6. Kto jest winien kryzysu?
Powodów obecnego kryzysu finansowego jest kilka. Wskazywanie na jeden powód jest błędem. Kto jest winien gdy na morzu podczas wielkiej burzy zatonie niesprawny statek prowadzony przez pijanego kapitana? Kapitan, bo pił? Armator, bo nie naprawił statku? Pogoda, bo była wielka burza? Kapitan portu, bo pozwolił statkowi wypłynąć. Załoga, bo się na taki statek zaokrętowała i słuchała takiego kapitana?
Poniżej opisuję powody, które przyczyniły się do obecnego kryzysu, mniej więcej w kolejności ich wagi dla spowodowania kryzysu:
Po pierwsze, gospodarka amerykańska jest niesamowicie zadłużona. Za czasów Busha II zadłużenie publiczne USA wzrosło z około 60% do jakieś 69% PKB. Ale to nie cały obraz. Zadłużenie publiczne i prywatne w USA wynosi 350% PKB! Amerykanie od około 30-tu lat żyją na kredyt. Wszyscy wiedzą, że to nie może trwać wiecznie, ale nikt nie wie kiedy amerykanie zostaną zmuszeni, by produkować więcej niż konsumują, zamiast konsumować więcej, niż produkują. Wprowadza to sporo nerwowości na rynek finansowy.
Po drugie, amerykańskie władze monetarne prowadziły luźną politykę pieniężną. W odróżnieniu od europejskich banków centralnych, które za zadanie mają wyłącznie dbać o stabilność pieniądza, Bank Rezerwy Federalnej ma za zadanie dbać o stabilność pieniądza i wzrost gospodarczy –zadania te są często sprzeczne. Zarządzający FEDem korzystają z tej dowolności celów. Alan Greenspan, kilka lat temu miał status bożyszcza. Między innymi dlatego, że gdy pękła bańka internetowa wpompował setki milardów dolarów w rynek, czym uchronił gospodarkę USA przed znaczną recesją. Te pieniądze jednak trafiły między innymi na rynek nieruchomości, oraz nauczyły inwestorów, że gdy zabraknie im rozsądku w ocenie inwestycji to Fed uratuje ich pompujac pieniądze w gospodarkę. Gdy już było (kilka lat temu!) oczywiste, że na rynku nieruchomości jest bańka to Fed nie zrobił nic by utrudnić dostęp do pieniądza i zatrzymać tę bańkę wcześniej. Ben Bernanke, obecny szef FEDu niko nie pytając o zgodę uratował AIG kosztem 80 miliardów dolarów. Co gordza obecne władze Fed bardzo długo ociągały się z podniesniem stóp procentowych, gdy było to konieczne. Ten łatwo dostępny pieniądz łatwo się pożyczało, wiec trafiał tam, gdzie było spore ryzko, że nie wróci.
Po trzecie, państwowe instytucje regulujące rynek nie sprawdziły się. Fannie Mae, Freddi Mac i AIG to były jedne z najbardziej regulowanych i prześwietlanych przez państwo instytucji finansowych. Pomimo całego państwowego aparatu nadzorczego zbankrutowały. Po prostu żaden urzędnik, lub polityk nie odważył się powiedzieć nie pożyczajcie biednym (czarnym) na kupno domu, bo nie oddadzą tych pieniędzy. A ci, którzy pilnowali instytucji finansowych nie odważyli się powiedzieć nie finansujcie takich pożyczek. Przesadziłem? Nie, tylko dobitnie zilustrowałem ekonomię polityczną regulacji rynku finansowego.
Po czwarte, banki inwestycyjne, od prawie 30-tu lat przestały być chronione przed konkurencją na polu emisji papierów wartościowych dla firm. W odpowiedzi na coraz większą konkurencję ze strony banków komercyjnych (tzn. normalnych banków, które biorą depozyty i pożyczają pieniądze) banki inwestycyjne inwestowały pożyczone pieniądze by utrzymać swą dochodowość. Teraz okazało się wiele z tych inwestycyji było nietrafionych, a banki inwestycyjne operujące pożyczonymi pieniędzmi są modelem biznesu, który jest zbyt ryzykowny.
Po piąte, cały świat wierzy amerykanom, że oddadzą pieniądze, oraz wie, że amerykanie są największą potegą militarną na świecie. Czyni to z USA, z jego waluty i aktyw realnych, oraz finansowych bezpieczne miejsce do lokowania inwestycji. A przynajmniej czyniło. Coraz więcej inwestorów obawia się, że Amerykanie są teraz tak zadłużeni, że mogą skorzystać z inflacji, by zmniejszyć wartość swojego zadłużenia. A to oznacza, że zagraniczne pieniądze, które finansowały konsumpcję Amerykanów mogą przestać płynnąć do nich w takich ilościach. Już sama możliwość takiego odwrócenia przepływów finansowych osłabia warunki do inwestowania w USA.
Po szóste, spadek wartości nieruchomości. Bańka na rynku nieruchmości była oczywista od kilu lat. Wiedzieli o tym wszyscy w świecie finansów, ale liczyli na to, że zanim pęknie oni te inwestycje sprzedadzą komuś innemu, a w międzyczasie sami skorzystają na wzroście. Taka kalkulacja była możliwa ponieważ, amerykański rynek finansowy korzystał z łatwych pieniędzy udostępnionych przez władze amerykańskie, oraz zagranicznych inwestorów. Kiedy Greenspan zdecydował się pompować pieniądze w gospodarkę USA pomimo oczywistej bańki na nieruchomościach każda instytucja finansowa, która chciała mieć wyniki nie gorsze od innych musiała inwestować w aktywa oparte o amerykańskie nieruchomości.







Jedno pytanie jest co sie stalo, a drugie jak temu zaradzic. Jest irytujace, ze media opisuja tylko dwia mozliwosci: bailout albo katastrofa. W tego co ja przegladam w Internecie ekonomisci sa raczej zdania ze ten sposob rozwiazania problemu jaki zaproponowal Skarb USA jest najgorszy z mozliwych , dajacy najmniej rezultatow dla gospodarki przy najwiekszym koszcie dla podatnikow. My w Polsce nie mamy wplywu na to jak Amerykanie rozwiaza ten problem, ale warto o tym pamietac kiedy w Polsce bedzie podobny.
> Zadłużenie publiczne i prywatne w USA wynosi 350% PKB!
Wg http://www.federalreserve.gov/releases/g19/current/default.htm
zadluzenie prywatne to 2,570 miliardow , czyli 1/4 publicznego. Czy nie przesadzasz?
Niestety nie przesadzam.
Tabela do ktorej wyslales linka to dlug konsumentow.
Na dlug sektora prywatnego sklada sie jednak nie tylko dlug konsumentow ale rowniez zadluzenie firm. A, gdy dodamy jeszcze dlug sektora publicznego to mamy wkaznik zadluzenia USA do PKB na poziomie 350%.
Tutaj zamieszczam link do krotkiego artykul: http://www.marketwatch.com/news/story/cost-soaring-private-public-debt/story.aspx?guid={850A8114-C2BE-4C36-BC01-FB07DC75B45F}