Euro (trójka i 12 zer). Jak coś jeszcze zostanie po pożyczeniu zachodowi to może rynki finansowe coś nam pożyczą. Ponadto rynki finansowe szykują się do zarobku na niewypłacalności któregoś państwa europejskiego.  Na razie żądają tylko wyższych odsetek, ale nadal nas kredytują. 

Jednak zbierają się czarne chmury. Kilka krajów europejskich ma jeszcze większe kłopoty niż my. Nie cieszmy się jednak. Ewentualny kryzys u innych, obniży naszą zdolność finansowania naszych wydatków państwowych. Grecja oraz Irlandia mają sporą szansę utracić płynność. Rynki finansowe uważają, że suma pieniędzy potrzebna na sfinansowanie potrzeb pożyczkowych tych dwóch krajów może być większa niż ich zdolność płatnicza. Gdy na podstawie tego przekonania rynek zaprzestanie finansować Greków lub Irlandczyków to automatycznie zabraknie im pieniędzy na bieżące wydatki, w tym na ratowanie banków. Ooops…!

A właśnie w tym roku rynki finansowe mogą przestać im pożyczać. Skoordynowanie konkurujących ze sobą o zarobek instytucji finansowych do nagłego i jednoczesnego zaniechania finansowania jakiegoś kraju jest trudne, dopóki nie zapanuje przekonanie, że więcej zarobi się na kryzysie niż wyciąganiu coraz wyższych odsetek na udzielanym finansowaniu. Zazwyczaj potrzebne jest jakieś powszechnie widoczne wielkie i złowieszcze wydarzenie, typu upadek wielkiego banku, lub obalenie rządu przez uliczny motłoch, które skoordynuje oczekiwania i działania rynków. Akurat w tym roku jest spora szansa, na takie wydarzenie.

Jeśli w takiej sytuacji reszta Unii szybko nie pomoże Grekom lub Irlandczykom to inne słabe finansowe kraje Unii również zaczną mieć kłopoty. A Unia raczej szybko nie pomoże, bo nie ma mechanizmów zabiernia pieniędzy niemieckich, francuskich, polskich podatników, by dotować n.p. podatników irlandzkich lub greckich. 

Brak szybkiej unijnej pomocy ma  sporą szansę utrudnić pozyskanie finansowania kolejnym krajom. Rynki finansowe już mają listę potencjalnych kandydatów do kryzysu, których ochrzciły uroczym mianem  PIIGS (Portugal, Ireland, Italy, Greece, Spain).

Jeśli ten scenariusz się zrealizuje to my też będziemy musieli obciąć wydatki jeszcze bardziej niż zapowiada to Rostowski z Tuskiem.

0 comments… add one

Leave a Comment