Po raz pierwszy od kilkuset lat mamy szansę uczynić Polskę dynamicznym, sprawiedliwym i znaczącym krajem. Niestety szansę tę marnujemy. Praca i talent cały czas znaczą za mało, a układ i dojście za dużo. Spoza cienkiej otoczki demokracji wyzierają niezmienione mechanizmy władzy. Urzędnicy i politycy cały czas rządzą tłumem poddanych. Nieliczni obywatele wśród Polaków czują się w Polsce coraz gorzej. Natomiast klienci polityków żyjący z naszych podatków mają się dobrze i szykują do kolejnych skoków na kasę w celu przejedzenia naszej przyszłości.
Sami sobie jesteśmy winni. Tak drogi czytelniku, to twoja wina. Demokracja i rynek to tylko narzędzia. Jeżeli z nich nie korzystasz to tracisz prawo do bycia szanowanym obywatelem i klientem. Nie możesz winić polityków i urzędników, gdy sam im pozwalasz traktować się jak poddany. Nie możesz winić seniorów rodem z PRL za wyszarpanie strajkami i blokadami kasy z kieszeni młodych podatników oraz za przejadanie przyszłości Polski, gdy nie zorganizowałeś się z sobie podobnymi w obronie naszej przyszłości. Nie masz prawa być traktowany jak obywatel przez urzędnika i szanowany klient przez usługodawcę, gdy w obliczu chamstwa i nieuczciwości jesteś potulny.
A racz zauważyć, że klimat geopolityczny po raz pierwszy od 20 lat zaczyna się pogarszać. Wysokie ceny surowców dały Rosji mocarstwowy odlot. Przyszłość Gruzji i Ukrainy są niepewne. Unia Europejska zamiast wspólnie negocjować dostawy energi z Rosją podzieliła się. Włochy, Węgry i Austria już podpisały dwustronny umowy energetyczne z Rosjanami. Niemcy zrobią to niedługo. Z rosyjskimi biznesmenami przyjdą, rosyjscy szpiedzy i rosyjskie pieniądze, które będą korumpować naszych polityków.
Czasu na stworzenie Polski naszych marzeń jest coraz mniej. Niestety zamiast wprowadzić ordynację większościową, obniżać podatki i deregulować gospodarkę czcimy truchło XIX wiecznego patriotyzmu, lustrujemy, tropimy agentów, oraz fascynujemy się wymianą politycznych obelg.
Jesteś obywatelem (a przynajmniej możesz nim być), a Polska jest nasza (a przynajmniej może być). Nie wystarczy raz na cztery lata dać głos w wyborach, o swoją przyszłość musisz się troszczyć codzień na każdym kroku.






