Konsumeryzm

Ludzie szukający lewicowych pomysłów na rzeczywistość potrzebują intelektualnych argumentów przeciw gospodarce rynkowej. Jednym z tych argumentów jest konsumeryzm, zarzut nadmiernej konsumpcji prowadzącej do wyzysku, zatracenia wartości, oraz degradacji środowiska naturalnego. Powstaje on poprzez zbijanie obserwacji typu wołowina na stole, degradacja środowiska i obwinieniu za nie kapitalizmu. Ten sposób myślenia pozwala tworzyć pozorne argumenty, które jednak mają tę ułomność, że unikają mechanizmów rządzących zachowaniami ludzi. Poniżej spisuje sobie i tobie kilka przemyśleń po wczorajszej imprezie mojego kolegi, którą zaczęliśmy od dyskusji o konsumpcji i konsumeryzmie.

Konsumpcja to nic złego. Jest to wręcz konieczność. Jeteśmy biologicznie uwarunkowani do konsumpcji. Zwierze, które nie zaspokaja swoich potrzeb ginie. Zwierze stadne, które nie prowadzi drogiej w nabyciu konsumpcji wystawnej stoi nisko w hierachi społecznej. Tylko kosztowne w nabyciu wyznaczniki pozycji społecznej są miarodajne co do rzeczywistej pozycji społecznej.

Zaspakajanie nie tylko podstawowych potrzeb, ale również prestiżowych to nic złego. Wprost przeciwnie. To zachowania dobre i konieczne. Hierachia i związane z nią nierówności  stanowią siłę napędową cywilizacji. Nierówności motywują tych stojących w niższych warstwach do przebijania się do warstw wyższych. W dobrze urządzonych społecznościach talent i praca pozwala się piąć po drabinie społecznej i nie wymaga pokonywania zbytecznych barier społecznych na tej drodze.

Jednak czujemy podskórnie, że z wystawną konsumpcją jest czasem coś nie tak. Luksus ma dwoistą naturę. Stanowi zarówno nagrodę za wspięcie się po drabinie społecznej jak i narzędzie do polepszenia pozycji społecznej i wyznaczenia innym ich miejsca w szeregu.  Publiczne prowadzenie konsumpcji wystawnej zwiększa status społeczny jednostki dokonującej konsumpcji, zwłaszcza jeżeli dopuszcza swą grupę wsparcia do współuczestniczenia w klimacie luksusu. Nie chodzi tu tylko o średniowiecznego wodza, który zapraszał na wystawne uczty i obadrowywał swą drużynę drogimi prezentami, cementując w ten sposób swą jakbyśmy to współcześnie określili grupę trzymającą władzę, ale również o nas. Gdy samochód staje się nie tylko środkiem przemieszczania (co samo w sobie jest luksusem), ale również pokazania gorzej uposażonym miejsca w szeregu myślimy o barierach odgradzająych jedne warstwy od drugich oraz cementujących przyjaźnie ludzi o podobnym poziomie konsumpcji. Dopóki są to bariery poparte li tylko zwyczajem towrzyskim, a nie wynikają z siły prawa lub środków przyznawanych przez państwo dopóty w większości nie ma się o co burzyć (choć warto się czasem śmiać). Talent i praca przedrą się z czasem.

Konsumpcja to nie jest też złowroga autonomiczna siła. Konsumować można głupio lub mądrze. Od Ciebie zależy co i jak konsumujesz. Wolność to konsumpcja poniżej twoich możliwości. Będąc w takiej sytuacji zawsze jeśli zechcesz możesz konsumować więcej. W wypadku kryzysu, przednówka lub innej suszy masz rezerwy, nie wchodzisz w zależności, które obniżają twój status, lub nie przeżywasz stresów związanych z niezapłaconymi rachunkami. Konsumując możesz sobie szkodzić. Nie tylko fizycznie, jak w przypadku zbyt dużej ilości alkocholu, ale również społecznie.  Różne społeczeństwa i grupy społeczne mają różne normy dotyczące pożądanej konsumpcji. Chcąc czy nie chcąc konsumując określamy się społecznie, towarzysko i ideologicznie.

Kanony pożądanej konsumpcji wystawnej zmieniają się z czasem.  Kiedyś wśród arystokracji modnym było mieć własne obserwatorium, lub przynjamniej gabinet skamielin, albo ryciń, napisać lub silić się na napisanie pracy naukowej. Dziś w Polsce jesteśmy chyba na etapie willi podkreślającej naszą majętność i wyjątkowość, luksusowej bryki natychmiast i codzień odróżniającej nas od plebsu, dzieci w prywatnej szkole, czym udowadniamy, że cenimy wartości wyższe, oraz zagranicznych wakacji pokazujących nasze obycie. Każdy czas ma swój duch. Polacy po latach biedy starają się naśladować swych zachodnich odpowiedników. Wyrafinowana i luksusowa konsumpcja to jest to!

Możemy tworzyć grupy towarzyskie o odmiennych kanonach wartości, gdzie wstydem jest pokazać się w markowym ubraniu, zegarku za 60 tysięcy lub więcej Euro, itp. Ale choć będą to cenne próby kontestacji, tworzyć jednak będą tylko niszowe, alternatywne hierarchie wartości.  Sprzedawcy dóbr i usług budują w nas przekonanie, że konsumując ich towary i usługi nie tylko konsumujemy, ale stajemy się kimś innym zarówno pod względem autopercepcji jak i w odbiorze społecznym. Mają rację. Facet w gumofilach z jabolem w ręku, oraz facet w drogim samochodzie z piękną kobietą to nie jest jadłospis, lecz klasyfikacja społeczna ugruntowana w najgłebszych bilogicznych podstawach ludzkich zachowań.

Ale konsumpacja nie ma pełnego automatyzmu w określaniu autowizerunku, oraz pozycji społecznej. Ty i ja mamy świadomość, więc to od nas w pewnym zakresie zależy autowizerunek, oraz jak budujemy nasze relacje ze społeczeństwem. Jeśli nasza umiejętność konstrukcji siebie organiczona jest tylko do nabywania najdroższych mainstreamowych produktów i usług to źle wykorzystujemy posiadane zasoby materialne, oraz w niewielkim stopniu korzystamy z własnej inteligencji.

1 comment… add one
  • iwan Jul 1, 2009, 2:12 pm

    Świetna praca! Bardzo dobrze napisana i trafiona.

Leave a Comment