Zamiast straszyć nowymi technologiami trzeba nauczyć się z nimi żyć: korzystać z tego co oferują i minimalizować negatywne konsekwencje. Ale gdybyś słuchał „ekspertów” to byś truchlał. Truchlał na wieść o samobójstwach młodzieży spowodowanych socmediami.
W rzeczywistości pomimo pojawienia się i rozwoju socmediów samobójstwa młodzieży w Polsce od dwóch i pół dekad są stabilne. Jedyne co się zmienia to metody liczenia samobójstw, które kładą nacisk na wyliczenie ich więcej. Tak jak z rzekomą epidemią autyzmu: zmieniono definicję, zmieniły się liczby – a niedouczeni dyskutują o epidemii autyzmu.
Poniżej wykres zamachów samobójczych młodych osób (wiek 0-24) zakończonych zgonem. Dwie dekady temu i obecnie zgony ze samobójstw młodych są na podobnym poziomie. Po drodze widać spadek po 2004 oraz wzrost po 2013. Spadek wynika z tego, że po przystąpieniu do UE z Polski wyjechało ok. 2 miliony osób, w tym rodziny z dziećmi – byli tutaj w danych, ale nie było ich w Polsce. Wzrost po 2013 wynika z nowej metodologii zbierania danych o samobójstwach.

Źródło: samobójstwa policja, ludność wg wieku Eurostat /p>
Bardziej szczegółowe dane dają mniej więcej ten sam obraz: spadek samobójstw młodych po wejściu do UE (wyjechali nie popełniali tu samobójstw) oraz wzrost po 2013 (nowa metoda bardziej nastawiona na zliczanie samobójstw). Poniżej widzisz zobrazowanie prób samobójczych zakończonych zgonem na grupach wiekowych młodzieży 13-18 lat oraz 19-24 lat.

Źródło: samobójstwa policja, ludność wg wieku Eurostat /p>
Panikujący na tle mediów społecznościowych skonfrontowani z danymi z których nie da się wyczytać wzrostu samobójstw w związku z upowszechnieniem socmediów odpowiadają, że samobójstwa nie są jedyną miarą dobrostanu młodzieży. Są na przykład próby samobójcze nie zakończone zgonem. Owszem są. Rosną. Lecz rosną liniowo dopiero po zmianie metodologii zgłaszania i zliczania samobójstw:

Źródło: samobójstwa policja, ludność wg wieku Eurostat /p>
Niektórym jednostkom oraz małym grupom o specyficznych podatnościach technologie dostępne przez ekran mogą szkodzić. Ale nie ma danych o populacyjnej szodliwości ekranów, internetu, socmediów, itp. Większość badań z tego nurtu jest słaba jakościowo. Jak donosi The Lancet badania wpływu socmediów na zdrowie psychiczne młodzieży często mają:
Źródło: Karen L Mansfield, Sakshi Ghai, PhDa,b ∙ Thomas Hakman, MSca ∙ Nick Ballou, PhDa ∙ Matti Vuorre, PhDa,c ∙ Prof Andrew K Przybylski, From social media to artificial intelligence: improving research on digital harms in youth. The Lancet, Volume 9, Issue 3, p194-204, March 2025
Typowe badanie z wynikami straszącymi socmediami zawiera samoraportowane zliczenie czasu przez ekranem skorelowane z pytaniami o to jak się czujesz. Bez rozróżnienia czy przed ekranem rozmawiasz z babcią czy z pedofilem. Bez sprawdzenia jak grupa badana różni się od populacji ogółem.
Dobre badania publikowane przez poważnych ludzi jak np. opublikowana przez American Psychological Association analiza 33 przyzwoitych badań z lat 2015-2019 stwierdza, że:

Zamiast wzbudzać u rodziców poczucie winy: że dzieci korzystają z elektroniki zachęcajmy by zastanawiali się jak mogą z nich korzystać lepiej i w jakiej proporcji do innych zajęć. Bo owszem w internecie jest sporo zagrożeń, np. pedofile, złe wzorce zachowań i narkotyki. Ale w parku również można spotkać pedofila, a w szkole kupić narkotyki. Z tego powodu nikt rozsądny nie zamyka ani parków, ani szkół.
