Bezobjawowi modernizatorzy sądów domagają się zagranicznej interwencji

Przez trzy dekady nie wdrożono mechanizmów rozliczania władzy sędziowskiej. Gdy zabrał się za to PiS, zwolennicy „żeby-było-jak-było” podnieśli rwetes: koniec demokracji! Trzeba było wcześniej wdrożyć mechanizmy rozliczania władzy sędziowskiej. Dziś zwolennicy „żeby-było-jak-było” krzyczą „żadnych zmian”. Krzyczą tak, bo nie stać ich na własną propozycję mechanizmów rozliczania władzy sędziowskiej i usprawnienia sądów. Przewodzący, im politycy, zamiast przekonywać współobywateli do swojego stanowiska, nawołują polityków UE do interwencji w celu przymuszenia Polski do przywrócenia „było-jak-było”.

Zanim PiS zabrał się do zmian w sądach, to sędziowie rekrutowali sędziów, sędziowie awansowali sędziów i sędziowie w razie przewinień ich rozliczali (albo i nie). W zupełnej sprzeczności, z podziałem i kontrważeniem władz, które są podstawą wolnościowego ustroju.

Odpowiedzialność za sprawność sądów gubiła się pomiędzy sędziami i kolejnymi ministrami sprawiedliwości. Zarówno sędziowie jak i minister mogli i nadal mogą odpowiadać, że nie mają wpływu na sprawiedliwość i sprawność sądów bo ta druga władza im przeszkadza.

W Polsce umiejscowienie sądów jest ustrojowe spartaczone. Sędziowie to odrębna władza. Nie powinni podlegać nadzorowi administracyjnemu władzy wykonawczej. Działania sędziów w całej Polsce, powinny organizować zarządzenia sędziów sądu najwyższego, nie ustawa o ustroju sądów powszechnych. Kodeksy postepowania cywilny, karny i administracyjny powinien pisać nie sejm, a sędziowie sądu najwyższego. Zlikwidować należy nadzór administracyjny ministra sprawiedliwości nad sądami i przekazać ten nadzór sądowi najwyższemu, tak żeby za sprawiedliwość i sprawność sądów odpowiadała jedna władza, władza sądownicza.

Ale nie! Przez trzy dekady udawano reformy. Kolejne „reformy” sądów polegały na tworzeniu coraz to nowszych narzędzi nadzoru administracyjnego. Tych osławionych formularzy i sprawozdawczości, które życie sędziom uprzykrzały, a nic lub niewiele dla sprawności sądów zrobiły. Sądów nie da się zreformować administracyjnym naciskiem innej władzy. Bo to władza odrębna i dopóki jest odrębna, znajdzie sposób by opierać się udawanym reformom.

Gdy za reformy, reformy rzeczywiste, bo ustrojowe zabrał się PiS, opór części sędziów wzięła na sztandary opozycja. PiS jest taki jak każdy widzi. Ale przynajmniej swoim mocno niedoskonałym, miejscami złym projektem, naruszył status quo „zmieniajmy-tak-by-nic-nie-zmienić”. To koszt wart poniesienia! Wolę już tę mocno niedoskonałą i miejscami złą zmianę, niż dalszy brak reform sądów przez kolejne trzy dekady. Tworzenie i naprawianie urządzeń społeczno-gospodarczych zawsze dokonuje się metodą prób i błędów, zawsze w politycznym zderzeniu. Nie podoba się reforma PiS? Zaproponujcie lepszą!

Ale jak się nie potrafi wytłumaczyć Polakom, tu w kraju, dlaczego to co proponuje PiS jest złe i przedstawić własnej propozycji naprawy sądów, to trzeba wołać o interwencję z zagranicy:

Tak jesteśmy częścią UE i sądy europejskie są naszymi sądami. Jednak co innego, gdy obywatel walczy z władzą i w swej bezsilności odwołuje się do sądów w UE. To bardzo pożyteczne, że gdy nie możesz dostać sprawiedliwości w polskich sądach, to możesz iść po nią do sądów UE, lub sięgnąć do odpowiednich procedur administracyjnych w organach UE. Sam informowałem komisję europejską, że nasz podatek od telewizora, tzw. abonament stanowi nielegalną pomoc publiczną.

Ale polscy politycy domagający się zagranicznej interwencji w Polsce od innych zagranicznych polityków to serwilizm betonujący naszą peryferyjność. Polscy politycy powinni przekonywać Polaków do swoich propozycji (na początek, by pomogło żeby mieli jakiekolwiek propozycje naprawy sądów), a nie odwoływać się do zagranicznych polityków, by narzucili Polsce „żeby-było-jak-było”.

Modernizacja to wyznaczanie i realizowania celów dających rozwój. Poprzez osiąganie celów rozwojowych, wypracowuje się nawyki i instytucje, które tworzą nowoczesności. Niestety, tak jak autostrady za pieniądze niemieckich podatników nie stanowią modernizacji, tylko jej podróbkę. Bo zabrakło kluczowego dla modernizacji learning-by-doing. Tak rządy prawa, wprowadzone według wyabstrahowanej wyliczanki kryteriów niezależności sędziowskiej, zebrane z listy charakteryzującej instytucje w wielu innych państwach, nie stanowią modernizacji sądów. Niezależność i sprawność zawsze musi być zinstytucjonalizowana wedle lokalnych warunków. W innym razie jest tylko zewnętrzną przemocą systemową.

Chcesz modernizacji? To zamiast palić świeczki w obronie żeby-było-jak-było, domagaj się propozycji mechanizmów rozliczania władzy sędziów oraz propozycji zwiększenia sprawności sądów. Czy alternatywnie, zamiast opowiadać, że ustawy ministra Ziobro to cud ustawodawstwa, proponuj ich ulepszenie.

0 comments… add one

Leave a Comment