Rąbek spódnicy pseudoliberalnej baletnicy

Naprawa sądownictwa i szerzej modernizacja polskich instytucji wymaga zmian ustrojowych. W tym zwłaszcza zwiększonej rozliczalności władzy. Ci którzy w imię rzekomej obrony sądów zapominają o tym, że sąd najwyższy odmawia rozliczalności sędziów przed obywatelami, proponują nam coś gorszego, niż „żeby-było-jak-było”, bo proponują nierozliczalność silnych i wpływowych. Oligarchię po prostu nam proponują.

Gdy PiS zaczął zmiany ustrojowe, pseudoliberałowie ciągle nie mają pomysłu na naprawę sądów. Wręcz twierdzą, że to PiS zmusił ich do obrony niedobrego sądowego status-quo:

Źródło: Liberte

Wymusił? Serio?! Kaczyński i Ziobro wdarli się do redkacji Liberte na czele jednostek obrony terytorialnej i kazali głosić, że sądy są sprawne, zawsze sprawiedliwe i ochoczo pozwalają na rozliczalność władzy sędziowskiej?

Gdy ktoś ma dobre pomysły na naprawę naszych urządzeń społeczno-gospodarczych, każdy moment jest dobry na przedstawienie propozycji. A najbardziej właściwym czasem na pokazania alternatywy jest, gdy konkurent polityczny realizuje swój program. Pseudoliberałowie nie dają swoich propozycji naprawy sądów, bo ich nie mają. A nie mają, bo tkwią, w złudzeniu, że naprawę sądownictwa da się zrobić środkami technokratycznymi.

Rozliczalność władzy, nie polega na tym, że przyjdą obiektywni eksperci, autorytety, czy urzędnicy z formularzami i ocenią czy sędzia był sprawiedliwy i sprawny. Tzn. mogą być częścią systemu oceny. Ale w ostatniej instancji, każdą władzę, w tym sędziów, oceniać muszą obywatele. Same rozwiązania technokratyczne, bez groźby eskalacji do oceny politycznej będą nieskuteczne. Pseudoliberałowie boją się i nie wiedzą jak zinstytucjonalizować ocenę polityczną sądów, bez naruszenia niezależności sędziów.

Pseudoliberałowie przyspawani są do przednowoczesnego oddania władzy nad sądami, małej elitarnej nierozliczalnej grupce „właściwych” ludzi. Dlatego tak łatwo zapominają całkiem niedawne działania sędziów Sądu Najwyższego mające uniemożliwić rozliczalność władzy sędziów:

Nieznane i nierozliczone są cały czas kulisy podpisania umów na publikowanie wyroków Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy z prywatnymi firmami podpisał umowę na publikację orzeczeń Sadu najwyższego. Odmawiał udostępnienia obywatelom kopii tych umów. I wręcz skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, by uznać część przepisów o dostępie do informacji publicznej za niezgodne z konstytucją!

Sędzia sądu najwyższego, który instruował kolegów adwokatów, jak pisać pisma do tegoż sądu i potem starał się o przychylność dla nich kolegów sędziów SN, nadal z tego co wiem jest sędzią!

Sędziemu, który kradł w sklepie, sąd najwyższy wyrok wydalenia z zawodu zamienił na karę obniżenia wynagrodzenia przez dwa lata . Można kraść, bo co to faktu kradzieży nie ma sporu i orzekać?

Te niedawne działania na rzecz uniemożliwienia rozliczalności sędziów są o wiele groźniejsze, niż osoby o życiorysach powiązanych z siłowymi strukturami PRL w sądach, które tak wzburzają prawicę. Nie dziwi mnie, ani jakoś bardzo nie szokuje, że w sądach po 1989 byli różni dziwni ludzie, których życiorys i zachowania mogły sugerować, że trafili tam i to na wyeksponowane stanowiska, by rozciągnąć parasol ochronny nad elitami wywodzącymi się z PRL. Władza socjalistyczna oddała wszechwładzę, pozwoliła na rynek i demokrację, bo miała bezpieczniki wmontowane w nowy system. Nie jest to piękne, ani nie nadaje się na umoralniającą opowiastkę, ale dało nam wolność i dobrobyt. Wolę niedoskonałą demokrację od butwiejącego zamordyzmu.

Problemem dziś nie są ani PRLowskie pozostałości w sądach, ani rzekomy koniec demokracji. Problemem jest brak rozliczalności władzy sędziowskiej. Pomimo gorącej retoryki jednych i drugich, czy to o końcu demokracji, czy o sędziach stanu wojennego jestem spokojny.

Jak pokazują przykłady innych państw, lepsze instytucje powstają w wyniku konfliktu politycznego. PiS naruszył status quo. Nierozliczalność sędziów słabnie. Upolitycznienie nominacji najwyższych sędziów, nawet jeśli źle wykonane jest właściwym kierunkiem. Gdy po PiS do władzy przyjdzie następna ekipa, pomimo, że dziś jej potencjalni uczestnicy wybielają sędziów, to gdy będzie u władzy jest spora szansa, że weźmie pod uwagę, że to właśnie kolejne próby uniknięcia rozliczalności przez sędziów, dały PiS odwagę i przyzwolenie społeczne, by robić z sądami to co robi. Ta nowa ekipa we własnym interesie, by umniejszyć poparcie dla PiS, sama pomyśli jak zwiększyć rozliczalność sędziów. A jak nie pomyśli, to PiS będzie miał większą szansę po raz kolejny wrócić do władzy i zając się sądami…

0 comments… add one

Leave a Comment