Jest też OK, że niektórzy rodzice ograniczą swoim dzieciom dostępu do socmediów. Ich prawo. Ale jeśli państwo wprowadzi zakaz socmediów dla młodzieży, to tak naprawdę wprowadzi dla nas wszystkich obowiązek legitymowanie się przed skorzystaniem z internetu. Czy na pewno chcesz zanim przeczytasz twittera czy skrytykujesz kogoś w socmediach musieć zweryfikować się w rządowym mechanizmie identyfikacji użytkownika internetu? Czy pewien jesteś, że gdy będziesz chciał skrytykować rządowego polityka to system pozwoli ci zalogować się do internetu?!
Jedną z korzyści z paniki moralnej wokół ekranów i socmediów jest, że przestali już straszyć graniem w Dungeons & Dragons oraz słuchaniem heavy metalu czy też graniem w gry komputerowe, które miały wypaczyć mnie i mojego brata, gdy dorastaliśmy w latach 1980ych i 1990ych. Brat długo grał w Dooma i o dziwo nie został seryjnym mordercą. Jeśli jesteś młodszy niż ja to może miałeś być wykolejony przez subkulturę gotów i emo. Natomiast pokolenie moich rodziców miało wykoleić słuchanie jazzu i big beatu. Wyrośli na spoko ludzi.
Zmiany technologiczne nieustanie przemieniają dzieciństwo i dorastanie powodując obawy o psychologiczne szkody wśród młodzieży. To normalne. Co pokolenie nowe obawy. Ale zdecydowanie powinniśmy się opierać robieniu z panik moralnych ustaw ograniczających wolność każdego.







Przeczytałem właśnie Twój tekst Pawle. Myślę, że jest wart szerszego przeanalizowania. Będę cytował obszernie żeby nie uronić zbyt wiele sensu. Komentarz długi więc może łatwiej będzie czytać sformatowany dokument: https://nickel-square-1d4.notion.site/Czy-nie-ma-pewno-ci-to-to-samo-co-nie-ma-ryzyka-30e3c10fec7180f7bcf4dce8cd641d57?source=copy_link
> „W rzeczywistości pomimo pojawienia się i rozwoju socmediów samobójstwa młodzieży w Polsce od dwóch i pół dekad są stabilne. Jedyne co się zmienia to metody liczenia samobójstw, które kładą nacisk na wyliczenie ich więcej. Tak jak z rzekomą epidemią autyzmu: zmieniono definicję, zmieniły się liczby – a niedouczeni dyskutują o epidemii autyzmu.”
>
Jeszcze raz kluczowy fragment.
> „Jedyne co się zmienia, to metody liczenia samobójstw”.
>
Nieprawda. I to widać nawet na wykresach zamieszczonych przez Ciebie.
1. **Liczba samobójstw zasadniczo się nie zmienia** (mimo że zmieniono metody raportowania w 2013 i 2017).
2. **Liczba prób samobójczych wzrosła od 2013 prawie 6x.** Tu też zmieniono metody raportowania w 2013 i w 2017 r. A jednak wzrost odnotowano w zakresie tylko tej jednej statystyki. Już samo to “rozwarcie” mogłoby być punktem zahaczenia do ciekawej analizy (więcej dzieci chce na siebie zwrócić uwagę, ale w rzeczywistości nie chce się zabić?). To na razie zostawimy.
Wróćmy do tego roku 2013. Liczba zamachów samobójczych zaczęła rosnąć po 2013. Przedstawiasz to tak jakby sama zmiana metodyki miała wpływ na wzrost. Otóż zmiana metodyki liczenia oczywiście może mieć wpływ na wyniki, ale wtedy zobaczysz skokową zmianę właśnie w roku zmiany metodyki lub następującym po nim (być może był taki mały efekt w 2014), a nie stabilny wzrost przez przez 12 lat. Jeśli po zmianie metodyki przez kolejne 12 lat masz ciągły przyrost (wcześniej nieobserwowany), to masz dwa wyjścia: (1) upieranie się, że to kwestia zmiany metodyki raportowania, (2) poszukanie innej przyczyny.
