Ekonomia Sztuki – 4

Jak przez wieki zarabiali kompozytorzy? I co to nam mówi o ACTA?

Postęp technologiczny decyduje o tym kim jest twórca i jak zarabia. Zmiana technologii tworzy nowe formy zarabiania na twórczości i spycha w niebyt lub wąską niszę poprzednio funkcjonujące sposoby zarobkowania. Każda większa zmiana technologii sztuki pociąga za sobą zmianę prawa regulującego zarobkowanie na sztuce.  ACTA o którą jest taka awantura to nic innego jak próba przedłużenia życia starych modeli zarabiania na twórczości przed duże koncerny wydawnicze i fonograficzne w obliczu zmiany technologicznej, która wykreuje nowe sposoby zarabiania na twórczości.
 

Weźmy za przykład kompozytorów.  Przed epoką nowożytną kompozytor najczęściej był służącym na dworze pana świeckiego lub kościelnego – był człowiekiem niewolnym, który bez zgody swego pana nie mógł opuścić jego dworu, a nawet sprzedać kopii nut lub odtwarzać muzyki skomponowanej przez siebie gdzie indziej. Kompozytor i jego kompozycje były własnością pana. Gdy sam decydował się zmieniać pana często chyłkiem uciekał pod protekcję nowego, mając nadzieję, że po drodze nie dopadną go pachołkowie wysłania przez pana by odzyskać zbiega. Jeszcze do XVIII wieku kompozytor zazwyczaj chodził w liberii swojego Pana, a do jego pałacu wchodził schodami kuchennymi. A gdy zbyt natarczywie domagał się zapłaty rachunków, to bywał tymi schodami spuszczany uzyskawszy przedtem za zapłatę kilka kopniaków lokaja swojego pana.

Postęp gospodarczy z wolna zmieniał organizację produkcji muzyki. We włoskich miastach gdzie najszybciej pojawiła się klasa kupiecka zdolna kupować sztukę kompozytorzy zaczęli relatywnie wcześniej dawać publiczne biletowane koncerty w lokalnych salach koncertowych. Zarabiali na sprzedaży ręcznie pisanych nut do organizatorów koncertów lub na organizowaniu koncertu lub ich serii.  Zdarzały się przy tym intrygi i kradzieże: kopiści ręcznie rozpisujący zapis koncertu na nuty dla poszczególnych członków orkiestry potajemnie robili dodatkowe kopie, które sprzedawali wykonawcom w innych miastach. Ale ze względu na trud kopiowania (a cwany kompozytor zazwyczaj nie dawał jednemu kopiście całego koncertu lecz dzielił go między kilku) oraz prawo, które w niektórych miejscach pozwalało pozwać za publiczne odtwarzanie muzyki bez pozwolenia autora „spiratowane” koncerty stanowiły margines działalności artystycznej.

Wraz z rozwojem kapitalizmu w reszcie Europy wytworzyła się burżuazja, która do swoich rozrywek chciała muzyki. Zmienił się też sposób zarobkowania kompozytorów już nie żyli z wiktu, opierunku i okazjonalnej wpłaty od wielmoży na którego dworze prowadzili kapelę, czy też jak później z organizowania koncertów, prowadzenia kapel i dawania lekcji, a zaczęli żyć ze sprzedaży prawa do nut.

Nuty to skomplikowany zapis, gdzie mała różnica w pozycji nuty na pięciolinii wypacza treść utworu. Dlatego przez wieki nuty kopiowali ręcznie specjaliści tego fachu. Dopiero lepsza technologia druku w XIX wieku pozwoliła na masową skalę drukować nuty.  Kompozytorzy bardzo szybko zaczęli sprzedawać prawa do druku nut, a potem w prawie stanowionym pojawiło się prawo autorskie do nut.

Rosnące w liczbę mieszczaństwo potrzebowało coraz więcej zapisów nut, najlepiej do prostych utworów możliwych do odtworzenie w jedną lub kilka osób. Pod siła tego popytu zmieniała się muzyka. Powstawało relatywnie więcej prostych sonat a relatywnie mniej symfonii na wielkie orkiestry.

Gdyby Chopin, urodził się później, gdy była lepsza technika druku nut zamiast zarobkować dawaniem lekcji muzyki oraz dawaniem publicznych koncertów (i okazjonalnymi darami od kochanek) zarabiał by zapewne sprzedażą prawa do druku nut swoich utworów.

Ale model zarobkowania kompozytorów oparty o sprzedaż prawa do druku nut nie trwał długo. Pojawienie się mechanicznego odtwarzania muzyki najpierw w postaci gramofonu Edisona a potem płaskiej płyty zabiło jeden model zarabiania na muzyce i zaraz stworzyło nowe. Spadła ilość koncertów granych na żywo, spadła sprzedaż wszelkich „pianin” bo muzyki nie słuchano już w postaci córki grającej na pianinie.  Muzyka od tego nie zginęła a zarabianie na muzyce również miało się w najlepsze. Choć zmieniła się trochę hierarchia zarobkowania na muzyce.  Kompozytorzy stali się trochę mniej ważni, a na znaczeniu zyskali wokaliści i muzycy, których wykonania utrwalano na płytach i sprzedawano na masową skalę.

Każda istotna zmiana technologii, która zmieniała sposób zarabiania na sztuce dawała impuls do tworzenia nowego prawa. Przy okazji awantury o ACTA jesteśmy świadkami próby utrwalanie porządku prawnego rodem z epoki analogowej (książka, płyta i kaseta).  Próby w dłuższym okresie skazanej na porażkę, gdyż mamy już technologię cyfrowa (kopia jest tak dobra jak oryginał, a koszt kopiowania bliski zeru).  Jeśli chcemy wykorzystać pełny potencjał nowej technologii to potrzebujemy zmiany funkcjonowania branż twórczych.  Celem ACTY jest to opóźnić.  Firmy związane z obecnym wcieleniem branż druku i audio-wideo wiedzą, że znikną tak jak zniknęli powszechni niegdyś organizatorzy cotygodniowych publicznych koncertów z XIX wieku oraz producenci gramofonów. Ale chcą pożyć i pozarabiać jak najdłużej.  Konserwują system prawny, by opóźnić nieuchronną zmianę zarabiania z twórczości. Działania te mają miejsce od dziesięcioleci lat wraz z rozwojem i zwiększeniem siły politycznej firm żyjących z twórczości. Na przykład kiedyś w XIX wieku prawo autorskie dawało zazwyczaj ochronę na dwadzieścia parę lat od opublikowania książki, dziś w większości świata daje ochronę na siedemdziesiąt lat od śmierci autora. W związku z upowszednieniem cyfrowego rozpowszechniania zapisów audio i wideo próby konserwowania starych modeli zarabiania na twórczości nasilają się w ostatnich latach. Skazane są na przegraną, ale nie całkowitą i nie od razu. Na razie nowe modele zarabiania na twórczości zyskują nie tylko na zwolennikach wśród małolatów, ale na sile politycznej (myśl Youtube czy Google).

Stary model oparty o silnych pośredników w postaci dużych wydawców czy firm fonograficznych zniknie. Sieć dystrybucji jest dziś tworzona w internecie przez firmy telekomunikacyjne, portale oraz samych użytkowników.

0 comments… add one

Leave a Comment