Utknęliśmy we wschodnio europejskiej biedzie

Na dobre utknęliśmy we wschodnio europejskim peryferium gospodarczym. Przez rozdawnictwo kasy i psucie rynku za SLD w latach 1993-1997 oraz politykę ciepłej wody za PO przestaliśmy przeganiać w rozwoju sąsiadów. UE i bliskość Nimiec dają nam jeszcze podtrzymanie konsumpcji. Ale możemy już sobie powiedzieć nie wykorzystaliśmy w pełni szans rozwoju, które mieliśmy w ostatnim ćwierćwieczu.

W 1989 r. w obliczu bankructwa PRL byliśmy pierwszym państwem naszego regionu, które wprowadziło rynek, deregulowało i prywatyzowało. Dzięki tej śmiałej polityce odskoczyliśmy od innych państw regionu. Potem ze strony polityków nastało głównie psucie. Co prawda wstąpienie do UE dało nam kilkuletni impuls rozwojowy, który maskuje konsekwencje polityki ciepłej wody – ale impuls ten pozwala już tyko unikać głębszego utkwienia w koleinach niedorozwoju naszego regionu.

Poniższy wykres daje różnicę w tempie wzrostu Polski oraz średnim wzroście państw naszego regionu. Za każdym razem gdy linia na wykresie jest wyższa od zera rośniemy szybciej niż przeciętna dla innych państw naszego regionu:

Źródło: Rocznik Statystyczny, GUS różne wydania

Do średniej dla państw naszego regionu włączyłem: Białoruś, Bułgarię, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Rosję, Rumunię, Słowację, Słowenię, Ukrainę, Węgry. Tu pod tym linkiem masz plik z danymi, obliczeniami i wykresami.

Skąd taka dynamika na wykresie? Socjalizm zbankrutował najpierw w PRL. Potem w reszcie obozu socjalistycznego. W 1988 i 1989 nie mieliśmy wyboru musieliśmy zacząć tworzyć rynek. Skończenie z absurdalnymi rygorami PRL, prywatyzacja i ucięcie dotacji do niewydajnych firm uwolniło inicjatywę Polaków. Zaczęliśmy pomimo trudów reform odjeżdżać pozostałym państwom naszego regionu.

Socjalizm w pozostałych państwach naszego regionu zbankrutował kilka lat później niż u nas, więc i reformy zaczęli później. Wzrost przyspieszył również u nich. Ale pomimo ich reform przez całe lata 90te nasza gospodarka rosła szybciej niż przeciętna dla pozostałych gospodarek naszego regionu.

Niestety w 1993 pod hasłami wrażliwości społecznej do władzy doszło SLD i uchwaliło przywilej wcześniejszych emerytur oraz dożywotnie renty dla każdego kto chciał symulować chorego, spowolniło prywatyzację, by dać kolesiom szanse dorobić się na styku państwowego i prywatnego, podniosło podatki, oraz rozpoczęło masowe dotowanie rolnictwa, kopalń, hut, poczty, kolejnictwa i stoczni. Wytraciliśmy pęd rozwojowy. Pozostałe państwa regionu zaczęły nas gonić (różnica w wzroście PKB pomiędzy Polską a regionem stała się ujemna – na powyższym wykresie spadła poniżej linii zero).

Po 2004 na chwilę odjechaliśmy państwom naszego regionu. Korzystamy na bliskości Niemiec, które szybko rosną, korzystam też na tym, że niektórych państw z naszego regionu nie ma w UE oraz na tym, że w latach 2008-2009 kryzys mocno dotknął kilka państw naszego regionu. Ale nawet z tymi przewagami od dwóch lat rośniemy w tempie podobnym do tempa innych państw naszego regionu.

Dlaczego tempo rozwoju jest tak ważne? Wystarczy porównać Polskę i Ukrainę. Poniżej widzisz dochód narodowy na głowę Polski podzielony przez dochód narodowy na głowę Ukrainy:

Źródło: IMF, World Economic Outlook database, fall 2014

Na początku lat 90ych o czym mało kto pamięta Ukraina i Polska były państwami o podobnym poziomie dochodu na głowę. Ale Ukraińcy zupełnie zmarnowali swoją szansę, a my tylko częściowo. W rezultacie dochód w Polsce jest dziś 2,5 do 3 razy wyższy niż na Ukrainie. To ma konkretne przełożenie na życie ludzi. Ukraińcy nie mają na socjal, nie mają na armię, mają problemy.

Jeśli chcesz przykład mniej drastyczny to porównaj PKB na głowę Polski oraz Węgier:

Źródło: IMF, World Economic Outlook database, fall 2014

W latach 80ych Węgrom żyło się znacznie lepiej niż Polakom. Węgrzy swoje pierwsze reformy rynkowe zaczęli jeszcze za socjalizmu w latach 70ych. Byłem tam w latach 80ych jako dziecko. Kontrast był niesamowity. Pełne półki w sklepach. Zachodnie kolorowe stacje benzynowe. No i z perspektywy dziecka guma do żucia, taka kolorowa w kulkach, której nigdy przedtem nie widziałem oraz zobaczyłem pierwszy w życiu motocykl Hondy – naprawdę robił wrażenie w porównaniu do polskich motocykli. Ale później Węgrzy spoczęli na laurach. Skutek jest taki, że dziś dochód na głowę w Polsce i na Węgrzech jest bardzo podobny.

Z biednymi i słabymi państwami nikt się nie liczy. Dziś co prawda jeszcze zadzieramy nosa. Uważamy się za zieloną wyspę. Niektórym się nawet wydaje, że jesteśmy średniej rangi mocarstwem europejskim. Niestety każdy naród ma tyle wpływów ile wypracuje środków materialnych, politycznych i wojskowych. W tej kolejności – silna gospodarka daje wpływy i pozwala utrzymać silną armię. A bliżej lodówki i indywidualnego zadowolenia: każde społeczeństwo konsumować może tyle ile wypracuje.

My niestety straciliśmy sprzyjającą nam dekadę. Za Donalda Tuska jedz, pij i popuszczaj pasa. Na razie, żyjemy w czasach małej stabilizacji. Nie reformujemy, a konsumujemy, nasz dług rośnie. Na razie nasz dochód na głowę jest przeciętnie trochę lepszy niż w innych państwach naszego regionu:

Źródło: IMF, World Economic Outlook database, fall 2014

Ale jeśli z unijnym dopalaczem i bliskością Niemiec to jest tyle na ile nas stać w dobrych czasach to obawiam się, że następna dekada będzie rozczarowaniem…

0 comments… add one

Leave a Comment