Mój głos za JOW

Olać wybory. A tak konkretnie to olać wybory jeśli politycy nie dadzą nam tego co chcemy. Ja już wymyśliłem co chcę. Do niedawna byłem obowiązkowym obywatelem. Głosowałem we wszystkich wyborach, bo uważałem, że tak należy, że tak postępuje prawdziwy obywatel, i trzeba gnojków trzymać z dala od władzy. W rezultacie stratny byłem podwónie. Ci "moi" mieli moje postulat gdzieś.  A wybory i tak wygrywali ci na których nie głosowałem. Ale już basta. Od dziś jestem świadomym obywatelem, obywatelem świadomym siły mojego głosu. Drodzy politycy kandydujący do Sejmu nie nabierzecie mnie już na poczucie obowiązku. Jeżeli chcecie mojego głosu to zrobicie to co ja chcę: zobowiążecie się jasno i bezapelacyjnie wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze. A jeśli takiego zobowiązania nie podejmiecie to oddam głos nieważny z dopiskiem „chcę głosować na osobę, a nie na partyjne listy”. Powyższa oferta jest ważna w najbliższych i każdych kolejnych wyborach, aż do skutku.

Będę się upierał przy tej ofercie, ponieważ bardzo chcę głosować na osoby, a nie partyjne listy. Chcę, by posłowie odpowiadali przed mną, a nie przed klikami dzierżącymi władzę w partiach. Chcę wybierać jednego posła w małym okręgu i śledzić dobre i złe uczynki posła z mojego okręgu przez całą kadencję. Chcę, by o tym kto utworzy rząd decydowali wyborcy, a nie politycy w ukrytych przed nami negocjacjach koalicyjnych. 

Owszem wiem, że mój bojkot wzmocni, te partie których bardzo nie lubię za marnowanie szansy na sprawiedliwą i dynamiczną Polskę i za robienie z mojej Polski zaścianka. Ale nie dam się nabrać tym innym rzekomo oświeconym politykom na ich billboardy i reklamy kupione za moje pieniądze. Nie dam się nabrać na międzypartyjne transfery, oraz spadochroniarzy zrzucanych do różnych okręgów według Ich widzimisiów. Chcą mój głos? To niech załatwią nam jednomandatowe okręgi wyborcze. W innym razie niech nie liczą, że moim głosem zdobędą władzę, ministerstwa, miejsca  w radach nadzorczych, oraz prawo do codziennego ględzenia z telewizora.

Nie jestem sam. Jest nas wielu. Zdecydowana większość Polaków chce głosować na osoby, a nie na partyjne listy. Nie wszyscy są tak zdeterminowani, by z karty wyborczej uczynić list opatrzony dopiskiem „chcę głosować na osobę, a nie na partyjne listy”. Ale będę ich prosił i namawiał, by do urny wrzucili głos nieważny z napisem „chcę głosować na osobę, nie na partyjne listy”. Nie uda się od razu? Nie szkodzi jestem młody i jeśli będzie trzeba, będę namawiał Polaków do złożenia politykom oferty „nasz głos za jednommandatowe okręgi wyborcze” w wielu kolejnych wyborach.

4 comments… add one
  • slawekk Sep 25, 2007, 10:55 pm

    Uwaga:
    „chcę głosować na osobę, a nie na partyjne listy” nie kojarzy sie automatycznie z jednomandatowymi okregami wyborczymy. Proponuje: “Zadam jednosobowych okregow wyborczych – chcę głosować na osobę, a nie na partyjne listy”.
    Pytanie:
    Zalozmy ze 1 mln osob tak zrobi. Czy jest jakas szansa, ze to sie uwidoczni w formie innej niz informacja, ze 1 mln osob dalo glos niewazny? Technicznie, jak politycy sie dowiedza, ze bylo tyle takich dopiskow do niewaznych glosow?

  • Pawel Dobrowolski Sep 26, 2007, 8:42 am

    Czy gdyby 1 mln osob zbojkotowalo wybory to zostana zauwazone? Jesli poprzestana na samym bojkocie to nie zostana zauwazone. Co najwyzej niektorzy czlonkowie komisji opowiedza swoim partyjnym zwierzchnikom, i znajomym.
    Bojkotujacy musza glosnio mowic o swoim bojkocie rodzinie, przyjaciolom i znajomym. Sam bojkot poprzez napisanie na karcie “chce glosowac na osobe nie na partyjna liste” jest aktem symbolicznym – ale nie jest komunikatem.
    Co do samego hasla masz racje – nie oddaje w calosci naszego zadania – ale ma to byc tylko krotkie haslo do napisania na karcie wyborczej i ktore zmiesci sie na koszulce – chce w tym tygodniu zamowic 100 lub 200 takich koszulek – to ze chodzi o jednomandatowe okregi wyborcze mozna dodac w rozmowie, na stronie internetowej i artykule prasowym.

  • Krzysztof Nędzyński Oct 3, 2007, 3:22 pm

    Przyłączam się do Pana akcji, z lekką modyfikacją.
    Ja będę pisał do wszystkich kandydatów z mojego okręgu wyborczego, których emaile znajdę w internecie albo na plakatach wyborczych z tekstem w stylu:
    “Zagłosuję na najbardziej wiarygodnego kandydata, który publicznie zobowiąże się do forsowania w Parlamencie spraw na których mi zależy, a są to:
    1. nowelizacja ustawy o referendach zobowiązująca (a nie tylko dająca prawo) Sejm do rozpisywania referendum na wniosek 500 tys. obywateli; wprowadzenie poprawki do tej ustawy, że podpisy poparcia pod wnioskiem o referendum można składać w internecie, najlepiej poprzez oficjalny serwis państwowy np. http://www.referendum.gov.pl
    2. stosowanie procedury publicznego wysłuchania w przypadku ważnych i kontrowersyjnych ustaw
    3. zmiana ordynacji wyborczej do władz lokalnych na większościową – wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rady gminy, powiatu i sejmiku wojewódzkiego (na początek).
    Czy zobowiązuje się Pan/Pani do reprezentowania tych sprawy w Sejmie, jeśli zostanie Pan/Pani wybrana?”
    Jeśli mi ktoś odpowie, to jego odpowiedź zamieszczę na blogu. Jeśli nie odpowie też o tym napiszę. Przed wyborami ogłaszę na kogo głosuję i dlaczego.
    Poza tym namawiam wszystkich znajomych do robienia swoich “wishlists” i podsyłania ich kandydatom z podobną do mojej propozycją. Jeśli politycy i massmedia uciekają od merytorycznej kampanii, zmuśmy ich do niej!
    Teraz, przed wyborami, jest jedyna chwila by na politykach wymóc coś sensownego. Potem będzie na nich bacik w postaci własnej obietnicy wyborczej. Lepsze to niż bojkot, który nie wyjdzie poza członków obwodowych komisji wyborczych.

  • Pawel Dobrowolski Oct 5, 2007, 9:52 am

    Krzysztof,
    Swietny pomysl z tymi “wish lists”. Niech te ch… wiedza, ze my mamy wlasne pomysly na Polske i nie czekamy z rozdziawionym gebami na ich pustoslowie.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Pawel Dobrowolski

Leave a Comment