Tak się składa, że okolice 2013 roku, to początek masowej adopcji smartfonów i mediów społecznościowych w Polsce. Zaznaczane przez Ciebie na wykresach momenty powstania Facebooka czy Yt, są zupełnie irrelewantne. W 2004 prawie nikt nie korzystał z Facebook. A już na pewno nie w Polsce. Znaczenia statystycznego nabierają te technologie dopiero w momencie masowej adopcji na urządzeniach przenośnych (mogę odrębnie wyjaśnić dlaczego akurat na urządzeniach przenośnych). W każdym razie ten moment masowej adopcji rozpoczyna się gdzieś w 2011-2012 (łatwo to zweryfikować w danych sprzedażowych dot. urządzeń, do tego dochodzi rozwój sieci 3G – chyba od 2013).
Biorąc te czynniki pod uwagę powinniśmy się interesować rozpoczęciem potencjalnych zmian gdzieś w okolicach 2012-2014 (lub nawet później, bo widoczne efekty mogą pojawiać się z opóźnieniem względem samej adopcji).
Nałożysz sobie wyżej wymienione refleksje na wykres i nagle nasuwa się inna interpretacja. Oczywiście korelacja to nie przyczynowość, ale (znów!) tworzy się jakiś obszar do ciekawej pogłębionej analizy. I właśnie takie analizy zajmują teraz wielu badaczy. Zaznaczam jednak, że badacze Ci nie kwestionują zachodzenia jakichś negatywnych zjawisk, tylko relację przyczynową pomiędzy używaniem social mediów (czy technologii ekranowych), a tymi negatywnymi zjawiskami.
No więc teraz przejdźmy do tych badań.
Pierwsze z cytowanych przez Ciebie badań jest owszem z Lanceta, ale to “Personal view”. Niuans, ale warto to podkreślić. Ten tekst jest w ogóle wartościowy jako postulat poprawy metodologii badań (z resztą taki cel stawiają sobie autorzy w kontekście AI), no ale też nie przesądza przecież, że tego efektywnego efektu nie ma.
Jako przykładowe limitations wskazują autorzy na różnych płaszczyznach?
> **Theory and research questions**
• Theory lags behind technology innovation
• Theory focuses on technology use in isolation
>
> **Samples and datasets**
• Existing cohort data contains largely outdated and coarse media-use measures
• Research overwhelmingly focuses on young people in high-income countries
• Mental health measures have poor generalisability
>
> Constructs and measures
• Screentime comprises a myriad of different uses
• Perceived use differs from recorded use
>
To wszystko prawda. Ale wyciągać z tego wniosek, że:
> “Większość badań z tego nurtu jest słaba jakościowo. “
>
No nie. Nie ma tu relacji wynikania.
Dalej jako przykład dobrego badania wskazujesz to które pasuje do Twojej tezy. Szkoda, że to badanie na danych z lat 2015-2019. Na marginesie dodam, że sam też nie uniknąłeś mieszania wątków Personal view dotyczy *social mediów*, a ta metaanaliza dotyczy *screen time*. To są oczywiście tematy, które się pokrywają, ale tylko w pewnym stopniu.
Rozumiem, że masz swoją hipotezę, ale otwórz się na alternatywną. Złap sobie przegląd badań z raportu “[Social Media Is Harming Young People at a Scale Large Enough to Cause Changes at the Population Level](https://osf.io/xsje9/files/hmf8e)” 2026. Autorzy grupują argumenty z dostępnych badań w kilka grup. “Samoraportowanie” to tylko pierwsza linia argumentacji. Ale mamy przecież też wewnętrzne dokumenty firm z branży, badania podłużne, randomizowane próby z redukcją czasu użytkowania wreszcie nawet eksperyment naturalny. Naprawdę warto zerknąć na coś takiego na kontrze do opinii ludzi, którzy idą do Mety żeby prosić o hajs na badania (zerknij na conflict of interest autorów tego pierwszego personal view).
