Zacząłem pisać wpisy p/t "Nasi ciemiężyciele" od opisu różnicy w szybkości obsługi w polskich wydziałach komunikacji, oraz w amerykańskich Departments of Motor Vehicles. Nawet nie podejrzewałem wtedy jak daleko do tyłu jesteśmy za Amerykanami…
Kolega własnie mi doniósł, że w stanie Kalifornii możecie wejść na stronę internetową stanowego DMV (n.p. http://www.dmv.ca.gov/fo/offices/fo.cgi?fo=elcerrito556 ) i sprawdzić jak długa jest kolejka oczekujących w najbliższym DMV. Jeśli nie pasuje wam tak długo czekać, możecie sprawdzić ile czeka się na obsłużenie w którymkolwiek z pobliskich DMV i udać się tam, by zostać szybciej obsłużonym.
A w zasadzie warto jeszcze powiedzieć, że można się umówić wcześniej na konkretną godzinę i wtedy w ogóle się nie czeka…
Ja niedługo musze się znowu wybrać do wydziału komunikacji, bo w tym kraju trzeba pójść do urzędu dwa razy, by zarejestrować nowy samochód. Ostatnim razem zmarnowałem póltorej godziny w urzędzie plus godzinę na dojazd. Ciekawe ile zmarnuję tym razem.. i dlaczego do kurwy nędzy, by rejestrować nowy samochód kupiony u dealera muszę stawiać się w urzędzie dwa razy?! Czy urzędnicy i politycy uważają, że nie mamy nic lepszego do robienia niż oglądanie ich mord nie dość, że w telewizorze to jeszcze w realu?
A w mediach plotą cały czas tylko o lustracji kościoła, oraz o tym czy Kwach powoła do życia partię gładkich euro-socjal-liberałow. Ciekawe kiedy intelektualnie niemrawi ludzie zesłani do zajmowania się dziennikarstwem, oraz Kaczory, Kwach, Tusk z Rokitą, i cała reszta tego tałatajstwa zajmą się godzinami, które ja i inni współobywatele marnujemy w urzędach.






