Na wniosek Lewicy do projektu ustawy o sankcjach na Moskwę dopisano kolejne w naszym prawie ograniczenie wolności słowa:
Źródło: Projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego, uchwalony na pos. nr 52 dnia 07-04-2022
Jaki problem rozwiązuje to ograniczenie? Żaden. W Polsce nie było ani jednego prorosyjskiego mityngu czy demonstracji. W Niemczech i na Cyprze odbyły się mityngi Rosjan pod symboliką rosyjską. Pomijam, czy w demokracji takie mityngi są czy nie są problemem. Problemem jest zagraniczne finasowanie naszej polityki. Ale to temat na inny wpis na inny dzień. U nas nikt nie biega po ulicach z flagą z wymalowaną literą „Z”. Nie ma demonstracji za Rosją i przeciw Ukrainie.
Ten zakaz to pusty lans dwóch zamordystów z Lewicy, którzy udają, że coś robią przeciw Rosji. A tak naprawdę upodobniają nas do Rosji.
Jedyne dotychczasowe zastosowanie raszystowskiej symboliki w Polsce polegało na namalowaniu zwastyki na murze przy biurowcu, w którym mieści się centrala PiS. Co do treści to symboliczne przyrównanie PiS do Putina – w hasłach naszej opozycji codzienność. Co do formy to zniszczenie prywatnej własności. Nijak się ma taki happening do propagowaniu poglądów promoskiewskich. Promoskiewskość w tym happeningu to inwektywa, którą uczestnicy starali się przypisać PiS.
Zakaz zwastyki będzie w podobnych sytuacjach poręcznym narzędziem dla prokuratorów żądnych karier. Ustawowe stosowanie, używanie, propagowanie – nie wiadomo co to jest. Ale wiadomo, że wcześniej czy później ktoś z tego artykułu dostanie niepotrzebne zarzuty. Niepotrzebne dla oskarżonego. Potrzebne zlecającemu oskarżenie.
Nowy przepis penalizuje „używanie symboli wspierających”. Czytając przepis dosłownie jeśli opublikuję zdjęcie z rozbitym czołgiem moskiewskim z wymalowanym „Z” używam symbol wspierający! Podobnie jeśli napiszę Z=”jakakolwiek organizacja czy osoba której nie lubię”. Potem będę się w sądzie tłumaczył, że nie popierałem Putina, gdy chciałem kogoś znieważyć porównaniem do Putina.
Lewica przy okazji uchwalenia kolejnego zakazu wypowiedzi dezinformuje o rzekomych korzyściach nowego zakazu:
Zakaz ten nie ograniczy szerzenia rosyjskiej dezinformacji. Przybliży nas do stanu prawa w Rosji. Dezinformacja to działania bardziej subtelne niż bieganie po mieście z raszystowską flagą przyozdobioną zwastyką. Ustawa nie zatrzyma Janusza Korwina-Mikkego i Łukasza Warzechę. Dalej będą głosić swoje prorosyjskie brednie. W demokracji ich prawo. Chyba, że biorą kasę z Moskwy za głoszenie takich poglądów. Wtedy należy skazać za działalność agenturalną.
Ale nie lekceważ tego przepisu!!! Możemy się śmiać z dwóch zamordystów z Lewicy, którzy zaproponowali i przepchnęli niemądre ograniczenie. Możesz bagatelizować ustawę, która większości z nas nie dotknie. Ale takie zakazy przyzwyczają nas do tolerowania ograniczania wolności. Wychowują nas do sytuacji, gdzie zakazy to sposób reagowania władzy na otaczający nas świat. Tu jeden malutki zakazik. Tam następny. Wkrótce kolejny. Aż obudzimy się w państwie gdzie takie gamonie jak Maciej Kopiec z Markiem Rutką będą decydować co nam wolno, a czego nie wolno.