Likwidacja abonamentu – melduję sukces.
Nie lubię narzekać wolę działać. Pieć lat temu zacząłem pracować nad zlikwidowaniem abonamentu RTV. Moim narzędziem była dyskusja publiczna. Udało mi się dotrzeć do polityków i dziennikarzy z hasłem likwidacji abonamentu, a za ich pośrednictwem do obywateli, którzy uwierzyli, że abonament to niesprawiedliwy i nieegzekwowalny podatek.
Dziś politycy mają do wyboru dwie ścieżki. Albo zalegalizują zachowania większości Polaków i zlikwidują abonament. Albo staną przeciw większości obywateli i będą starać się przywrócić ściągalność abonamentu w obecnej lub nowej formie. Ja ich namawiam do likwidacji abonamentu. Dziś konsumenci z własnego wyboru płacą abonament prywatnym nadawcom – w zamian otrzymują coraz bogatszą ofertę programową. W takim świecie płacenie pod przymusem państwa podatku od telewizora przeznaczanego na coraz rzadziej oglądaną TVP jest coraz mniej zrozumiałe. Ale politycy mogą się też starać przywrócić ściągalność podatku od telewizora. Ci którzy to spróbują mają szanse przejść do historii jako politycy, który pierwsi wywołali w Polsce zorganizowany bunt podatników. Jestem na tyle przekonany o potencjale buntu, że politykom lub urzędnikom rozważającym przywrócenie ściągalności abonamentu proponuję: odważcie się, a ja z dziką radością zorganizuję kampanię przeciwko każdemu politykowi lub urzędnikowi, który opowie się za przywróceniem abonamentu.
Jest to dobra chwila, by spytać się czy warto było przez pięć lat poświęcić sporo czasu i energii, by rozpętać i prowokować dyskusję o likwidacji abonamentu? Warto było! Jest teraz szansa, że w Polsce zastanowimy się co stanowi misję państwa w mediach i jak ją realizować w nowoczesny sposób. Może zamiast marnowania naszej kasy na dalsze trwanie mediów państwowych w starej formie państwo polskie będzie zamawiać, finansować i rozliczać wykonanie konkretnych zadań misyjnych. I może teraz rozpęta się dyskusja o tym czym jest i czym powinnia być misja państwa w mediach. Ta fascynująca i pożyteczna dyskusja będzie dyskusją o tym co stanowi kulturę polską. A to jest o wiele ciekawsza i bardziej twórcza dyskusja niż ta, którą prowokowałem i toczyłem przez ostatnie pięć lat






