Nowy dowód tylko z dostawą do domu

Dziennik 27 lipca 2007


W dniu 27 lipca 2007 r. „Dziennik” opublikował mój tekst, który wzywa Polaków do bojkotu obowiązkowej wymiany dowodów osobistych. Poniżej wersja tekstu, którą posłałem do redakcji.




Państwo żąda od dziewięciu milionów Polaków, by wymienili do końca roku stare zielone dowody osobiste na nowe plastikowe. Kochani, apeluję do was: nie wymieniajcie dowodów!

Jesteśmy obywatelami, a nie poddanymi. To znaczy będziemy, gdy nauczymy naszych polityków i urzędników, by szanowali nasz czas i pieniądze. Wymogi, które narzuca nam państwo, winny być narzucane tylko w naszym interesie i z poszanowaniem naszego czasu i pieniędzy.

Niech politycy wytłumaczą nam, po co Polakom są potrzebne dowody osobiste. Dlaczego mamy wydawać nasze pieniądze i mitrężyć nasz czas na załatwianie dowód osobistych. Obywatele Kanady, Stanów Zjednoczonych, Australii czy Wielkiej Brytanii szczęśliwie żyją bez dowodów osobistych, zaciągają kredyty, wypożyczają książki w bibliotekach, kupują samochody, zakładają firmy. Nie dochodzi tam do załamania życia społecznego. Dlaczego u nas ma być inaczej?

A jeśli już nasi politycy przekonają nas, do posiadania dowodów osobistych to niech dostarczą je nam w najmniej uciążliwy dla nas sposób. Kiedy uchylałem się od służby wojskowej, państwo potrafiło znaleźć mój adres i wysłać czterech swych przedstawicieli do mojego mieszkania. Gdy spóźniłem się z zapłatą podatku niezwykle miła (wcale nie żartuję!) pani z mojego urzędu skarbowego zadzwoniła do mnie na komórkę. Gdy państwo chce działać sprawnie to potrafi. W takim razie życzę sobie, by urzędnicy tego państwa przynieśli mi nowy dowód do domu, lub umówili się ze mną na odbiór dowodu w urzędzie w pasującym mi dniu i godzinie.

Znajdą się zapewne tacy, którzy buntowanie współobywateli przeciwko obowiązkowemu posiadaniu i wymienianiu dowodów osobistych nazwą anarchią, pieniactwem, lub dziecinadom. Nie mają jednak racji. Jest to działanie ważne i pożyteczne. I wcale nie chodzi o to, czy będziemy się legitymować zieloną książeczką, czy plastikową kartą. Chodzi o coś znacznie ważniejszego. Chodzi o stosunek państwa do obywatela. Chodzi o przemianę świadomości obywateli, urzędników i polityków.

Na razie nasze państwo gotowe jest nam wydać zielony dowód osobisty ważny bezterminowo, a następnie unieważnić ten dowód i kazać starać się o nowy. To samo państwo każe wielu obywatelom w celu uzyskania nowego plastikowego dowodu udać się do Urzędu Stanu Cywilnego po skrócony akt urodzenia. A następnie każe zanieść ten papier do innego urzędu w celu złożenia wniosku o dowód osobisty. A niby dlaczego my obywatele mamy pracować za urzędników? Niech się sami pofatygują do innego urzędu po tylko im potrzebne papiery. Na bezczelność państwa zakrawa straszenie nas za nasze pieniądze, tym że bez plastikowego dowodu osobistego będziemy mieli utrudnione życie, zwłaszcze gdy te utrudnienia wynikać będą tylko z uznaniowych dezycji państwa. Nie rozumiem też jakim prawem państwo żąda byśmy płacili za nowe dowody konieczne do funkcjonowania w tym państwie. Każdy z nas w podatkach już zapłacił za funkcjonowanie państwa. żądanie kolejnych opłat jest wymuszeniem. Po za tym wszyscy wiemy, że żądanie wymiany dziewięciu milionów dowodów osobistych do końca roku jest niemożliwe do wypełnienia. Nasze urzędy nie są w stanie przyjąć i przetworzyć tylu wniosków. żądanie państwa byśmy stali w wielogodzinnych kolejkach, po to by zadowolić polityków i urzędników pokazuje co sądzą o nas miłościwie nam panujący.

Ale na szczęście żyjemy w wolnym kraju i mamy wpływ na to, co się w nim dzieje. Jeśli coś nam się nie podoba, przeszkadza, frustruje – możemy i musimy reagować. Możemy stać się obywatelami, a nie biernie poddawać się kolejnym nakazom i akceptować wszystkie polityczne i urzędnicze wymysły jak dopust Boży. Trzeba się organizować i zmieniać złe prawo. To działa! Wiem, bo sam sprawdziłem. Gdy pod koniec urzędowania premiera Leszka Millera uznałem, że procedura uchwalania praw w Polsce w niedostatecznym stopniu uwzględnia zdanie obywateli, postulowałem wprowadzenie instytucji wysłuchania publicznego. Wraz z kolegami z Instytutu Sobieskiego rozpropagowywałem tę ideę wśród obywateli oraz polityków. I udało się w Polsce wprowadzić publiczne wysłuchanie. Uda się i tym razem. W imię wygody i demokracji wzywam zatem do radosnego, anarchistycznego buntu przeciw nowym dowodom osobistym! Każdy obywatel ma tu pole do działania! Ja na przykład drukuję na własny koszt dla znajomych kolejne wydania koszulek nawołujących do bojkotu wymiany dowodów osobistych. Wyprodukowałem ich już kilkaset. Mam nadzieję, że będzie to inspiracją dla innych. Jeśli ludzie podchwycą temat i będą dzwonili po koszulki, to wymyślę coś jeszcze. Zresztą w Polsce jest dużo rzeczy, które wymagają ulepszenia.

I nie obawiajmy się sankcji w związku z niewymienieniem dowodu. Ja się nie boję. Proszę bardzo, niech mnie sankcjonują, a ja ich pozwę do sądu. Nie mogę się doczekać.





Powrót do wirtualnej szuflady tekstów Pawła Dobrowolskiego