Interesy narodowe na szczycie UE

Dziś i jutro spotykają się przywódcy państw europejskich. Media opowiadają o ratowaniu Euro, pomaganiu Grekom i konieczności szybkiego działania. Wiedzą, że dzwonią, ale nie wiedzą  w którym kościele.


Po pierwsze, przedłużająca się niepewność i związany z nią spadek wartości Euro jest bardzo korzystny dla eksporterów ze strefy Euro. Teatr z chaosem jeszcze potrwa, gdyż spadek wartości Euro jest równoznaczny ze stymulowaniem eksportu strefy Euro.

Po drugie, istotą sporu jest sposób koordynowania gospodarek unijnych a nie niewypłacalność Grecji czy kurs Euro. We wspólnej strefie walutowej konieczne są albo transfery budżetowe których celem jest łagodzenie kosztu wydarzeń gospodarczych, które asymetrycznie dotykają poszczególne państwa,  albo podobna polityka podatkowa i budżetowa oraz podobna wydajność poczególnych gospodarek. Wybór jest prosty: albo wspólny budżet dzielony przez polityków z Brukseli, albo mechanizm wymuszania prowadzenia podobnej polityki gospodarczej. W innym wypadku, kraje członkowskie regularnie będą musiały przeprowadzać bolesne dostosowanie swoich gospodarek do gospodarki światowej, ale współczesny wyborca źle znosi takie dostosowania.

Po trzecie, spór o sposób koordynowania unijnych gospodarek jest sporem o podział korzyści z wprowadzeina Euro.   Niemcy niesamowicie skorzystali na Euro i stan ten chcą utrzymać. W przeszłości, gdy oszczędni Niemcy eksportowali „za dużo” tanich produktów do rozrzutnych południowców to południowcy obniżali wartość swojej waluty  i tym samym zwiększali swój eksport. Obniżało to standard życia Greków, ale ratowało wypłacalność Grecji, oraz było mało widoczne i zrozumiałe dla greckich wyborców. Teraz Niemcy od kilkunastu lat obniżają koszty pracy, eksportują coraz więcej, ale rozrzutni Grecy nie mogą już obniżyć kosztów swoich eksportów dewaluując drachmę bo za walutę mają Euro. Dostosowanie greckiej gospodarki musi mieć charakter albo wewnętrznej dewaluacji (nominalna obniżka płac) u południowców, albo zwiększenia konsumpcji (podwyżka płac) u Niemców. A w odróżnieniu od dewaluacji waluty decyzja o obniżce płac jest nie tylko bolesna ale i widoczna dla greckich wyborców. Na razie Grecy zamiast obniżać płace jak Łotysze i Irlandczycy, wolą krzyczeć, że to Niemcy powinni podwyższyć płace. Podobnie myślą Francuzi.

0 comments… add one

Leave a Comment