Koniec Kryzysiku – 2

Koniec kryzysiku to nie początek prosperity

Maile w mojej skrzynce nawiązujące do wpisu o objawach końca kryzysu zawierała wyłącznie krytykę i niedowierzanie. Spieszę więc donieść, że:

1. Wyjście USA z recesji nie oznacza powrotu do prosperity. Oznacza tylko koniec spadku produkcji gospodarczej, oraz początek jej wzrostu.  Wielu ludzi będzie nadal mocno niezadowolonych.

Majątek obywateli USA stracił znacznie na wartości.  Przeciętna wartość  amerykańsnkich akcji  notowanych na giełdach spadła od września ub. roku o 56%. Ich domy, portfele akcji oraz obligacji, fundusze emerytalne, itp. są mniej warte i będą mniej warte nawet po zakończeniu recesji.

Spada zatrudnienie i zostanie na niskim poziomie. USA musi zwiększyć produkcję i wydajności tej produkcji. Zwiększanie wydajność w tak rozwiniętej gospodarce jest trudne i oznacza również bolesną restrukturyzację. W tym likwidację dużej część starego przemysłu samochodowego. W poprzednich recesjach rząd płacił zasiłki. Po kilku miesiącach gospodarka ruszała, a ludzie dostawali pracę. Teraz wiele przemysłów i firm znika na zawsze. Wielu Amerykanów musi sobie znaleźć nowe zajęcie w innych branżach oraz regionach.

Samopoczucie Amerykanów pogorszy upublicznie ukrytych choć od dawna istniejących zobowiązań. Główną wiadomością, która popsuje im humor jest to, że będą mieli niższe emerytury niż oczekiwali.  Państwowe i prywatne plany emerytalne w USA są niedofinansowane na olbrzymią skalę. Obiecane emerytury nie mają pokrycia w aktywach, oraz przyszłych dochodach podatkowych.

2. Po drodze czeka Amerykanów upadłość niewypłacalnych banków. Nikt nie ma dobrego pomysłu jak w praktyce przeprowadzić upadłość niewypłacalncyh banków, by przy okazji nie zbankrutować wszystkich banków. A ponieważ przy ratowaniu banków jest dużo kasy podatników do rozdania toczy się zacięty bój o jej przywłaszczenie.

Kasy jest za mało, by uratować wszystkich.  System bankowy w każdym kraju istnieje tylko dlatego, że gwarantują go podatnicy danego kraju. Dopóki nie trzeba z tej gwarancji korzystać jest dobrze, bo wszyscy wierzą, że w razie czego państwo uratuje banki. Jednak uratowanie całego amerykańskiego systemu bankowego przekracza zdolność kredytową nawet USA…

Naturalna jest w takiej sytuacji polityczna bitwa o kasę podatników. Najprościej było, by powiedzieć: podatnicy dadzą tyle i tyle i ani centa więcej. Rynek, by sobie szybko przeliczył, kto upada, a kto zostaje. Jednak ci, którzy mogą zostac na lodzie i zbankrutować nie dość, że mają polityczne wpływy, to swymi działaniami mogą doprowadzić do upadłości kolejnych banków i firm zanim sami upadną. Mogą więc w międzyczasie zarówno lobbować jak i szantażować władzę. Każda duża naprawa urządzeń polityczno-gospodarczych korzystna dla ogółu wymaga złamania siły politycznej zasiedziałych grup interesu. Niestety tak się składa, że amerykańskie instytucje finansowe mają dużo siły lobbistycznej i duże możliwości szantażu.

3. Ale z każdym dniem koniec recesji w USA jest bliższy. Jeżeli nie wierzysz, że załamie się porządek społeczny i Amerykanie zaczną mieszkać w jaskiniach to wierzysz, że recesja w USA kiedyś się zakończy. Większość historycznych danych wskazuje na jej koniec pomiędzy końcem tego a przyszłego roku. Ja obstawiam okolice tego pierwszego terminu.

Gazety przesadzają. Tak jak pomiędzy sierpniem 2007 i sierpniem 2008 nie widziały kryzysu, tak teraz widzą go za dużo. W najbliższych miesiącach doniesienia medialne i dane ekonomiczne będą w większości negatywne. Nawet, gdy gospodarka już zacznie rosnąć przeważać będą negatywne informacje.

Cała sztuka w tym, by pomimo pesymistycznych informacji i bez kompletu wielomiesięcznych serii danych zauważyć wielość objawów odbicia się od dna.  Dla tych którym to wyjdzie może to być bardzo opłacalne. W amerykańskich recesjach ostatnich 60 lat indeks S&P 500 osiągał dno przeciętnie na cztery miesiące przed końcem recesji, oraz na dziewięciem miesięcy przed dnem bezrobocia.
 

Koniec Kryzysiku – 1

1 comment… add one
  • Marek Ł Mar 11, 2009, 7:44 pm

    Ja robiłem sobie prywatne obliczenia (tak przy okazji pracy dr) i wyszło mi, że w Polsce największe załamanie przyjdzie na przełomie II i III kwartału tego roku. Co znaczy, że pod koniec roku będzie można się udać na zakupy na giełdę. Moża na początku przyszłego roku ewentualnie. Promocje będą jak się patrzy

Cancel reply

Leave a Comment