Koleżanka, która zna mnie jeszcze z liceum powiedziała, że na niniejszym blogu wydaję się być osobą o dość radykalnych poglądach, by nie rzec antypatyczną. Taki mam pożytek z zarejestrowania się w naszej-klasie. Trzeba było słuchać się "Gazety Wyborczej" i nie zaglądać do naszej-klasy.
Nie wypowiadam się co do sympatyczności lub antypatyczności, być może koleżanka ma rację. A może nie ma i odezwą się inne koleżanki, które powiedzą, że z blogu wyziera arcysympatyczny miły chłopiec. Lecz twierdzę i twierdził będę niepopularną prawdę o tym, że Polska jest krajem, który traci swą szansę na rozwój na własnie życzenie. Polska utrudnia życie Polakom i obcokrajowcom, którzy mają styczność z tym krajem. Rzeczy proste w Polsce wymagają wiele energii, a rzeczy skomplikowane są często niemożliwe. Z wczorajszych tylko gazet wyczytać można, że w środku Warszawy przed urzędem ds. cudzoziemców, który wydaje pozwolenia na pobyt obcokrajowcom – czyli potencjalnym nowym Polakom – działa mafia kolejkowa, która korzystając z osiłków sprzedaje miejsca w kolejce, a tych co są z przodu kolejki, ale się mafi nie opłacili potrafi siłą wyrzucić. Przed naszymi konsulatami na Ukrainie stoją tysiące Ukrainców w wielogodzinnych kolejkach – na pewno Polska i Polacy zyskują w ich oczach z każdą godziną zmarnowaną w kolejce. A Polacy, którzy wyrejstrowali samochód, bo wyjechali z nim za granicą i tam go zarejestrowali, po powrocie mają zakaz zarejstrowania tego samochodu w Polsce, bo takie jest prawo. Bałagan sprzyjający kryminalistom, brak wyobraźni psujący nasz wizerunek w najważniejszym dla nas obecnie państwie, oraz durne przepisy, których jedyną funkcją jest utrudnianie życia obywatelom – ot Polska a.d. 2008.
Jak długo tak będzie? Tak długo jak my Polacy damy się traktować jak chłop pańszczyźniany. Panstwo kazało nam wymienić dowody osobiste. No to hop, kilka milonów Polaków jak te barany do rzeźni, by od państwa nie dostać po tyłku pobiegło do urzędów wymieniać jeden dowód na inny. Nie wszyscy, ale na tyle wielu, by państwo już planowało wymianę tych nowych dowodów na jeszcze nowsze biometryczne.
Godzimy się być traktowani jak poddani, to politycy i urzędnicy traktują nas jak powolną im hołotę. Prawie każdy słyszał o piekarzu, który niesprzedany chleb rozdawał bezdomnym. W nagrodę za opiekę nad tymi spośród nas którym noga się powinnęła urząd skarbowy kazał piekarzowi zapłacić VAT od rozdanego chleba. Piekarz zbankrutował i dziś pobiera zasiłek dla bezrobotnych. Dlaczego ci bezdomni, którzy jedli jego chleb nie pikietowali urzędu skarbowego, domu pani naczelnik urzędu skarbowego, oraz Sejmu gdzie to idiotyczne prawo uchwalono? Niech się potem nie dziwią, że będą głodni, gdyż swego chlebodawcy nie potrafili obronić. I niech się nie ważą za pomocą państwa sięgać do mojej kieszeni.
Jesteś przedsiębiorcą i spóźnisz się choć o dzień w płatności haraczu do ZUS? To mimo, iż zapłacisz odsetki za spóźnienie, przez następne pół roku będziesz traktowany jak nieubezpieczony i ZUS nie zapłaci za ciebie w szpitalu. Sprawiedliwe? Ani trochę. Rozsądne? Też nie. Ale czy ktoś słyszał, by organizacje przedsiębiorców pomiędzy jedną konferencją, a drugim rautem w operze zorganizowały bojkot płacenia ZUS dopóki ten przepis się nie zmieni? Nie. No to państwo będzie was dalej gnoić. Ja wiem, że przedtem nawet jak się składek nie płaciło można było dostać lipne zaświadczenie z ZUS. Ale to się kończy przez komputery w ZUS i NFZ, oraz przez sympatycznych choć nierozgarniętych pracowników CBA.
Może gładki słowotok w stylu Kwaśniewskiego, lub niekompetencja i brak woli rzeczywistego działania maskowane słowami o miłości w stylu Donalda przysparzają więcej sympatii. Ale na szczęście ja na żaden urząd się nie wybieram i mogę mówić o tym, że Polska traci swe szanse i jest cywilizacyjnym zadupiem na życzenie Polaków. I mogę bardziej poważać ludzi typu Cimoszewicz, który nieubezpieczonym powodzianom powiedział „trzeba się było ubezpieczyć a nie liczyć teraz na pieniądze od podatników”. A co wy zrobicie i co będzie dla was lepsze moj drodzy czytelnicy to wy już zadecydujecie…







Powróciłem do kraju 5 lat temu i niestety niewiele się tu zmieniło. Ale najgorsze jest to w jak bezczelny sposob marnotrawione są pieniądze pochodzące z wysokich obciążeń podatkowych. Pracując w administracji osobiscie widzialem jak przelewane są dziesiątki lub setki milionów złotych do spółek państwowych i mimo tych dotacji te firmy nadal były nierentowne. Kiedy zwrocilem na to uwage w pracy uslyszalem ze to nie ameryka i powinienem kombinowac jak pomoc branzy a nie krecic nosem. Powiedzialem ze najlepiej byloby nic nie robic i w koncu albo doprowadzic do upadku albo przejecia tych firm. Nie musze dodawac ze w tym dziale nie popracowalem zbyt dlugo. Ciekawostką jest za ta pani myslala ze np. PGNiG albo inny monopolista państwowy to nie jest firma państwowa tylko spółka akcyjna bo ma na końcu nazwy SA a nie PP.
Z tym piekarzem to nie jest chyba cała prawda, bo według tego co twierdzi urząd skarbowy ten człowiek nie wykazywał sprzedaży na kasie fiskalnej. Co oczywiście nie zmienia mojego zdania, że darowizny starego chleba nie powinny być opodatkowane VATem. Link do decyzji urzędu skarbowego można znaleźć we wpisie posła Palikota.
http://palikot.blog.onet.pl/2,ID286273516,index.html