Minister Rostowski wybrał się jumać
Jest stary kawał o ekonomistach: kobieta dowiaduje się, że choruje na raka i zostało jej tylko sześć miesięcy życia. Lekarz w odpowiedzi na jej pytanie czy może coś zrobić by przedłużyć życie mówi: nie, ale zawsze może Pani ożenić się z ekonomistą. Kobieta pyta: a czy to coś da? Nie, ale te sześć miesięcy będą się wydawać wiecznością.
Podobnie jest z rozmową o długu publicznym. Jest to najlepszy sposób, by wywołać ziewanie, lub kliknięcie na krzyżyk zamykający okienko na komputerze. Ale mam tu drogi czytelniku coś co może Cię zainteresować choć dotyczy długu publicznego: oficjalne zadłużenie publiczne na głowę Polaka to ok 15.500 złotych. Ale suma oficjalnie podawanego oraz niezewidencjonowanego zadłużenia wynosi w przeliczeniu na jednego Polaka już ponad 68.500 złotych. Masz do spłacenia ok 70 tys złotych o których nikt Ci nie powiedział.
Drogie dzieci i przyszli podatnicy, podziękujcie Panu ministrowi Rostowskiemu, za podwyżki podatków, które czekają was w niedalekiej już przyszłości, bo obecny minister postanowił dziś przejeść oszczędności czynione na przyszłość, by ulżyć obecnym wyborcom.
Tak przez przypadek się składa, że wczoraj Instytut Sobieskiego opublikował mój tekst o prawdziwym poziomie długu publicznego – tekst podaje więcej informacji na temat długu, z którym jest jak rosyjskim dowcipie o jeba…. tygrysa: i smiszna i straszno. Gorąco polecam, choć jest tam kilkadziesiąt stron o długu.
Inne wpisy z cyklu "Nasz Drogi Dług":
Polska liderem konsumpcji – Choć my Polacy jesteśmy na dorobku, to wśród narodów świata jesteśmy jednym z liderów konsumpcji. Konsumpcja jako procent PKB jest w Polsce ponadprzeciętnie wysoka.
Żyć na kredyt, czy oszczędzać? – Życie na kredyt to transfer konsumpcji z przyszłości w teraźniejszość. Trochę dziś kosztem jutra zawsze można wydać ale w rozsądnych rozmiarach zwłaszcza jeżeli inwestujemy. Czy nasze obecne życie na kredyt jest rozsądne osądź sam.
Nasz Drogi Długu Publiczny! – Mija kolejny rok demokracji i rynku. I wszytko jedno czy ministrem finansów jest Balcerowicz czy Kołodko, czy rządzi SLD, czy PO jak co roku, jest Cię Nasz Drogi Długu Publiczny coraz więcej.
Czy Polska zbankrutuje? – 7 stycznia 2009 – Według oficjalnej statystyki polski dług publiczny w relacji do PKB wynosi około 45%. Jednak naprawdę dług publiczny Polski sięga powyżej 200% PKB.







Witam, świetne opracowanie – gratulacje – w weekend szczegółowo sobie je przeczytam. jako że sam w czerwcu popełniłem podobny tekst do jednego z tygodników na temat prawdziwego długu i przyjąłem podobną metodę jak Pan (to znaczy próba policzenia zadłużenia wobec swoich obywateli, czyli zaliczenie do długu publicznego dotacji do systemu ubzepiczen emerytalnych w przyszłości) to mam jedną uwagę, którą kiedyś zgłosił ś.p. Krzysztof Dzierżawski w dyskusji z prof. Markiem Górą – liczenie przyszłych zobowiązań wobec emerytów nie jest rozsądne, ponieważ nie można zakładać, że przez np. 41 lat (taką perspektywę Pan przyjął) prawo do pobieranie emerytur się nie zmieni. Nie po to Państwo finansuje organizacje feministyczne, by one coś tam sobie gadały o prawach kobiet, tylko po to by zrównać ich wiek przejścia na emeryturę z męskim. A potem podnieść wiek emerytalny do 67 (tak zrobili Niemcy, a jak wiadomo nie od dziś Polska przyjęła naśladownictwo Niemiec w niektórych obszarach). Niemniej takich obliczeń powinno być jak najwięcej by uświadamiać ludziom co nas czeka w przyszłości i komu to zawdzięczamy.
Gratuluję jeszcze raz doskonałego opracowania, a na zakończenie powiem, że zrobiłem kiedyś ankietę wśród kilkunastu młodych ludzi (licealiści i studenci) i uznali deficyt za najbardziej niemoralną kategorię ekonomiczną. Próba niestety nie była reprezentatwyna dla polskiego społeczeństwa, ponieważ obejmowała członków sekcji młodzieżowej UPR, jedynej w Polsce partii, która walkę z deficytem ma wpisaną w program wyborczy. Pozdrawiam jeszcze raz.
Dołączam do gratulacji poprzednika.
Ten tekst powinien znaleźć się jako materiał do opanowania zakończony egzaminem pod groźbą utraty mandatu dla każdego posła, senatora, członka rządu, prezydenta i ich doradców.
Można pokusić się o napisanie programu komputerowego, który obliczałby wynikową zadłużenia zmieniając dowolnie poszczególne jego składniki, powiedzmy co 0,1 punktu procentowego. Jeśli poszczególne składniki są w jakiś sposób od siebie zależne, program powinien uniemożliwiać wprowadzenie wykluczających się danych.
Wyniki działania programu powinny być wyświetlane w Sejmie na telebimie podczas rokrocznej debaty budżetowej, w wersji rządowej w wariantach optymistycznym, średnim i pesymistycznym, oraz aktualizowane na bieżąco podczas każdego wystąpienia z propozycjami zmian, uwzględniając te zmiany 🙂
Wbrew pozorom napisanie takiego programu nie byłoby jakoś specjalnie trudne. W weekend napisałem kolejny art. na temat długu, co ciekawe – za rządów PO-PSL już nam urosło zadłużenie (dane na 30 czerwca) o 110 miliardów, chociaż Zyta Gilowska odchodząc z urzędu zostawiała NADWYŻKĘ (to nie pomyłka) w wysokości 200 milionów złotych (może niewiele, ale zawsze sie liczy to, że nie powiększała zadłużenia przyszłych pokoleń).