Mateusz Morawiecki dał niedawno dokument przedstawiany jako nowy program gospodarczy dla Polski. Przeczytałem całe pół setki stron. Poniżej opis tego co znalazłem.
Z pozytywów jeden jest trwały: Mateusz Morawiecki jest jedynym politykiem z pierwszej politycznej ligi, który regularnie zajmuje się gospodarką. Chwała mu za to!
Jednak sam dokument sprawia wrażenie naprędce skleconego. Nie zawiera nowych przełomowych propozycji. Trzy najdłuższe najbardziej dopracowane sekcje „Powered by Poland” są bardziej ulepszeniami z poziomu urzędniczej taktyki niż strategiami dającymi realne dogonienie Zachodu. Zajmują się one:
To, że w “Powered by Poland” najwięcej miejsca poświecono pomysłom na przekierowanie pieniędzy z zamówień publicznych do polskich firm obrazuje ambicje i ograniczenia tego dokumentu. Jest prawie prawdą, że na zamówieniach publicznych nie wyrosła żadna istotna branża i krajowi czempioni z tej branży (patrz skan z „Powered by Poland” poniżej).

Źródło: Powered by Poland
Jest to prawie prawda bo mamy jeden sektor karmiony zamówieniami publicznymi: sektor IT. Temat na odrębny wpis. Ale jest charakterystyczne, że po dekadach dokarmiania zamówieniami z kieszeni podatnika polscy dostawcy IT nie odnotowali zauważalnych sukcesów zagranicą.
Owszem rozmowy z polskimi przedsiębiorcami działającymi zagranicą wskazują, że udział w niemieckich i francuskich zamówieniach publicznych obwarowany jest licznymi pułapkami wykluczającymi obcych. Też temat na odrębny wpis. I być może należy odpowiedzieć pięknym za nadobne. Ale publiczne głoszenie zamiaru pogonienia zagranicznych dostawców przez byłego premiera jest niepotrzebne. Może być przeciw skuteczne. Stanowi gotowy materiał dowodowy do oprotestowania przetargów przez zagranicznych dostawców.
Prawdziwa jest również obserwacja, że zwolnienia podatkowe w Polsce przestają być realna zachętą w obliczu globalnych przepisów o minimalnym opodatkowaniu międzynarodowych korporacji (patrz skan poniżej).

Źródło: Powered by Poland
Istotą propozycji Morawieckiego, jest by zamiast ulg podatkowych dla wszystkich, były dotacje (granty i zwrotne ulgi podatkowe) dla firm za osiągnięcie celów uznanych za potrzebne dla Polski. Jest to jakiś pomysł na konkurencję o wartościowe inwestycje. Ale niepokoi mnie dawanie politykom więcej uznaniowej władzy na wspieranie wybranych przez nich firm oraz niepokoi stawanie do konkurencji z Niemcami o to kto bardziej będzie dotował, w której zawsze Niemcy będą mieli więcej środków.
Większość pozostałych propozycji sprawia wrażenie rozwiązań poszukujących problemów. Rozwiązań znanych od lat i dekad. Przykładowo do informacji o tym, że inwestujemy mniej niż w UE przyklejono propozycję zachęt podatkowych („które „obniżą koszt inwestycji i ryzyko innowacji”). Bez realnej analizy dlaczego inwestujemy mniej, czy dlaczego ulgi podatkowe to najlepsze rozwiązanie rzekomego problemu zbyt niskich inwestycji.
Rolę analizy pełni poniższy fragment, który za przyczynę niskich inwestycji postuluje „liczne barier administracyjne”. Jako rozwiązanie proponuje „prawdziwą deregulację” (której nie ma w programie) oraz silniejsze wsparcia państwa. Wydaje się, niespójne by na problemy tworzone przez państwo oferować silniejsze wsparcie państwa.

Źródło: Powered by Poland
Propozycje działań w obszarze „tania i stabilna energia jako fundament konkurencyjności” to miks chciejstwa, postulatów politycznych wobec UE i działań dla rządu w Polsce. Propozycja obniżenia kosztów zasadza się na obniżce podatków oraz opłat mocowych i sieciowych.

Źródło: Powered by Poland
O ile diagnoza przyczyn jest oparta na faktach: koszt elektryczności w Polsce bardziej niż przeciętnie w UE zwiększają podatki to brak analizy wpływu propozycji na budżet, sieci energetyczny i producentów energii czyni ją niedopracowaną.
Obszar „radykalne przyspieszenie procedur administracyjnych i sądowych” zawiera głównie propozycje działań zgłaszane, a czasem wdrażane od dwóch dekad. Są to propozycje typu
Brak wyjaśnienia dlaczego te same rozwiązania proponowane i wdrażane od dwóch dekad nie zadziałały oznacza brak realnych propozycji. Żadna z dotychczas wprowadzonych „milczących zgód z mocy prawa” nie była absolutna i nieprzekraczalna. Dotychczasowe „milczące zgody” nie działają m.in. dlatego, że administracja przedłuża sobie terminy występując o uzupełnienie „braków”, często fikcyjnych braków, we wnioskach, co przerywa bieg terminów.
Niektóre propozycje jak wiążące terminy dla sądów są zgoła fantastyczne. Nie ma możliwości związania władzy sędziów nieprzekraczalnymi terminami sądzenia przez władzę ustawodawczą.
Rzeczywistą przyczynami opóźnień w polskich sądach – pominiętymi przez „Powered by Poland” – są:
Propozycja Morawieckiego nie usunie powodów dla opóźnień w polskich sądach, bo pomija te przyczyny.
Dobrze, że jest w Polsce jeden pierwszoligowy polityk, który rozwój gospodarki traktuje pierwszoplanowo. Szkoda, że jego „Powered by Poland” nie jest oparte o głębszą analizę barier rozwojowych i nie daje bardziej dopracowanych propozycji. Póki co szczytem możliwości planowania rozwoju jest „nacjonalizacja strumienia zamówień publicznych”. Na bezrybiu i rak ryba!