I wreszcie retoryka.
1. Przedstawiasz fałszywą dychotomię – albo panikujemy albo zbagatelizujmy. No nie.
2. Argument z analogii do panik moralnych z przeszłości też naciągany. Pomijam już, że samo sformułowanie “panika moralna” w zasadzie ustawia dyskusję. Ale co ważniejsze, muzyka i papierowe RPG nie są w najmniejszym stopniu podobne do social mediów. O grach komputerowych trzeba byłoby odrębnie.
3. Pisząc o “rządowym mechanizmie identyfikacji użytkownika internetu” panikujesz bardziej niż rodzice dziecka bojący się depresji jedynaka. W Australii obowiązek weryfikacji nałożono na platformy. I to jest w ogóle fajny precedens. Pewnie pojawią się różne praktyki i wreszcie można będzie liczyć na jakiś sensowny standard branżowy.
Dziekuje za komentarz. Pozwole sobie pozostac w uprzejmej niezgodzie.
1. Zmienila sie metodoa liczenia – to wiemy – nie dowiedziono ze pogorszyl sie z powodou socmediow stan psychiczny mlodziezy.
Zmiana metodologii spowodowala zmianę społeczną. O próbach samobójczych mówi się bardziej otwarcie, sprawia, że są one rzadziej ukrywane przez rodziny pod nazwą „nieszczęśliwego wypadku”.
Niektórzy spekulują o „efekcie Wertera” częstsze opisy prób samobójczych w mediach mogą prowadzić do naśladownictwa, szczególnie wśród młodych.
Co istotne w dacie zmiany metody jednorazowo wzrosły samobójstwa oraz rośnie cały czas liczba prób samobójczych.
Gdyby socmedia tak źle wpływały na młodych to by rosły cały czas również samobójstwa.
A w danych mamy stabilną liczbę samobójstw oraz rosnącą liczbę prób samobójczych.
Bardziej spójne jest to ze zmianą społeczną a nie ze złym wpływem socmediów.
2. Jeśli zamiast argumentow przerzucamy się autorytetem tekstow to Haidt, którego tekst przytaczasz od lat straszy powolujac się na slabe badania.
To ja tez przytocze tekst, tekst o metodzie Haidta:
https://reason.com/2023/05/30/not-every-study-on-teen-depression-and-social-media-is-bad-only-most-of-them/
a tu cytat z owego tekstu:
“I argued that the majority of the 301 papers cited in his document are garbage. I went through each category of studies on Haidt’s list, chose the first one that studied social media and depression to get a random sampling, and then showed that they were so embarrassingly bad as to be completely useless. They were guilty of coding errors, fatal defects hidden in mid-paper jargon, inappropriate statistics, longitudinal studies that weren’t longitudinal, experiments in name only, and red flags for hypothesis shopping and p-hacking….”
3. Refleksje kontra dane to metoda straszących socmediami.
Tak dane czasem są trudno dostępne – ale twierdzenie, ze wydaje, że socmedia w Polsce pojawiły się masowo w latach 2012-2014 i dlatego rosną próby samobójcze pozostaje tylko nieudowodnioną hipotezą (i mocno niespojna bo jeśli przez zly wpływ na stan mldoziezy rosna proby, to dlaczego nie rosna samobójstwa?).
Dobra nauka zajmuje czasu. Nawet by wstępnie zebrac i obrobić dane zajmuje czas. Tego typu tekst “Estimating the association between Facebook adoption and well-being in 72 countries” zauważa:
“We found no evidence suggesting that the global penetration of social media is associated with widespread psychological harm”
źródło: Matti Vuorre, Andrew K Przybylski, “Estimating the association between Facebook adoption and well-being in 72 countries”, Royal Society Open Science, 2023 Aug 9; Vol. 10, no. 8